REKLAMA

Samorząd

Wojna na podpisy

Opublikowano 07 grudnia 2019, autor: FP

– To jest szmaciarstwo! – złości się Edmund Kotlarski i oskarża ludzi byłego wiceprezydenta o dezinformowanie mieszkańców. – Wmawiają, że jak ktoś podpisał listę Milewskiego, to innej już nie może! – mówi. Reszta opozycji ma podobne problemy.

Kandydaci, którzy chcą powalczyć w styczniowych wyborach uzupełniających o fotel prezydenta miasta, mają czas do środy, by oficjalnie zgłosić swoje kandydatury. By to zrobić, muszą zebrać wśród mieszkańców przynajmniej 1,5 tys. podpisów. Kilka komitetów zgodnie twierdzi, że jest z tym spory problem. Dlaczego?

Raz, to się krzyżyk stawia!

– Zbieraliśmy z kolegą podpisy pod kandydaturą Przemka Ficnera. W centrum, niedaleko urzędu miasta – opowiada Paweł Bielecki, który w ubiegłorocznych wyborach był całkiem blisko mandatu radnego, zdobywając 215 głosów. – Kilka razy mieliśmy taką sytuację, gdy mieszkańcy mówili nam, że podpisali się już pod listą Jacka Milewskiego, więc pod inną nie mogą. Twierdzili, że dowiedzieli się tego od osób, które te podpisy zbierały – mówi.

Bielecki twierdzi, że z podobnym przekonaniem spotkał się również u swoich znajomych, których osobiście uświadamiał, że można podpisać tyle list poparcia, ile się chce. – Jeden to się stawia krzyżyk na karcie do głosowania, jak się już stoi nad urną wyborczą! – mówi Bielecki. – Tak musiałem to ludziom tłumaczyć! – złości się.

– Szanuję i rozumiem ludzi, którzy mają swojego upatrzonego kandydata i tylko jego listę podpisują. Ale coś takiego to już przegięcie. Ot, taką mamy demokrację w mieście. Fałsz, zakłamanie i zastraszanie – kwituje.

Można było się spodziewać

W słowach nie przebiera również Edmund Kotlarski. – To jest szmaciarstwo. I prawdopodobnie nie będę w tym brał udziału. Ja nie będę się paprał w takim towarzystwie – wścieka się były wicestarosta.

– Osobiście się z tym spotkałem. Ale moi ludzie również – mówi. – Usłyszałem, że ta osoba, która wcześniej zbierała podpisy powiedziała, żeby pamiętać, że jak się pan czy pani tu podpisała, to już więcej podpisów nie można składać – opowiada. – Taką informacją ludzi się straszy i blokuje. Ale można było się spodziewać takiego obrotu spraw, bo to jest w ich naturze – komentuje Kotlarski.

Należy się sprostowanie

Z podobnym przekonaniem wśród mieszkańców spotkał się Mirosław Olejniczak. – Przekazano mi, że coś takiego miało miejsce – mówi. – I dlatego właśnie zamieściłem ten komunikat – dodaje. Chodzi o facebookowy post, który Olejniczak zamieścił 1 grudnia. – Ze względu na szerzące się pogłoski, że można poprzeć tylko jednego kandydata, należy się sprostowanie. Każdy uprawniony do głosowanie w Nowej Soli może udzielić poparcia dowolnej liczbie kandydatów – czytamy.

Na pewno nie od nas!

Piotr Szyszko, pełnomocnik wyborczy komitetu Wadima Tyszkiewicza, z którego startuje Milewski, stanowczo odcina się od tych informacji. – Nic takiego nie rozprzestrzeniamy, nic o takich informacjach nie wiem i jeśli już coś takiego faktycznie wyszło, to na pewno nie od nas – mówi.

Milewski już 23 listopada zdążył pochwalić się, że zebrał 4179 podpisów. Ostatecznie skończyło się na 4295.

Napisz komentarz »