REKLAMA

Samorząd

Będzie kontrola w urzędzie

Opublikowano 29 września 2019, autor: FP

– Sprawa dojrzała do tego, by do niej wrócić – mówi Zdzisław Klim, zastępca Okręgowego Inspektora Pracy. W październiku inspekcja ponownie przyjrzy się kwestii ekwiwalentów za prezydenckie urlopy.

W sierpniu pisaliśmy o ekwiwalentach za niewykorzystany urlop, które pobrali w ubiegłym roku prezydent Wadim Tyszkiewicz i jego zastępca Jacek Milewski. Panowie zainkasowali kolejno 40,5 tys. zł za 68 dni oraz 43,2 tys. zł za 79 dni. W sumie kosztowało to podatników prawie 84 tys. zł.

Stało się tak pomimo ubiegłorocznej kontroli Państwowej Inspekcji Pracy przeprowadzonej w urzędzie miasta w Nowej Soli. – Z uwagi na skalę ujawnionych zaległości urlopowych, inspektor pracy postawił prezydentowi i jego zastępcy zarzuty z art. 282 § 1 pkt 2 Kodeksu Pracy – mówił w sierpniu Zdzisław Klim, zastępca Okręgowego Inspektora Pracy.

Art. 168 Kodeksu Pracy jasno mówi, że „urlopu niewykorzystanego w terminie (…) należy pracownikowi udzielić najpóźniej do dnia 30 września następnego roku kalendarzowego”. Kumulowanie urlopu ponad ten termin jest wykroczeniem, które ściga właśnie PIP.

Kary, jakie może nałożyć inspekcja to mandat w wysokości 2 tys. zł, ewentualnie przy „recydywie” jest to 5 tys. zł. Górna półka wynosząca 30 tys. jest możliwa w przypadku skierowania wniosku o ukaranie do sądu.

Jeszcze przed zakończeniem kontroli prezydent i zastępca zadeklarowali, że zaległe urlopy wykorzystają w miarę możliwości do zakończenia kadencji tj. 16 listopada 2018 roku. Podobną deklarację złożono w kontekście pracowników urzędu.

– Weryfikacja rzetelności tych deklaracji możliwa jest w ramach rekontroli – zapowiadał Klim.

To ma prawo nas niepokoić

Jak sprawa wygląda po kilku tygodniach? – Tak, będzie rekontrola w urzędzie miasta w Nowej Soli – mówi Klim. – Rozmawiałem już z inspektorem, który prowadził wówczas czynności kontrolne i zadeklarował mi, że w planie na październik rzeczywiście ujął wizytację w Nowej Soli – wyjaśnia. – Co do zasady działamy z zaskoczenia, ale tutaj niekoniecznie. Jak idziemy do miejsca jakim jest urząd miasta to zakładamy, że od wejścia znajdą się osoby gotowe współpracować z inspektorem pracy – dodaje. – Wydarzyło się coś, co ma prawo nas niepokoić i sprawa dojrzała do tego, by do niej wrócić – kwituje Klim.

Gdzie byli radni?

Oczywiście wywindowało to ich roczne pobory na rekordowy pułap blisko 200 tys. zł. Co ciekawe, takie skoki wynagrodzenia można zaobserwować w oświadczeniach majątkowych za lata 2014, 2010 i 2006. Co łączy te daty i rok ubiegły? Wybory. Samorządowcy odbierają ekwiwalent zawsze na przełomie kadencji.

– Problem ekwiwalentów za urlop wraca przy każdych wyborach samorządowych. Ale to nie jest tak, że inspekcja ma porządkować budżety gmin. Mógłbym zapytać, gdzie w takim wypadku byli radni i przewodniczący rady? Oni powinni to monitorować. Oni mają narzędzia, by kogoś zdyscyplinować, by przestrzegał tego prawa – mówił w sierpniu na naszych łamach Klim.

Napisz komentarz »