REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Zginęły w drodze do pracy

Opublikowano 25 stycznia 2020, autor: Patryk Świtek

Pijany kierowca wymusił pierwszeństwo i uderzył w tira. Rozpędzona ciężarówka zjechała na drugi pas i staranowała opla. Jolanta Poźniak i Ewa Mazur nie miały żadnych szans. – Znalazły się w nieodpowiednim miejscu i czasie – rozpaczają rodziny.

Jolanta Poźniak (56 l.) i Ewa Mazur (60 l.) od lat pracowały w Nowej Soli. Codziennie dojeżdżały do firmy produkującej krasnale. Jolanta mieszkała w Mycielinie, Ewa w Nowym Miasteczku. Przed 6.00 rano były już na starej trójce. Dojeżdżały do skrzyżowania z drogą na Lasocin i Bytom Odrzański. Od Lasocina nadjechał opel vectra. Wymusił pierwszeństwo i uderzył w ciężarówkę, która jechała główną drogą w kierunku Nowego Miasteczka. Kierowca tira stracił panowanie nad autem. Wyrzuciło go na drugi pas. Zderzył się czołowo z oplem Joli. Kobieta nie mogła uciec. Zmiażdżone auta wylądowały w rowie. Strażacy musieli rozcinać karoserię, żeby dostać się do poszkodowanych. Jolę reanimowali na miejscu, ale nie udało jej się uratować. Ewę zabrano do szpitala. Lekarze przez dwie godziny walczyli o jej życie. Niestety bez rezultatu. Do szpitala trafił także 44-letni kierowca opla. Miał połamane żebra, ale był przytomny. Okazało się, że prowadził po alkoholu.

Nie masz mamy

Dominik Poźniak po raz ostatni widział się z mamą w niedzielę. – Mieszkam w Zielonej Górze. Mama zawiozła mnie na pociąg do Nowej Soli. Tak się złożyło, że mi uciekł i czekaliśmy razem na następny. Nie wiem, czy to zbieg okoliczności, ale pożegnałem się z nią dwa razy – opowiada.

Mama miała do niego zadzwonić następnego dnia. Zadzwonił jednak wujek. – Tych słów nie zapomnę do końca życia. Powiedział, że mama miała poważny wypadek. Poprosiłem, żeby mówił wprost i wtedy usłyszałem: „Dominik… nie masz mamy” – mówi. Tego samego dnia pojechał na miejsce wypadku, żeby zebrać rzeczy, które wypadły z samochodu.

Mamę zapamięta uśmiechniętą i pełną optymizmu. – To była życzliwa i kochająca kobieta. Dbała o wszystkich. Opiekowała się braćmi, mną, tatą. Zawsze się o nas martwiła. Była też perfekcjonistką. W domu musiał być porządek i ład – opowiada.

Podobnie było w ogrodzie, który był jej wielką pasją. Spędzała w nim godziny. Pięknie wyglądał. Lubiła też koty. Jeden zawsze musiał być w domu. Lubiła jak siadał jej na kolanach – wspomina Dominik.

Dodaje też, że mama była nieustraszoną podróżniczką. – Tunezja, Egipt, Jerozolima. W tym roku miała jechać do Turcji. Zawsze ciekawa świata. Nie trzeba było jej namawiać do podróży. To raczej ona namawiała – mówi.

40 lat przyjaźni

Jola i Ewa znały się 40 lat. Kiedyś mieszkały obok siebie w Nowym Miasteczku. Jola przeprowadziła się później do Mycielina.

– To były przyjaciółki z lat młodości – mówi Bronisław, mąż Ewy.

Opowiada, że w tym roku żona chciała przejść na emeryturę.

– Ewa była serdeczna i przyjacielska. Była cudowną żoną, mamą i babcią. Doczekała się trzech wnuków i wnuczki. Będzie jej nam brakowało…

– Wiadomo, że jest złość na kierowcę, który spowodował wypadek, ale mamy też poczucie, że one po prostu znalazły się w nieodpowiednim miejscu i czasie – dodaje Bronisław.

Podobnie uważa Dominik. – Mama wypełniła wszystkie swoje zadania, które miała na ziemi i pan Bóg ją zabrał – mówi.

Ewę pochowano w czwartek (23.01.) na cmentarzu w Nowym Miasteczku. Jolę dzień później w Mycielinie.

Nic nie pamięta

Sprawca wypadku, 44-latek z Kożuchowa, nie chciał składać wyjaśnień prokuratorom. Funkcjonariusze twierdzą, że był pod wpływem alkoholu. Szacują, że miał promil. Tuż po zdarzeniu odmówił jednak dokładnego badania alkomatem. Pobrano mu krew, którą wysłano do badań toksykologicznych. W szpitalu w Nowej Soli leżał do środy (22.01.). Cały czas pod nadzorem policji.

– Podejrzany nie przyznaje się do winy.  Zasłania się niepamięcią, kwestionuje też wyniki badania stanu trzeźwości przeprowadzonego na miejscu zdarzenia – informuje Katarzyna Wojciechowska, zastępca prokuratora rejonowego w Nowej Soli.

Został aresztowany na trzy miesiące. Trafił do Poznania, gdzie jest oddział szpitalny. Śledczy planują powołać biegłego z zakresu ruchu drogowego. Zabezpieczyli wszystkie pojazdy, także rejestrator z ciężarówki. Będą przesłuchiwać świadków.

Mężczyzna usłyszał zarzuty spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym. Grozi za to nawet 8 lat więzienia.

Napisz komentarz »