REKLAMA

Samorząd

Procenty pana wójta

Opublikowano 16 maja 2020, autor: Michał Szczęch

– Jaki ja mam udział w sytuacjach, które dzieją się na terenie gminy Siedlisko? W niektórych sytuacjach 99 procent, a w niektórych jeden ? ocenił wójt Dariusz Straus.

Na ostatniej sesji w Siedlisku wójt opowiadał między innymi o tym, co robił w okresie międzysesyjnym. A było o czym opowiadać, bo okres międzysesyjny trwał w Siedlisku… prawie pół roku. To, co wójt jako wójt robił od grudnia do maja, zostało spisane na kartkach. Czytanie zajęło Strausowi blisko kwadrans.

Dla przykładu: 6 stycznia poszedł w Orszaku Trzech Króli. 15 stycznia odwiedził 100-letniego mieszkańca. W styczniu współtworzył też plan gminnych imprez na rok 2020. Plan posypał się z powodu pandemii. Szkoda pracy wójta.

Zabiegał, podpisywał,

spotykał 

W okresie międzysesyjnym wójt Straus podpisał między innymi umowę na dostarczenie do gminnego urzędu chemii i artykułów biurowych (koszt – niemal 8 tys. zł). Podpisał umowę na stworzenie projektu budowy świetlicy w Pięknych Kątach (koszt projektu ? 15,6 tys. zł). Przypieczętował budowę ponad kilometra dróg, między innymi w Różanówce. W maju, właśnie w Różanówce, ruszy przypieczętowana przez wójta budowa strefy aktywności za 130 tys. zł (siłownia plenerowa, strefa relaksu, sprawnościowy plac zabaw, ogrodzenie). Wójt załatwiał też sprawy związane z planowaną budową boiska w Borowcu za milion złotych (do piłki nożnej, do siatkówki, do tenisa). Zabiegał o szybki internet. Planował zagospodarowanie przystani rzecznej (między innymi w ławeczki i miejsce na ognisko). W kwietniu, gdy szalała pandemia, wójt przede wszystkim rozdawał maseczki – wynika z wygłoszonego sprawozdania (część mieszkańców gminy narzekała, że tych maseczek była garstka, że trzeba było pójść do piekarni, żeby dostać).

W okresie międzysesyjnym wójt spotykał się z sołtysami (z powodu spraw bieżących), z marszałkami województwa, a nawet z posłanką Fedak i posłem Sługockim. Wójt spotykał się z kobietami (z okazji dnia kobiet). Przeszukiwał też gminne lasy (z powodu świńskiej grypy).

Wójt: – Przeczytam

raz jeszcze

– Jaki był udział wójta w przeszukiwaniu lasów? – zdziwił się radny Sławomir Pokusa. – Z tego co mi wiadomo, to szukali myśliwi, leśnicy, wojsko i chyba straż pożarna – wyliczył.

– Jaki ja mam udział w sytuacjach, które dzieją się na terenie gminy Siedlisko? – zastanowił się wójt. Wstał. – Wie pan co? W niektórych sytuacjach 99 procent, a w niektórych jeden ? obliczył. I usiadł.

Pokusa zapytał o spotkania z posłami. – Czego one dotyczyły, bo nie rozumiem. Co z nich wynikło? Co działo się na tych spotkaniach? – dociekał.

– Jeśli niewyraźnie powiedziałem, to przeczytam jeszcze raz ? odpowiedział wójt. Wstał. Chwycił za kartkę. – Spotkałem się z panią Fedak w sprawie wsparcia gminy Siedlisko w pozyskiwaniu środków zewnętrznych ? przeczytał. – Jeżeli składamy wnioski do różnych źródeł, to zawsze staramy się jeździć do różnych posłów, żeby nas wspierali ? wyjaśnił.

Radna: – Nie rozumiem 

Radna Anna Gajewska kurtuazyjnie podziękowała wójtowi za informacje na temat klubu seniora. I zapytała: – Co dalej? Co z tym zrobimy? Jak to będzie wyglądało?

Okazuje się, że dom seniora miałby powstać w budynku, który gmina chciała wyremontować. Budynek w ostatniej chwili trafił jednak na listę zabytków.

– Mamy obiecane dofinansowanie na remont domu seniora w kwocie 149 tysięcy złotych ? przypomniał wójt, rzucając okiem na kartkę, gdy wstawał. A później mówił już z głowy: – Akurat na dzień dzisiejszy ten wniosek staje się troszeczkę złożony. Ale ja myślę, że spokojnie na ten temat będziemy mogli porozmawiać na komisji, ponieważ wcześniej Fundacja Karolat napisała pismo do konserwatora zabytków o objęcie opieką obiektu. Byłem dwa razy u pani konserwator. Obiecała, że nie weźmie opieki nad tym budynkiem. Nie złoszczę się na panią konserwator o to, że wzięła opiekę…

Wójt poinformował, że teraz procedury w sprawie domu seniora się wydłużą, bo potrzebne są nowe uzgodnienia. Z głowy zaczął mówić o trzyletnim okresie, o dofinansowaniach, o zmianach, czy warto, czy nie warto, o zastanawianiu się…

Radna Gajewska zrobiła wielkie oczy. Bo o ile to, co wójt przeczytał z kartki, było w miarę zrozumiałe, o tyle to, co powiedział z głowy – niekoniecznie. – Ja nie wiem, o czym pan wójt teraz mówi, o jakich trzech latach? Nie znalazłam takiego zapisu, że coś musi być utrzymywane przez trzy lata ? zauważyła radna.

– A ja znalazłem. I o tym będziemy mogli spokojnie porozmawiać. Ja nie mówię, że nie chcę w to wchodzić, aczkolwiek chciałbym wszystkie dokumenty przedstawić radnym ? skwitował wójt i usiadł. Po czym wstał na chwilę, żeby odpowiedzieć na zapytanie radnej Urszuli Hardy. Radna zwróciła uwagę na wodę deszczową, która nie spływa z ulicy Kasztanowej. Wójt zapowiedział modyfikację studzienek i poprawę drenaży. Usiadł. I sesja dobiegła końca.

Napisz komentarz »