REKLAMA

Wasze sprawy

Podlejesz, wypierzesz, spłuczesz…

Opublikowano 16 maja 2020, autor: Michał Szczęch

– Moja wiedza na temat gromadzenia deszczówki to zasługa między innymi babci Michaliny – mówi Adrian Hołobowicz z Bytomia Odrzańskiego.

Regionalna: – Jakie ma pan pomysły na gromadzenie wody przez miasto?

Adrian Hołobowicz: – Pierwszy pomysł dotyczy budowy zbiornika retencyjnego w parku przy ul. Mickiewicza. W odpowiedzi na moje pismo burmistrz zobowiązał się do skonsultowania tej budowy z projektantem, gdy park będzie remontowany w ramach czwartego etapu rewitalizacji. Termin zależy od pieniędzy z Unii Europejskiej.

– Kolejne pomysły?

– Był remont Ewangelika. Jest tam potężny dach. Fajnie byłoby gromadzić wodę, która spływa z niego w czasie deszczu i wykorzystywać do podlewania zieleni. Wystarczyło w okolicach Ewangelika zaprojektować zbiornik. Ale pomysł nie zyskał uznania. W planach jest również remont Placu Papieskiego, który należy do parafii. Może tam udałoby się wybudować zbiornik?

– Boi się pan suszy?

– Boję się. Bo susza jest i będzie. Wiąże się z nią chociażby wzrost cen żywności. Dlatego musimy podejmować kroki u siebie, w swoich gminach. Niestety, nasza gmina jest biedna. Nie mamy zasobnego budżetu, jak na przykład Polkowice. Może sytuacja u nas się poprawi, gdy wejdzie KGHM z kopalnią, ale to melodia przyszłości.

– Czyli, póki nie ma kopalni, chce pan przynajmniej tego, żeby przy okazji różnego rodzaju inwestycji myślano o małej retencji i o budowaniu zbiorników na deszczówkę?

– Dokładnie. I te działania, między innymi po moich wnioskach i interpretacjach, w Bytomiu Odrzańskim wreszcie będą prowadzone.

Nie wiem czy pan wie, ale Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej w Łodzi prowadzi program, który dotuje mieszkańcom zakup urządzeń, które służą do gromadzenia wód opadowych. Wystąpiłem z zapytaniem do Zielonej Góry, czy tam jest również taki program. Opowiedzieli, że nie. Może urząd marszałkowski zainteresowałby się wprowadzeniem takiego programu w przyszłości na terenie naszego województwa? Czytałem niedawno na łamach „Tygodnika Regionalna”, że w marszałkowskim zakupili nowe limuzyny. Może lepiej było, zamiast na nowe limuzyny, przeznaczyć te pieniądze na małą retencję? Myślę, że wielu mieszkańców skorzystałoby z tego programu.

A może słyszał pan o programie „Beczka plus”?

– Proszę opowiedzieć.

– Prowadzą go we Wrocławiu. Samorząd przekazuje tam po pięć tysięcy złotych tym mieszkańcom, którzy łapią deszczówkę. Na przykład ktoś zakupuje beczkę, instaluje specjalną pompę i dostaje refundację. To jest świetny program.

– Marzy pan o czymś takim?

– Marzę, tym bardziej, że taki program wprowadza coraz więcej samorządów. Może u nas się uda, gdy będzie ta kopalnia?

– Pan gromadzi deszczówkę?

– Tak! Mam mauser na deszczówkę, mam beczkę. Na rynnie założyłem specjalną klapę, tak zwany łapacz wody. Ja wywodzę się z oszczędnej rodziny. Moja babcia Michalina przyjechała tutaj pociągiem w 1947 roku spod Przemyśla. I zawsze uczyła swoje dzieci i wnuki, żeby nie marnować jedzenia i wody.

– Babcia zbierała deszczówkę?

– Tak. Zbiera nadal i wykorzystuje na przykład do podlewania ogródka. Kwitną tam piękne tulipany. Dawniej, jak były jeszcze popularne franie, babcia używała deszczówki do prania. Taka woda świetnie nadaje się do prania na przykład ciuchów budowlanych, bo jest miękka, bez kamienia. Deszczówki można też używać na przykład do instalacji sanitarnej, chociażby do spłukiwania toalet. Moja wiedza na temat gromadzenia deszczówki to zasługa między innymi babci Michaliny. Taką wiedzę i takie zwyczaje przeważnie wynosi się z domu.

Napisz komentarz »