REKLAMA

Aktualności, Wasze sprawy

Gmina zagląda dzieciom w talerze

Opublikowano 02 listopada 2019, autor: Patryk Świtek

Gmina Otyń rozważa oddanie stołówki szkolnej w prywatne ręce. Rodzice są przeciwni. Dyrektorowi też się to nie podoba.

Awantury wokół stołówki by nie było, gdyby nie radny Marcin Urbanowski. Na wrześniowej sesji spytał panią burmistrz, czy szykują się zmiany organizacyjne? Barbara Wróblewska odpowiedziała, że zastanawia się, czy nie poszukać ajenta. Na reakcję najbardziej zainteresowanych nie trzeba było długo czekać. Rada rodziców wystosowała petycję do burmistrz:

„(…)zwracamy się z postulatem o pozostawienie stołówki szkolnej w obecnej formie i nie oddawania jej w ajencję. Wyrażamy głęboki niepokój wobec zmian, które są planowane”.

Dziś rodzice za posiłek dla swojego dziecka płacą 4 zł. Pewne jest, że ajent podniesie tę kwotę. W szkole w Nowym Miasteczku, gdzie kuchnie prowadzi firma zewnętrzna, to koszt 9 zł. Miesięcznie wychodzi więc 100 zł drożej. Rodzice przewidują, że jeśli dojdzie do zmiany spora część zrezygnuje z wykupowania posiłków, a jak interes przestanie się opłacać ajent zrezygnuje, a gmina zamknie stołówkę.

Marszałek się zajadała

Przyszkolna stołówka to chluba gminy. Istnieje od ok. 40 lat. Hanna Swoboda pracuje w niej od 27 lat. Jest szefem kuchni, chociaż nie lubi jak się ją tak nazywa.

– Jestem kucharką – poprawia.

Wspólnie z nią pracuje jeszcze pięć pań. Mają jedną zasadę. – Gotujemy jak dla swoich dzieci, czyli najlepiej jak potrafimy – mówi Hanna. W jadłospisie danie nie powtarza się przez dwa tygodnie. Są bułki na parze z jagodowym i truskawkowym sosem, udka z kaszą kuskus i marchewką z ananasem, zupa z fasolki szparagowej, pieczeń drobiowa, kopytka, rybki, naleśniki, placki ziemniaczane, itd. Wszystko świeże i przygotowywane już od 7.00 rano.

– Hitem jest gulaszowa – mówi Jarosław Suski, dyrektor szkoły. – Jak jestem w podróży, to zawsze zamawiam gulaszową, dla porównania i nigdzie nie ma takiej dobrej jak u nas.

– Tajemnica tkwi w mięsie, które musi być dobrej jakości. Trzeba też z niego wykroić tłuszcz i drobno posiekać warzywa – zdradza Hanna.

– Nawet pani marszałek Polak się nią zajadała, jak była wizytować ścieżkę rowerową – dodaje J. Suski. Dyrektor nie chciałby zmian. W ub. roku gmina zainwestowała w stołówkę. Doposażono kuchnię, a także odświeżono jadalnię.

– Stołówka funkcjonuje świetnie i bardzo dużo dzieci z niej korzysta. Dla nas to jest ułatwienie w pracy, bo najedzone dzieci, mają energie do nauki. Obawiam się, że jeśli posiłki podrożeją, to część rodziców może zrezygnować z ich wykupowania – mówi dyrektor.

Mamy za mało subwencji

Kuchnia codziennie przygotowuje ponad 500 posiłków. W szkole w Otyniu korzysta z nich 233 uczniów (połowa), w przedszkolu 120 dzieci. Posiłki są też dowożone do szkoły w Niedoradzu dla 45 dzieci i do OPS dla 21 dorosłych. Za 8 zł obiady wykupuje też 16 nauczycieli, w tym dyrektor.

Burmistrz przygląda się stołówce, bo szuka oszczędności. Wyliczyła, że sprzedaż obiadów wystarczy jedynie na pokrycie zakupu żywności, czyli tzw. wkład do kotła. Wypłaty, czy energia są na garnuszku gminy. Utrzymanie stołówki kosztuje 326 tys. zł rocznie, a w 2020 ma przekroczyć 400 tys. zł.

Burmistrz przypomina, że prowadzenie stołówki szkolnej nie jest wymogiem. Dowolne jest też korzystanie uczniów z posiłków. Obligatoryjne jest za to prowadzenie szkół, a subwencji na ten cel gmina dostaje za mało.

– Obecnie dokładamy z dochodów własnych gminy 2 mln 200 tys. zł, a na 2020 rok otrzymaliśmy jeszcze niższą subwencję oświatową niż na rok bieżący, tymczasem przedstawione przez jednostki oświatowe plany finansowe wydatków są wyższe o kolejny 1 mln zł – tłumaczy B. Wróblewska.

Zapewnia, że sytuacja finansowa Otynia jest stabilna, ale przez większe wydatki może być mniej inwestycji i mogą wzrosnąć podatki.

Jak zdecydują radni?

O losie stołówki prawdopodobnie zdecydują radni na sesji budżetowej. Jeśli w budżecie nie będzie nie będzie na nią środków, to będzie jasne, że gmina chce poszukać ajenta.

– Te zmiany odbędą się kosztem rodziców – ostrzega M. Urbanowski i proponuje, żeby spojrzeć szerzej na tę sprawę. – Przecież z tej stołówki korzystają dzisiaj cztery podmioty. Poza tym rodzi się pytanie, skoro gmina od dłuższego czasu myśli o oddaniu kuchni ajentowi, to czemu nie poczekała z remontem? – zastanawia się radny.

Napisz komentarz »