REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Bambi w studzience

Opublikowano 16 maja 2020, autor: Patryk Świtek

Mała sarenka przeleżała w studzience kilka dni. – Zginęłaby, gdybyśmy jej nie wyciągnęli – mówi Marcin Strózik, strażak z Nowej Soli.

W sobotę (9.05.), przed 15.00, po terenie starej fabryki Dozametu przechadzał się starszy mężczyzna. Nagle usłyszał odgłos, który dobiegał ze studzienki na tyłach baru „Krowa i kurczak”. Okazało się, że wpadała do niej mała sarenka. Mężczyzna wezwał strażaków.

– Leżała w śmieciach. Wystraszona i wyczerpana. Studzienka miała ze dwa metry głębokości – mówi M. Strózik, strażak z Nowej Soli. Po sarenkę wysłał młodszego kolegę. Ten chwycił zwierzę i podał Marcinowi. – To było jeszcze dziecko. Miało może z tydzień. Malutka i wychudzona. Mogła tam leżeć kilka dni. Wezwaliśmy na miejsce weterynarza, ale okazało się, że może sama iść. Puściliśmy ją pobliskiego lasu i zaczęła nawoływać matkę. Pan, który nam ją wskazał powiedział, że stado cały czas się tu kręci – opowiada Marcin.

Akcja trwała pół godziny. Strażacy wezwali na miejsce także policję i straż miejską.

– Studzienka jest na prywatnym terenie. Zgłosiliśmy to, żeby wymóc na właścicielu zasłonięcie – kończy strażak.

Napisz komentarz »