REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Syna mi zamknęli w bagażniku

Opublikowano 29 września 2019, autor: Michał Szczęch

Dziewięcioletni Bartek przybiegł do domu z płaczem. Wykrztusił tylko, że złapało go dwóch chłopaków z Bielaw, gdy pił pod sklepem oranżadę. Dziś chłopaki siedzą w areszcie. O ich losie rozstrzygnie sąd.

– Syna mi zamknęli w bagażniku – z tą informacją Jan z Bielaw przyjechał do naszej redakcji w poniedziałek (23.09). – Byłem w pracy – opowiada. – Było po trzynastej, jak żona zadzwoniła. Ale nie mogliśmy się dogadać, bo tam zasięg słaby.

Izabela, żona Jana, dzwoniła, bo ich dziewięcioletni syn przybiegł do domu przerażony, z płaczem, a po chwili zrobił się siny. Wykrztusił tylko, że złapało go dwóch miejscowych chłopaków, gdy pił pod sklepem oranżadę. Że siłą wsadzili go do bagażnika. Chłopiec krzyczał. Wypuścili podobno po dwóch minutach.

– Znam ich – mówi Jan. – Jeden ma 25 lat, a drugi 26. Dlatego byłem w takim szoku. Jak się dowiedziałem, to cały się trzęsłem. Bo to swój zrobił swojemu.

A ludzie mówią,

że to żart

Nie tylko Jan był zaskoczony, że to właśnie ci mężczyźni skrzywdzili jego syna. Zaskoczenia nie ukrywają mieszkańcy Bielaw. W ulicznej sondzie w większości bronią jednak sprawców.

– Oni sobie tylko taki żart zrobili – bagatelizują sprawę.

– Wsadzili i przecież zaraz wyciągnęli.

Ludzie dziwią się, że rodzice Bartka zgłosili sprawę policji.

– Niektórzy naciskali, żebyśmy wycofali zeznania – mówi Izabela. – Ale jak na moim miejscu postąpiłyby inne matki, gdyby to ich dziecko ktoś zamknął w bagażniku? Machnęłyby ręką? Nie przejęłyby się? Jak jadę rowerem koło tego sklepu, to mi się płakać chce. I nie umiem o tym nie myśleć. A mój syn nie jest już jak mój syn. Nie śmieje się tyle, co dawniej. Zasępiony chodzi. W nocy się budzi i ojca woła. Jak przyjechali policjanci, żeby porozmawiać, to Bartek uciekł do pokoju, skulił się pod ścianą i tak siedział.

Lekarz nie mógł uwierzyć

Jan pojechał do kardiologa po poradę, bo Bartek ma wrodzoną wadę serca. I lekarz nie mógł uwierzyć. „No gdzie chłopca dziewięcioletniego zamykać w bagażniku?” pytał.

– Dwa dni czekałem, aż te chłopaki przyjdą, wyjaśnią, przeproszą. Dałem im szansę – mówi Jan. – Jeden przyszedł, przeprosił, ale po wielu dniach. Zdążyłem już pojechać na komendę policji i złożyć zeznania.

Śledczy zabezpieczyli sklepowy monitoring. Na nagraniu widać, jak dwóch mężczyzn wsadza chłopca do bagażnika. Policjanci w sprawcach rozpoznali mężczyzn, z którymi w przeszłości mieli już do czynienia, przy okazji drobnych przewinień. Obecne zarzuty są najcięższymi w ich kartotece.

– Wygląda na to, jakby zrobili to dla dobrej zabawy – komentują w komendzie.

Gdzie jest granica żartu?

– Boleję nad tym – wzdycha Marek Sołecki, dyrektor miejscowej podstawówki. – Gdzie jest granica żartu? – Sołeckiemu trudno na to pytanie odpowiedzieć. – Z roku na rok ta granica coraz bardziej przesuwa się w złą stronę – przestrzega. – Z pedagogicznego punktu widzenia jest to porażka – dyrektor stara się znaleźć przyczyny. – Za szkołą mamy Orlika. We wtorki i w czwartki jest otwarte, bo w te dni mamy animatora. I młodzież może przyjść, ale wielu nie przychodzi tylko stoją pod sklepem. I tam rodzą się takie pomysły, w trakcie spotkań towarzyskich. Inspiracją dla takich dziwnych zachować są też filmiki w internecie, do których każdy ma nieograniczony dostęp. Może ci chłopacy chcieli komuś zaimponować? A jeśli była publiczność, to dlaczego nikt nie zareagował? To jest przerażające.

Trafili do aresztu

– Syn mówił, że jak wypuścili go z bagażnika, to wszyscy się śmiali – mówi Izabela. – Później porozmawiał z nim jeden nauczyciel. Próbował pomóc.

Dziś sprawę prowadzi prokuratura w Nowej Soli. – Rzeczywiście, pod sklepem, gdy to się stało, były również inne osoby, które przesłuchamy w charakterze świadków – potwierdza prokurator Katarzyna Wojciechowska.

Prokuratura 20 września wydała lakoniczne oświadczenie: „Z dotychczasowych ustaleń wynika, że dwóch sprawców w wieku 25 i 26 lat pozbawiło wolności dziewięcioletniego pokrzywdzonego poprzez zamknięcie go w bagażniku samochodu marki VW Golf oraz w celu wywarcia wpływu na zeznania małoletniego świadka wypowiadali wobec niego groźby karalne”.

– Sprawcy, już po wypuszczeniu z bagażnika, grozili chłopcu, zabronili mówić komukolwiek o tym, co się stało – precyzuje K. Wojciechowska. – W trakcie przesłuchania stwierdzili, że chcieli tylko zażartować. Prokuratura potraktowała jednak sprawę poważnie. Niech świadczy o tym chociażby miesięczny areszt tymczasowy, zastosowany wobec sprawców – kwituje K. Wojciechowska.

Śledztwo jest w toku. Wszczęto je o czyn z art. 189 pat 2 a kk i 245kk, za który grozi maksymalnie osiem lat więzienia.

Nie było z nimi problemów

Dyrektor Sołecki przed laty uczył tych chłopaków. – Nie było z nimi problemów – mówi. – Jeden nie widzi na jedno oko. Tym bardziej się jemu dziwię. Na pewno niejednokrotnie za dzieciaka rówieśnicy z niego się śmiali, bo takie są dzieci. Więc on kiedyś był ofiarą, a teraz stał się oprawcą…

Napisz komentarz »