REKLAMA

Polityka

Porozstawiani po kątach

Opublikowano 16 listopada 2019, autor: Patryk Świtek

Sprawdziliśmy, w których ławach zasiedli w Sejmie nasi parlamentarzyści. – Szału nie ma – komentuje Krystian Kamiński, świeżo upieczony poseł Konfederacji. – Będę mogła spokojnie rozprostować nogi – dodaje Katarzyna Osos z Koalicji Obywatelskiej.

We wtorek (12.11.) posłowie składali ślubowanie. Przy okazji można było podejrzeć, które miejsca zajęli w Sejmie.

Pierwsze ławy zazwyczaj zajmują liderzy. Dalsze posłowie, którzy mają mniejsze znaczenie, a pod samą ścianą siedzą tzw. pierwszaki, czyli posłowie, którzy pierwszy raz są w Sejmie.

Gdyby skrupulatnie przestrzegać tej zasady, najbardziej znaczącym parlamentarzystą w woj. lubuskim jest Marek Ast (PiS). Siedzi dwa rzędy za prezesem Jarosławem Kaczyńskim.

– To dlatego, że jest szefem partii w województwie i należy do tzw. zakonu, czyli był członkiem Porozumienia Centrum  – tłumaczą posłowie z lubuskiego.

Jerzy Materna (PiS) wylądował dopiero w ósmym rzędzie.

– To już moje trzecie miejsce. Nie mam aspiracji, żeby siedzieć niżej. Są ważniejsze rzeczy – tłumaczy.

W dziewiątym rzędzie siedzi Elżbieta Płonka, a były wojewoda Władysław Dajczak dopiero w dziesiątym. Liderzy lubuskiego PSL i KO czyli Jolanta Fedak i Waldemar Sługocki zajmują odpowiednio piaty i szósty rząd. Krystyna Sibińska trafiła o siódmego

Autograf Zimocha

Katarzyna Osos (KO) jest zadowolona ze swojego miejsca, choć posadzono ją dopiero w przedostatnim rzędzie.

– Klub rozsadzał. Nie narzekam. Zwłaszcza, że dostałam fajne towarzystwo. Niedaleko mnie siedzi komentator sportowy Tomasz Zimoch. Przede mną Paweł Kowal i Paweł Poncyliusz, czyli doświadczeni politycy. Czasami spędza się na sali kilka godzin, więc dobrze, jak jest się do kogo odezwać. A od T. Zimocha to chętnie wezmę nawet autograf – mówi posłanka.

– Wiadomo, że jest zasada, że ci bardziej zasłużeni i doświadczeni siedzą niżej, ale wiem, że niektórzy wolą siedzieć na górze, bo jak są długie obrady, to można wstać i bez rzucania się w oczy rozprostować nogi – dodaje K. Osos.

Jedynka Koalicji Obywatelskiej z lubuskiego, czyli Tomasz Aniśko wpisuje się w zasadę „pierwszaków”. Klub posadził go w ostatnim rzędzie, w pobliżu innej debiutantki – Klaudii Jachiry.

Blisko wyjścia

Na tyły trafił też Bogusław Wontor (Lewica).

– Gdybym chciał, siedziałbym w jednym z pierwszych rzędów, ale wolałem mieć blisko do wyjścia. Poza tym to strategiczne miejsce. Mogę obserwować cały parlament. Ci z przodu już tak dobrze wszystkiego nie widzą – tłumaczy.

– W parlamencie najpierw sadza się frakcjami politycznymi. Po lewej stronie, patrząc od marszałka, zawsze była lewica. Kiedyś bliżej nas siedziało PSL, ale teraz przesunęło się w prawo. Z przodu są liderzy, żeby mogli szybko wyjść na mównicę i reagować. Ale nie można też szufladkować. Na analogicznym miejscu co ja, ale po drugiej stronie Sejmu siedzi Adam Lipiński, a to dwójka w PiS – tłumaczy.

Krystian Kamińki (Konfederacja) przewidział, gdzie będzie siedział. Kilka dni przed pierwszym posiedzeniem napisał, że będzie to środek sali.

– Tak naprawdę nie mieliśmy na to żadnego wpływu. PiS wyznaczył nam miejsca. Siedzę w dziesiątym rzędzie, ale widziałem, że pan Aniśko siedzi w ostatnim, pan Wontor też, a pani Kucharska w trzecim od końca. Nie oszukujmy się, w przypadku naszych lubuskich posłów szału nie ma – mówi.

Napisz komentarz »