REKLAMA

Sport

Trzy warianty. Trzeba decydować!

Opublikowano 22 marca 2020, autor: Sławomir Janusz

Zagramy, a może jest już po herbacie? Z Kamilem Żeberskim, dyrektorem biura Lubuskiego Związku Piłki Nożnej porozmawialiśmy o piłce w cieniu koronawirusa.

Na czym stoi lubuski futbol? Zagramy wiosną?

Zawiesiliśmy ligę do odwołania_. Na razie nie podejmujemy żadnych dalszych kroków. Zarząd PZPN-u podjął uchwałę, która ubiera tę sytuację w ramy, ale ostateczne decyzje należą do związków wojewódzkich. My do 29 marca chcemy poczekać. Może sytuacja się wykrystalizuje. Później zaczniemy działać. Oczywiście potrzebne będą specjalne uchwały

Jakie sposoby wyjścia z tej sytuacji zaproponował PZPN?

Jeżeli wznowimy rozgrywki z końcem marca, choć to scenariusz mało prawdopodobny, to po prostu szukamy terminów i dogrywamy sezon do końca. Drugi wariant zakłada, że dokończymy sezon z mniejszą liczbą rozegranych meczów. Tak może się stać, gry wrócimy na boiska np. pod koniec kwietnia. Wtedy zamiast 30 spotkań, rozegramy np. 24. Najczarniejszy scenariusz zakłada, że przyjmujemy wyniki po ostatniej kolejce. W naszym przypadku, to ostatni mecz z jesieni. Wszystkie drużyny zagrały tyle samo spotkań, więc sytuacja jest jasna i można kończyć sezon. Trzeba jednak podkreślić, że to wytyczne PZNP. Każde województwo musi zdecydować same.

Co z awansami i spadkami?

To też nasza wewnętrzna decyzja, bo również w tej kwestii PZPN nie może ingerować w nasze rozgrywki._Jest to najtrudniejsza decyzja, która należy do Zarządu Lubuskiego ZPN. Zawsze ktoś będzie pokrzywdzony. Może się zdarzyć, choć zaznaczam, że to tylko hipotetyczny scenariusz, że przyznamy awanse, a nie będzie spadków. W kolejnym sezonie z powiększonych lig spadnie po prostu więcej zespołów. Idea jest prosta. Najlepsze drużyny trzeba za ten trudny sezon nagrodzić, a przy okazji zrezygnować z karania tych, które są w ogonie i straciły szansę na poprawę miejsca. Jednak to też może być trudne do zrealizowania, bo niektóre ligi, np. czwarta – liczyłyby 19 drużyn i zabrakłoby terminów do rozegrania regularnych kolejek. To bardzo trudna decyzja. Wszystko zależy od tego, kiedy, i czy wrócimy na boiska. Liczymy na drugi wariant, czyli powrót na przełomie kwietnia i maja i dogranie rozgrywek.

Jest szansa na wydłużenie rozgrywek w naszym województwie? 

Aktualne zapisy mówią, że sezon trzeba skończyć do 30 czerwca. Główny problem, to kontrakty zawodników wyższych lig, które są podpisywane do 30 czerwca. Zresztą na deklaracjach gry amatorów widnieje ta sama data. 1 lipca każdy piłkarz bez kontraktu i deklaracji jest zawodnikiem wolnym.

Czyli w razie wznowienia rozgrywek trzeba będzie upychać mecze w tygodniu.

Dokładnie tak, choć na naszym amatorskim podwórku środy, to bardzo trudna sprawa. Przecież wszyscy pracują. Na dłuższą metę trudno byłoby to wprowadzić w życie.

A co z rozgrywkami młodzieżowymi?

Tu o reorganizację jest zdecydowanie łatwiej, bo młodzież gra dwa sezony w jednym. Po jesieni mamy pierwsze przetasowania. Są awanse spadki. Pierwszą część rozgrywek mamy już zakończoną, więc podejmiemy po prostu decyzję, co dalej.

A jak lubuskie kluby podchodzą do zamieszania z koronawirusem?

Różnie. Część cieszy z tego przesunięcia, bo zdrowie jest najważniejsze. Są też jednak takie, które miały do nas pretensje. Słyszeliśmy np. że wirus to żaden argument, żeby przerywać rozgrywki, bo przecież na mecz przychodzi po trzech kibiców. Na szczęście pierwsza grupa jest liczniejsza. Akurat w przypadku naszego województwa pomaga fakt, że mamy praktycznie same amatorskie zespoły. Nikt nie będzie ryzykował zdrowia, żeby zagrać w B-klasie. To ma być po prostu przyjemność.

Napisz komentarz »