REKLAMA

Wasze sprawy

Po kablu do kłębka

Opublikowano 30 listopada 2019, autor: FP

Druga wojna światowa to nie tylko grube ściany bunkrów i wielkie kalibry zdolne te mury burzyć. To również wiele innych trybików, bez których wojenna machina nie ruszyłaby z miejsca. Jednym z nich jest komunikacja. A gdy literatura na dany temat milczy, nie pozostaje nic innego, jak ruszyć w teren.

Tak właśnie zrobił Konrad Czarnecki, nowosolanin, pasjonat historii i członek głogowskiego stowarzyszenia GROT, który od lat bada Linię Środkowej Odry (niem. Oderstellung), zespół kilkuset schronów ciągnących się wzdłuż rzeki od Wrocławia do Krosna Odrzańskiego.

Kilka lat temu zainteresował się tematem łączności, zwłaszcza, że w granicach Nowej Soli wciąż można natknąć się na nieduże, betonowe konstrukcje, które laikowi powiedzą tyle, co nic. Tymczasem są to poniemieckie komory kablowe zwane też przełącznicami telefonicznymi lub po prostu centralkami. Wszystkie pochodzą z lat 30. ubiegłego stulecia, mniej więcej z tego samego okresu, gdy budowano schrony.

Łączność mimo ostrzału

– Łączność telefoniczna była nieodzownym elementem umocnień odrzańskich. Do dziś zachowały się resztki przełącznic – mówi Konrad. – Są to małe budowle, szerokie na 60 i wysokie na metr, z czego nad poziom gruntu wystawała mniej więcej połowa. Studzienki pełniły formę zabezpieczenia instalacji telefonicznej przed uszkodzeniem. Komory były zamykane stalowymi, uchylnymi drzwiami również w formie klapy. Zadaniem takiej studzienki kablowej było spinanie linii telefonicznych danego odcinka lub obszaru oraz tzw. krosowanie połączeń – wyjaśnia. – Takie rozwiązania przyspieszały komunikację między schronami i wybranymi punktami Oderstellung w przypadku uszkodzenia linii, np. podczas ostrzału. Przełącznica umożliwiała szybkie połączenie z obejściem uszkodzonego odcinka kabla – tłumaczy nowosolanin.

Samemu ciężko. Warto pytać

Na odcinku Bytom Odrzański – Nowa Sól – Bobrowniki udało się zlokalizować dziewięć stanowisk (w tym trzy zostały wykopane i leżą nieopodal miejsca pierwotnego). Jedna komora w pobliżu wsi Rudno została rozbita i zniszczona. – Miejsce jej instalacji zostało zlokalizowane dzięki relacji mieszkańca wsi – dodaje Konrad. Po jego apelu, dzięki pomocy internautów, udało się zlokalizować kolejne trzy komory – jedną w okolicy Starego Stawu i dwie w okolicy Bobrownik (nad Odrą oraz na północ od wsi). – Tam powinna być jeszcze jedna – mówi Konrad i pokazuje mapę, na którą skrzętnie nanosi wszystkie obiekty. Jest tam też żółty prostokąt. – To teren do przeszukania – wyjaśnia. – Ale i tak warto pytać, bo ciężko samemu przejść pieszo taki obszar – dodaje. Jak tłumaczy Konrad, komory lokalizowano głównie z dala od Odry, by zminimalizować ryzyko uszkodzenia przez nieprzyjaciela. – Jeśli chodzi o okolicę Nowej Soli, to obiekty te występują w odległości do 3 km od Odry w linii prostej oraz od 4 do 5 km pomiędzy kolejnymi obiektami, równolegle do koryta rzeki – wyjaśnia.

Każda pomoc się przyda

Co stało się z elementami łączności po wojnie, łatwo się domyślić. Obiekty zostały rozkradzione a instalacje telefoniczne dosłownie wyrwano z ziemi. Temat magistrali telefonicznej w fortyfikacjach odrzańskich jest dość trudny. – Jeśli ktokolwiek posiada informacje dotyczące lokalizacji tych konstrukcji, bardzo proszę o kontakt. Dane pomogą w opracowaniu szczegółowej mapy – mówi Konrad.

Napisz komentarz »