REKLAMA

Sport

Hurra! Awans z B do A!

Opublikowano 16 maja 2020, autor: Filip Pobihuszka

Drużyny z Modrzycy i Czciradza nie miały sobie równych w klasie B. Po rezygnacji z rundy wiosennej, oba kluby mogą cieszyć się z długo wyczekiwanych awansów.

Modrzew Modrzyca to klub, który świętuje w tym roku 30-lecie. Drużyna nie mogła więc wymarzyć sobie lepszego prezentu, niż awans. Trener Ryszard Dębski, który założył klub w 1990 roku a sam siebie określa mianem „człowieka orkiestry”, ma niemałe powody do dumy, gdy spojrzy się na tabelę nowosolskiej klasy B. Modrzew zakończył rundę jesienną, a więc i rozgrywki w tym sezonie, z kompletem punktów! Osiem meczów – osiem zwycięstw. – W sumie to 15 ostatnich spotkań wygrałem! – precyzuje trener Dębski. I żałuje, że przez anulowanie rundy wiosennej nie będzie mu dane wykręcić jeszcze lepszego wyniku.

– Chciałem normalnie pograć, do końca. Tak, żeby ten awans był na boisku a nie przy zielonym stoliku. Chłopaki też chcieli dograć – mówi. – Ale cieszymy się, bo chcieliśmy tego awansu – dodaje.

Sparingi tylko z lepszymi

Czy drużyna Modrzewia poradzi sobie w klasie A? – Ekipa jest zgrana – przekonuje trener Dębski. – W sumie mam zarejestrowanych 25 zawodników, ale bywało tak, że na meczu miałem tylko 15, a czasami to i koszulek zabrakło. Ogólnie jak miałem kim, to robiłem zmiany, żeby każdy mógł pograć. Bo jak zawodnik nie gra, to jest na straconej pozycji – wyjaśnia.

– Chyba sobie poradzimy, kilku chłopaków chce do nas wrócić, mam stałą ekipę. Sparingi graliśmy też generalnie z lepszymi, ale nie wszystkie zdążyliśmy zagrać, bo „korona” przyszła – kwituje pan Ryszard.

Najmniej puszczonych goli

Trudno oprzeć się wrażeniu, że jeszcze większa radość zapanowała w Czciradzu. Tamtejszy Cuprum zakończył rozgrywki na drugim miejscu w tabeli, ale dzięki dobrym współczynnikom i tak został dokooptowany do drużyn, które awansowały do klasy A. Trzeba bowiem podkreślić, że drużyna z Czciradza przegrała jesienią tylko jeden mecz – z Modrzycą.

– Czy jesteśmy zadowoleni? A kto by nie był! Fakt, że ten awans nie jest do końca wywalczony na boisku, ale darowanemu koniowi nie zagląda się w zęby – mówi prezes Grzegorz Balak i podkreśla, że wszyscy w Cuprum mieli swój wkład w ten awans. Ale jedna postać w drużynie błyszczała wyjątkowo jasno. – Mamy bardzo dobrego bramkarza, można go tu pochwalić, na pewno będzie się cieszył – śmieje się Balak.

Mowa o Mateuszu Sobczaku, który jesienią został pokonany tylko siedem razu. To najlepszy wynik w nowosolskiej klasie B.

Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy

Czy Cuprum poradzi sobie w wyższej klasie? – Mam nadzieję, że tak! – odpowiada Balak. – Jak trener Rudnicki ustalał nam sparingi, to graliśmy tylko z A-klasą. I chyba tylko jeden mecz przegraliśmy, ale to pierwszą połowę graliśmy w dziesiątkę – przypomina. – Trener powiedział, że z zespołami z B-klasy, to będziemy grali w lidze. I tak właśnie podnosiliśmy sobie poprzeczkę.

Drużyna z Czciradza może być więc rewelacją „Serie A”, ale nie ostrzy sobie zębów na okręgówkę. – Chłopaki by chcieli! Ale trzeba spojrzeć prawdzie w oczy – nie stać nas na okręgówkę. Zbyt duże wymagania – mówi Balak.

Wielka rodzina. Nie ma fochów

Co ciekawe, również Cuprum świętuje w tym roku okrągłą rocznicę. – 19 marca mieliśmy pięciolecie, chcieliśmy robić imprezę. Żona mówiła, że tort upiecze. Teraz mamy dwie okazje do imprezy! – śmieje się prezes. – W ciągu tych pięciu lat naprawdę zgraliśmy się, jesteśmy jak wielka rodzina. Nie ma fochów, trzymamy się razem i to mi się podoba. Teraz, gdy nie możemy grać, bardzo nam tego brakuje – przyznaje.

Napisz komentarz »