REKLAMA

Komunikacja, Wasze sprawy

Nie tędy droga!

Opublikowano 22 lutego 2020, autor: FP

Co wożą i którędy jeżdżą ciężarówki, które kursują na stare wysypisko – dyskusja na ten temat miała miejsce w otyńskim ratuszu, podczas ostatniej sesji rady.

Czy w Bobrownikach zostało ponownie uruchomione wysypisko po Dozamecie? Dopytywał o to na ostatniej sesji radny Robert Kowalewicz w imieniu zaniepokojonych mieszkańców wsi. – Cały czas jeżdżą tam samochody z ładunkiem niewiadomego pochodzenia. Czy tam nie miała być rekultywacja? – dopytywał. – Poza tym mieszkańcy są oburzeni, bo to świeżo wyremontowana droga z zakazem dla samochodów powyżej 3,5 tony – mówił. –

Wszystko jest pod nadzorem

Burmistrz Barbara Wróblewska wyjaśniła, że tym, co dzieje się na wysypisku, mieszkańcy nie muszą się martwić. – Na miejscu działa firma, która rekultywuje ten teren – mówiła.

– Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska pobrał próbki, bo faktycznie były sygnały, że firma wywozi odpady. I tę sprawę możemy zakończyć. Wyniki badań mówią jasno, że wszystko tam jest dopuszczone do rekultywacji tego wysypiska. Nad tym jest pełna kontrola – wyjaśniała pani burmistrz.

Również kierownik referatu ochrony środowiska, Leszek Gramza podkreślał, że wysypisko nie zostało ponownie uruchomione. – Wręcz przeciwnie, na początku poprzedniej kadencji zostało zamknięte. Rozpoczęła się rekultywacja, a do tego są potrzebne materiały biologiczne. One nie są szkodliwe dla środowiska, wszystko jest pod nadzorem WIOŚ – uspokajał.

Przepychanka o drogę

O ile rekultywacja sama w sobie nie powinna martwić, tak wspomniany przez Kowalewicza ruch ciężarówek jest już istotnym zmartwieniem. Zwłaszcza, że ruch odbywa się przez wyremontowaną niedawno drogę. Częstotliwość? 40 ciężarówek na dobę.

– Od początku wiedzieliśmy, że to będzie uciążliwe dla mieszkańców. Nie mówiąc o tym, że po drodze są zabytki, o które też musimy dbać – mówiła Wróblewska. – W związku z tym wyznaczyliśmy im inną drogę, całkiem niezależną, przez pola. Mamy to na piśmie. Problem w tym, że kiedy zaczęła się rekultywacja, firma nie zrobiła nic, w celu dostowania tej drogi do swoich potrzeb. No i zaczęła się przepychanka, była policja, WIOŚ i tak dalej – wyjaśniała.

Burmistrz Otynia dodała jednak, że opracowywana jest właśnie nowa organizacja ruchu, która ograniczy przejazd ciężkich pojazdów po wyremontowanych drogach i pod oknami mieszkańców gminy. – Po spotkaniu ze starostą chyba daliśmy firmie do myślenia, bo wystąpili z pozwoleniem i przedstawili specyfikację jaki materiał będzie użyty przy utwardzaniu tej alternatywnej drogi – mówiła Wróblewska.

Rekultywacja ma potrwać do końca roku. Po zakończeniu, teren ma być obsadzony drzewami.

Napisz komentarz »