REKLAMA

Aktualności, Wasze sprawy

Moje piwo ludziom smakuje!

Opublikowano 16 listopada 2019, autor: FP

Trzy tygodnie temu premierę miały pierwsze piwa wyprodukowane pod marką Browaru Odrzańskiego. Jego założycielem jest Krzysztof Czechanowski, bytomsko-nowosolski piwowar, który w przyszłości chciałby wybudować w Nowej Soli browar.

– W ramach przygotowań do rozmowy spróbowałem ostatnio twojego pilsa. Smaczny.

– Najłagodniejsze piwo z tych trzech.

– Receptura jest autorska?

– Tak! Jestem piwowarem od 2008 roku, wiedzę nabywałem przez lata. Ale na początku nie było praktycznie żadnych źródeł do nauki, człowiek musiał do wszystkiego dochodzić sam. Książki specjalistyczne były dopiero tłumaczone na polski. Trudno było dostać składniki.

Dziś nie ma problemu. Są specjalistyczne sklepy z ogromnym wyborem.

– Wtedy to było warzenie czysto hobbystyczne?

– Tak, na początku warzyłem piwo w domu, na małym garnku. Powstawały receptury, które przez lata dopieszczałem.

– A kiedy pojawiła się myśl, żeby przenieść to na wyższy poziom?

– Mniej więcej rok temu pomyślałem, że może warto przekuć hobby w biznes. Często jeździłm na spotkania branżowe, gdzie znajomi ciągle mnie pytali „kiedy browar?” bo przecież „taki doświadczony jesteś, mógłbyś zacząć”. Pomyślałem, że skoro spełniam się w swojej pracy, to chciałbym spełnić się też piwowarsko.

– Receptury są twoje, ale póki co pracujesz na wypożyczonym sprzęcie we Wrocławiu?

– Tak, ale chciałbym postawić też browar w Nowej Soli, bo tu od grubo ponad 20 lat nie uwarzono żadnego piwa.

– Wspominałeś, że na start potrzebny będzie przynajmniej milion złotych.

– To, co chciałbym u siebie uzyskać, wymaga nawet 1,2 mln zł. Owszem, mógłbym kupić tani sprzęt z Chin, ale on zużyłby się w ciągu pięciu lat. Wolę kupić porządny i po prostu zarabiać. To oczywiście też nie jest proste, bo samo wstawienie sprzętu trwa rok. A urzędów, które trzeba odwiedzić jest mnóstwo.

Ale najpierw i tak muszę zbudować markę, co właśnie robię. Bo gdybym teraz miał wziąć kredyt, to dla banku nie istnieję. A jak przyjdę z konkretami, to bank jest w stanie uwierzyć w tę inwestycję.

– Ile potrwa to budowanie marki?

– Myślę, że od dwóch do czterech lat. Inna sprawa, że wybrałem chyba najgorszy okres na start, poza sezonem, ale w końcu w browarach zwolniło się miejsce, by móc wskoczyć i uwarzyć swoje.

– Od kiedy twoje butelki krążą po okolicy?

– Premiera była 25-26 października w Zielonej Górze.

– Świeża rzecz! Jest już jakiś odzew?

– Dosyć spory. Moje piwo ludziom generalnie smakuje, chwalą. Piszą zarówno smakosze, jak i ci, którzy znają się nieco mniej. Są też pierwsze recenzje na branżowych portalach.

Bardzo dużo ludzi wspomina piwo z nowosolskiego browaru i spotykam się z opiniami, że moje piwo jest pełne smaku, tak samo jak i tamto.

– Dlaczego akurat postawiłeś na te trzy gatunki?

– Te receptury miałem najbardziej dopracowane. I badanie rynku też wykazało, że warto zrobić akurat takie piwo. Jest zresztą takie powiedzenie: „Uwarz mi pilsa, a powiem ci jakim piwowarem jesteś”. A ja chciałem zrobić też piwo mocno pijalne dla wszystkich. Myślę, że mój wyszedł dobrze. Ludzie poszukują smaku, bo piwa koncernowe są podobne do siebie i zaczynają się nudzić. Swoje piwa warzyłem tak, by tego smaku zachować jak najwięcej. I myślę, że to będzie kusiło ludzi.

– Ile litrów poszło na pierwszy rzut?

– Viadrusa i Rusałki po 36 hektolitrów, a Kapitana 23 hektolitry. Po 900 litrów każdego zakegowałem, reszta poszła w butelki.

Co ciekawe w moim rodzinnym Bytomiu Odrzańskim sprzedałem najwięcej! Myślałem, że to będzie jeden rzut, a tu już dziesięć skrzynek zeszło i ciągle dowożę.

– Co jeszcze zamierzasz uwarzyć?

– Na pewno piwo owocowe. Popularne w tej chwili są piwa z mango i marakują.

I jeszcze klasyczne IPA chciałbym uwarzyć. Bardziej karmelowe, mniej owocowe ale z mocną goryczką.

– Jak je nazwiesz?

– Mam cały zeszyt z możliwymi nazwami. Ale trzeba to jeszcze przekuć w wizję całości.

– Rozumiem, że wszystkie piwa będą w jednej stylistyce?

– Tak, będę się starał utrzymać ten temat okołorzeczny. Następne piwo to będzie prawdopodobnie Bosman. Jeszcze przyjdzie czas na Flisackie, Stoczniowe… Odra daje dużo możliwości. Chcieliśmy stworzyć też etykiety przyjemne dla oka i dopisać jakąś historię do tych piw. Ja pisałem, a żona projektowała.

– A ile trwa warzenie twoich piw?

– Około sześć tygodni.

– Nie muszą leżakować jak whisky?

– To zależy od piwa. Takie lekkie, chmielowe nie muszą. Kapitana robiłem w cztery tygodnie.

– Ale wszystkie piwa masz jasne.

– Z ciemnymi piwami jest problem. Jest przeświadczenie, że piwa ciemne są ciężkie i mocne. A to nieprawda! Ale polski odbiorca jest specyficzny i u nas króluje jasne. Ale na pewno w swojej karierze zrobię portera, bo to jest nasz skarb narodowy.

– A od czego zaczyna się tworzenie piwnej receptury?

– Każde piwo ma jakiś szkielet, który musi być spełniony. Generalnie recepturę zaczyna się od drożdży i pod nie układa się pozostałe składniki, czyli chmiel słód i ewentualnie woda, ale w piwowarstwie domowym się w to raczej nie bawimy, tylko bierzemy to, co mamy.

– Jest takie błędne przeświadczenie, że głównym składnikiem piwa jest chmiel.

– Głównym budulcem jest słód. Chmiel to tylko przyprawa. Ale drożdże są najważniejsze, bo to one budują bukiet piwa.

– Ile można uwarzyć piwa w domu?

– Nie ma restrykcji. Ogranicza nas tylko czas, wyobraźnia i rozmiar garnka. Często w domu eksperymentuję. Później robię analizę sensoryczną wśród rodziny i znajomych. Rozdaję piwo i ankiety, które potem analizuję.

– Rodzina krytykuje?

– Oczywiście! Ale największym krytykiem i tak jestem ja.

– A jaki był największy zarzut?

– Że za mało pszenicznego warzę! Ale z tym piwem jest tak, że dużo ludzi lubi, ale najsłabiej się sprzedaje.

– A prywatnie, twoje ulubione piwo to…?

– IPA

– A tak geograficznie?

– Ostatnio się nad tym zastanawiałem i doszedłem do wniosku, że najlepsze piwa robią Polacy. W ogóle to od 2011 powstało w Polsce 160 browarów rzemieślniczych! Ale to się głównie skupiło na ścianie wschodniej. U nas w województwie są ledwie trzy. Ja jestem tym trzecim.

– Bardzo mała konkurencja.

– Cieszę się! Mi to na rękę!

Napisz komentarz »