REKLAMA

Aktualności, Wasze sprawy

Świat z motocykla

Opublikowano 21 września 2019, autor: Michał Szczęch

Przyjeżdżają motocykliści na przykład z Zielonej Góry. I mówią do tych zrzeszonych w nowosolskim Motozwierzyńcu: – Macie u siebie taki klimat, taką atmosferę tworzycie, że chcemy być z wami!

Ponad dziesięć lat temu Daniel Kołtun, nowosolanin, zachwycił się przyrodą i widokami w gminie Siedlisko. Kupił tam dom z ogródkiem. Kupił też motocykl. Zapisał się na internetowe forum właścicieli tego typu motocykli. I pomyślał, że skoro okolice takie piękne, to zaprosi kolegów zapoznanych w internecie do siebie.

Wcześniej, między innymi z Konradem Reichertem, Arturem Gerlachem i Marcinem Wojnowskim też miłośnikami motocykli, pojechał do Augustowa, gdzie odbywały się motonoce. Podejrzeli tam, jak przygotowuje się tego typu imprezy.

Niewielki zlot, który Daniel chciał zorganizować u siebie, miał odbyć się na podwórku. Myślał, że przyjedzie góra kilka osób i rozbiją namioty w ogródku. Przyjechało ponad dwadzieścia, a zlot odbył się w Zwierzyńcu pod Siedliskiem, na polanie.

– W sumie było nas pięciu do organizacji. I małżonki do pomocy – wspomina Konrad. – Wszystko szykowaliśmy od podstaw. Podciągnęliśmy prąd i wodę. Załatwiliśmy naczepę tira, która posłużyła za scenę. Było wielkie ognisko i śpiewy z gitarą.

Z dzieciakami po okolicy

Zaczęło się w 2009 roku, od 20 namiotów. W kolejnym roku było ich ponad sto… Pieczony dzik i wspólne gotowanie kociołka, to sztandarowe punkty imprezy, która odbywa się do dziś.

Z biegiem lat do grupy Motozwierzyniec dołączali kolejni motocykliści, Romek Irganowski, Robert Urbaniak, Tomek Kaczmarek, Tadeusz Czaykowski i inni. Pod szyldem właśnie tej grupy organizują kolejne motocyklowe imprezy.

Na przykład w grudniu, w strojach Mikołajów, jadą do Domu Dziecka w Kożuchowie. Wcześniej robią zbiórkę wśród ludzi, by zawieźć dzieciakom prezenty, ostatnio na przykład trampolinę i konsolę playstation. Z okazji Dnia Dziecka wożą dzieciaki motorami po okolicy, na przykład po Wzgórzach Dalkowskich. Co mają w zamian? – Satysfakcję!

Sześć godzin na motocyklu

Pod koniec lata grupa Motozwierzyniec organizuje Wakacje z Duchami, zawsze we wrześniu, przy pełni księżyca. Kolejna edycja tej imprezy odbyła się w miniony weekend (13-15 września), tradycyjnie w ruinach zamku w Siedlisku. I była to impreza jak zwykle nietypowa, nie tylko przez wyjątkowo wielki księżyc.

– Przeważnie motocyklowe zloty kojarzą się z siedzeniem i gadaniem. Jest muzyka, jedzenie, picie. I fajnie. Ale my chcemy czegoś więcej – mówią motocykliści z Motozwierzyńca. – Nasze zloty polegają przede wszystkim na wyprawach w ciekawe miejsca w okolicy. W piątek zapoznajemy się. A w sobotę z samego rana wyruszamy na sześciogodzinną wycieczkę. W tym roku zobaczyliśmy na przykład pałace w Solnikach i w Czernej.

Ty nie bój się

i idź do chłopaków

Wieczorami, przy ognisku, słuchają opowieści gości, którzy na swoich motocyklach przemierzają Polskę, Europę i świat. W tym roku wystąpili o dofinansowanie od Zarządu Województwa Lubuskiego. Przyznane pieniądze wydali między innymi na projektor, dzięki któremu na murach zamku mogli oglądać zdjęcia i filmy zaproszonych gości z ich podróży do Mauretanii. W tamtym roku byli goście, którzy motocyklami przemierzyli Mongolię. Przyjechali też goście, którzy przemierzyli Gruzję, Afganistan…

– Ludzie, dla których my jesteśmy jak ziarenka piasku, bo motocyklami zjeździli cały świat, potrafią napisać w internecie, że nasza impreza jest wspaniała!

Tegoroczna edycja Wakacji z Duchami była czwartą. I jak dotąd uczestnikom nie udało się zobaczyć ducha. Owszem, w tym roku mało brakowało… W oknie ruin zamku Tomek dostrzegł kobietę w bieli. Okazało się, że to sesja fotograficzna pary nowożeńców.

Po ostatnim zlocie do Motozwierzyńca dołączył kolejny motocyklista. Przez dwa lata się wahał. Aż przyjechał z żoną na Wakacje z Duchami. I żona tak się zachwyciła, że powiedziała: „Będę cię wspierała, a ty się nie bój i idź do chłopaków!”. Przy okazji wręczyła dwie torby ciasta.

Czujemy zapach

kwitnących rzepaków

Przyjeżdżają motocykliści na przykład z Zielonej Góry. I mówią do tych zrzeszonych w Motozwierzyńcu: – Macie u siebie taki klimat, taką atmosferę tworzycie, że chcemy być z wami!

Imprez w roku organizują kilka. A spotykają się w każdą środę.

– Jesteśmy jak rodzina – mówią.

– Kolega miał wypadek. Momentalnie wszyscy byliśmy na miejscu. A teraz wyszedł ze szpitala i zbieramy pieniądze na specjalne łóżko dla niego.

– Bycie razem jest dla nas wartością nadrzędną.

Razem objeżdżają Wzgórza Dalkowskie, jadą nad morze albo do Brannej w Czechach na wyścigi starych motocykli.

– Czujemy zapach kwitnących rzepaków.

– Spoglądamy w przestrzeń i możemy na chwilę się odizolować, naładować baterie.

– Ostatnio kolega przyznał się, że jeździł samochodem w kierunku Głogowa od kilkunastu lat i nie wiedział, że w Różanówce jest jeziorko. Zobaczył je dopiero z motocykla. Bo z motocykla świat wygląda inaczej.

Napisz komentarz »