REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Otarli się o śmierć

Opublikowano 21 grudnia 2019, autor: Patryk Świtek

Młody kierowca uciekał przed policją i staranował radiowóz. Dwóch dzielnicowych z poważnymi obrażeniami trafiło do szpitala.

To miała być rutynowa kontrola. W sobotę (14.12) policjanci chcieli sprawdzić, czy z zaparkowaną na poboczu, poobijaną lancią wszystko jest w porządku. Na widok radiowozu kierowca zaczął jednak uciekać. Funkcjonariusze ruszyli w pościg i natychmiast wezwali posiłki

Służbę kończyli akurat sierż. Kamil Kasper (27 l.) i st. sierż. Rafał Wójcik (28 l.), dzielnicowi z Nowej Soli.

– Byliśmy już pod komendą, gdy dostaliśmy zgłoszenie od dyżurnego o pościgu – opowiada R. Wójcik.

Ruszyli w stronę Wrociszowa.

– Cały czas byliśmy w kontakcie z kolegami z Kożuchowa, którzy ścigali kierowcę. Nikt nie wiedział, dlaczego ucieka. Czy był pijany, czy może pod wpływem narkotyków. Istniało ryzyko, że jak wjedzie do miejscowości, to może dojść do tragedii – mówi K. Kasper.

Mogli zginąć

Przed Wrociszowem postawili radiowóz w poprzek drogi.

– Nie zdążyliśmy nawet wysiąść. Kierowca widział, że blokujemy drogę, ale nie zwolnił. Uderzył w nas w pełnym pędzie. Nawet nie wiem, ile mógł mieć na liczniku, ale na pewno nie 50 km/h – mówi R. Wójcik, który siedział za kierownicą. Uderzenie przyszło z jego strony.

– Poleciały szyby. Zrobiliśmy kilka bączków i zatrzymaliśmy się w rowie. Ocknąłem się dopiero w szpitalu – dodaje Rafał. Świadkowie mówią, że wypadł z samochodu. Znaleziono go kilka metrów od niego.

Kamil też niewiele pamięta. – Myślałem, że mam połamane ręce, bo ledwo mogłem nimi ruszać. W karetce chciałem zadzwonić do żony, żeby powiedzieć, że nie wrócę o 22.00 do domu, ale nie dałem rady – opowiada.

Kamil miał obrażenia wewnętrzne, kilka dni spędził na chirurgii. Rafał z poważnym wstrząsem mózgu trafił na neurochirurgię. Obaj mają żony i dzieci. Kamil w policji jest od 4 lat, Rafał od 7.

– Wiemy, że nasza praca jest niebezpieczna, ale pierwszy raz odczuliśmy to na własnej skórze. Pierwszy raz ryzykowaliśmy życiem – mówią.

Nie zatrzymały go nawet strzały

Lancią jechał 26-latek z Nowej Soli. Wiózł 14-latkę. Po tym jak staranowali radiowóz też wypadli z drogi. Udało im się wydostać z wraku. Ruszyli przez pole w stronę lasu. Kożuchowscy policjanci oddali strzał w powietrze. Wtedy uciekinier położył się na ziemi. 14-latce udało się zbiec. Na miejsce wezwano posiłki, a także straż pożarną. Całą noc przeczesywano las, ale dziewczyny nie znaleziono. Poszukiwania wznowiono rano, ale też bez rezultatu. Dopiero w poniedziałek (16.12.) zatrzymano nastolatkę. Ukrywała się niedaleko Wrociszowa. Okazało się, że figurowała w policyjnej bazie danych. Wyrokiem sądu miała nakaz doprowadzenia do ośrodka wychowawczego. Została tam odwieziona. 26-latek trafił do aresztu. W jego aucie znaleziono narkotyki. Nowosolanin odpowie też za ucieczkę i uszkodzenie ciała. Wiadomo, że 26-latek i 14-latka nie byli spokrewnieni. Co nastolatka robiła w samochodzie wyjaśni dopiero śledztwo prokuratorskie.

Napisz komentarz »