REKLAMA

Samorząd

Kosiniak-Kamysz w Nowej Soli

Opublikowano 07 grudnia 2019, autor: FP

Jeśli chodzi o przedwyborcze wsparcie, to póki co wygrywa Mirosław Olejniczak. Kandydata na prezydenta Nowej Soli wsparł sam Władysław Kosiniak-Kamysz, prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego. Konferencja z udziałem szefa ludowców odbyła się w piątek w hotelu Polonia.

– Jest nam szczególnie miło, że pan poseł, będąc w województwie lubuskim, chciał przyjechać do Nowej Soli i spotkać się z nami – zaczął na wstępie radny Andrzej Ziarek.

Kosiniak-Kamysz mówił m.in. o tragicznej śmierci Janusza Dzięcioła, o powrocie do sejmu lubuskich posłów PSL, o problemach z Afrykańskim Pomorem Świń i wyborach prezydenckich w roku 2020. – Ale zanim będą wybory na prezydenta Polski, będą wybory na prezydenta Nowej Soli – rzucił, czym płynnie przeszedł do Olejniczaka.

– Nauczyciel, dyrektor szkoły, społecznik, radny, który zna problemy tej ziemi. Sprawy społeczne i edukacji nie są mu obce – zachwalał szef PSL. – Wybory uzupełniające nie są sprawą łatwą. A odpowiedzialność za małą ojczyznę wymaga udziału w tych wyborach. Trzeba zrobić wszystko, by frekwencja była jak najlepsza – dodał.

Później głos zabrał Olejniczak. – Całe życie zawodowe spędziłem w Nowej Soli. Mam świadomość tego, w jaki sposób miasto się zmieniało, doceniam wysiłki prezydenta Tyszkiewicza i jego poprzedników, i jako przyszły prezydent nie zamierzam tej strategii zmieniać – mówił. – To, co było marginalizowane przez poprzednie władze, to sprawy społeczne. Jeśli chodzi o rozwiązywanie spraw seniorów, młodzieży, osób niepełnosprawnych czy lokalnych przedsiębiorców, to mamy konkretne oferty. To sprawy, które stają się priorytetem, gdy Nowa Sól infrastrukturalnie uzyskała już dzisiejszy wygląd – argumentował.

– Jeszcze jedna kwestia – styl zarządzania miastem – kontynuował Olejniczak. – Jestem człowiekiem konsensusu i dyskusji. Więc styl zarządzania się zmieni. Korzystanie z mądrości obywateli świadczy o dobrych administratorach. Obiecuję, że dostęp do prezydenta będzie nieograniczony, że postulaty mieszkańców będą rozpatrywane, a urząd miasta nie będzie jednym miejscem, z którego pochodzą najlepsze pomysły – skwitował.

Rozmowa z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem.

– Ponoć słyszał pan już o problemach, jakie są w Nowej Soli ze zbieraniem podpisów. Część mieszkańców myśli, że można wpisać się tylko na jedną listę poparcia.

– Te problemy były już w kampanii do parlamentu, niektórzy próbowali tworzyć taką atmosferę. Tak w ogóle, to wprowadzenie RODO sprawiło, że dużo trudniej zbiera się podpisy pod listami poparcia. Bezpartyjni Samorządowcy nie byli w stanie zebrać 100 tys. podpisów w skali kraju, więc to szerszy problem, nie dotyczący tylko Nowej Soli.
Jest też obawa mieszkańców przed nieuczciwością zbierających. To zadanie dla PKW by stworzyć nowy sposób, bezpiecznego zbierania podpisów.
Ostatecznie głos ma się jeden, ale poprzeć można różnych kandydatów. Osobiście znam takich, którzy podpisywali się pod naszą listą, listami Lewicy czy nawet partii rządzącej.

– To kiepsko świadczy o naszej demokracji i społeczeństwie, skoro ludziom można wmówić takie rzeczy.

– Im więcej mamy dostępu do informacji, tym trudniej wyłowić prawdę. Fake newsów i kłamstw jest bardzo dużo. Trzeba to każdego dnia prostować.
Tego powinno się uczyć w szkole – jak odróżnić prawdę od kłamstw, jak weryfikować informacje.

– Od wielu kandydatów słyszy się głosy, że próg 1,5 tys. podpisów dla miasta takiego jak Nowa Sól to bariera, którą ciężko pokonać.

– Tak, to wysoki próg. Zwłaszcza w wyborach uzupełniających, gdzie zainteresowanie jest mniejsze, co przekłada się na frekwencję.
Jest różnica między Nową Solą, która nie ma 50 tys. mieszkańców, a wielkimi miastami, gdzie jest dużo łatwiej o podpisy.
Trzeba te progi zweryfikować, by zwiększyć możliwość wyboru. Często jest tak, że ruchy obywatelskie chciałyby wystartować, ale ciężko im zebrać podpisy. A ten próg często blokuje im taką możliwość.

Napisz komentarz »