REKLAMA

Samorząd

Sztafeta długu

Opublikowano 04 stycznia 2020, autor: Patryk Świtek

Roman Wilant, jako jedyny, był przeciwny budżetowi miasta na 2020 rok. – Nie zagłosuję za sztafetą długu – powiedział. Usłyszał, że bredzi.

Wilantowi nie spodobał się budżet z 28. milionowym deficytem i kredytem na prawie 15 mln zł.

– Apeluję, żeby go nie przyjmować – powiedział w poniedziałek (30.12.) na sesji. – Mieliśmy spłacać kredyty, a my się zadłużamy. Ten budżet można określić sztafetą długu. Jestem za inwestycjami, ale to co wybudujemy w przyszłości trzeba będzie utrzymać. Kto to zrobi, skoro ludzie uciekają? – pytał radny.

Wstydzi się pan?

Wystąpienie Wilanta nie spodobało się radnym z komitetu Tyszkiewicza.

– Z jednej strony nie chce pan, żeby młodzież uciekała z miasta, a z drugiej jest przeciwny inwestycjom, które mają na celu uatrakcyjnienie Nowej Soli dla młodych – mówił Andrzej Sieciechowicz.

– Jest pan zadowolony z miasta, czy się go wstydzi? – dopytywał Rafał Stachowiak.

– Oczywiście, że się nie wstydzę. Pytanie tylko, jak się tu żyje? Przez ostatnie lata w Nowej Soli nie powstała żadna szkoła, ani żadne publiczne przedszkole. Co roku powiększamy zadłużenie biorąc kredyty na inwestycje, które wydają się nam niezbędne, a z kilku moglibyśmy zrezygnować. Wolałbym zasadę zrównoważonego budżetu – tyle wydajemy, ile zarabiamy – odpowiedział.

Nie wszedł na minę

Budżetu bronił Maciej Jankowski, który od dwóch miesięcy jest prezydentem Nowej Soli. Przyznał, że konsultował się z pracownikami Regionalnej Izby Obrachunkowej i zadzwonił do kilku znajomych wójtów i burmistrzów. – Nikt nie miał uwag. Nikt nie mówił: uważaj, bo wejdziesz na minę – powiedział.

Tyrada

Na sesję przyszedł senator Wadim Tyszkiewicz. Usiadł tuż za R. Wilantem. Gdy radny przemawiał, senatorowi kilka razy wyrwało się „kłamstwo”. Na koniec sesji stanął przy mównicy.

– Nowosolanie są dumni ze swojego miasta w odróżnieniu od pana Wilanta – zaczął.

Dodał, że zaciąganie kredytów jest normalnym elementem funkcjonowania w samorządzie.

– Mamy 31 proc. zadłużenia, a maksymalne to 60 proc.? Jeśli ktoś lamentuje, czy straszy mieszkańców długami, to jest nieuczciwy – powiedział. Dług miasta na koniec 2020 roku oszacowano na 68,9 mln zł.

– Były lata, że w ogóle nie zaciągaliśmy kredytów, a były też takie, że byliśmy zadłużeni do 60 proc. Coś się złego stało? – pytał senator. I zastanawiał się, gdzie byłaby dziś Nowa Sól, bez pomocy banków.

– To prawda, że Nowa Sól nie jest najbogatsza. U nas nie wytrysnęła ropa naftowa, miedź nie jest wydobywana jak w Polkowicach, do bogactwa musimy dojść ciężką pracą. Populizmem, marazmem i opowiadaniem bredni Nowa Sól się nie rozwinie – dodał.

– To prawda, że mieszkańcy wyjeżdżają. Ale podobnie dzieje się w Żarach, Świebodzinie, Międzyrzeczu i innych miastach. Małe miasta muszą się bronić przed degradacją i Nowa Sól świetnie sobie z tym radzi. Ale to, że ludzie wyjeżdżają, to nie jest wynik błędnej polityki, takie są trendy światowe. Moja córka też jest w Warszawie. Młodzi ludzie są obywatelami świata nie da się ich tutaj zatrzymać – powiedział.

Napisz komentarz »