REKLAMA

Sport

Od masażysty do trenera

Opublikowano 21 września 2019, autor: Jan Ratajczak

Zmiany w koszykarskim Stelmecie. Piotr Pigla dotychczasowy fizjoterapeuta będzie odpowiedzialny za przygotowanie kondycyjne i siłowe drużyny Żana Tabaka. Przed biało ? zielonymi i nowym trenerem motoryki ponad 50 meczów w dwóch ligach.

Część kibiców może być zaskoczona tą zmianą. Skąd pomysł na przekazanie roli trenera motoryki fizjoterapeucie?

Klub w tej kwestii postawił swoje warunki. Wygląda na to, że je spełniłem i mogliśmy zacząć rozmowy. Zielone światło na taką zmianę dał trener Tabak, dzięki czemu mogliśmy rozpocząć nowy etap tak dla klubu jak i dla mnie.

W jaki sposób fizjoterapeuta zostaje trenerem przygotowania fizycznego?

Na pewno nie ot tak. Z wykształcenia jestem fizjoterapeutą, ale znalazłem też czas na  szkolenia w amerykańskim systemie EXOS, do tego dołożyłem edukację w Elite Performance Institute. Zajęło mi to w sumie 3 lata. Dużo dała mi też współpraca z Jure Drakslarem, który jest przedstawicielem nowej szkoły w tej dziedzinie. Podjąłem właściwe decyzje, wyszło na to, że fizjoterapia i przygotowanie motoryczne mogą iść ze sobą w parze, dlatego postawiłem na to co mi w duszy gra.

A co z zaufaniem trenera?

Nie ukrywam, że dostałem spory kredyt zaufania. Nie mieliśmy wiele czasu na weryfikację moich umiejętności. Spotkaliśmy się w Bratysławie podczas meczów kwalifikacyjnych kadry Słowacji. Tabak zna szkoły, w których się uczyłem i jego obecni współpracownicy podążają tą samą ścieżką. Na ten moment przygotowania idą zgodnie z planem. Współpraca układa się po naszej myśli.

To jaka jest wasza filozofia pracy?

Po kilku latach praktyki wiem, że sporo mikrourazów możemy wyeliminować na etapie treningu motorycznego tuż po wejściu na halę lub siłownię. Po pierwsze chodzi nam o prewencję i świadomość wykonywanej pracy nad poszczególnymi partiami ciała od rozgrzewki, aż po stretching na koniec treningu. Trener Tabak chce zawodników szybkich i silnych fizycznie. Pracujemy nad tym dobierając indywidualnie obciążenia. Postępy są monitorowane, mamy więc bieżące informacje, dzięki którym wiemy, komu trzeba dokręcić śrubę. Musimy być  gotowi na pełne 40 minut gry.

Wielu początkujących trenerów ma problem z posłuchem w drużynie. Jak Ty sobie z tym radzisz?

To częsty błąd. Nie skupiam się na zdobywaniu posłuchu. To nie moje zadanie. Jeśli dobrze wykonujesz swoją pracę ona sama się obroni. Brzmi jak slogan, ale już teraz widzę, że w drużynie znaleźliśmy wspólny język i wszyscy zrozumieli, jak będzie wyglądała praca w nowym Stelmecie.

Wiem, że bardzo dbasz o zdrowie. Dieta, odpowiedni trening i regeneracja. Ciężko Ci utrzymać się w dość rygorystycznym trybie?

Są kryzysy, ale tylko chwilowe. Często z samego rana trenuję razem z Krzyśkiem (Krzysztof Mirecki fizjoterapeuta w Stelmecie – przyp. red.) i poprawiamy swoje personalne rekordy. Plan dnia jest napięty, dlatego startuje o 5 rano. Muszę trenować, żeby nie wypaść z formy. Gdy zaczyna się sezon często odwiedzam fitness i siłownię w hotelu. 

Zależy Ci tylko o utrzymanie formy?

Nie. Często sam testuję programy treningowe przed wprowadzeniem ich w jednostkę przeznaczoną dla zespołu. W tych czasach pojawia się mnóstwo technik i systemów. Muszę być na bieżąco. Widzę też progres w swoich wynikach, dlatego chce spróbować swoich możliwości w zawodach crossfit. Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem zadebiutuje na tej arenie jeszcze w tym roku.

 

 

 

 

Napisz komentarz »