REKLAMA

Aktualności, Samorząd

Odwołać zarząd!

Opublikowano 18 lipca 2020, autor: Patryk Świtek

Przemysław Ficner (PiS) chce odsunąć starostę Iwonę Brzozowską i jej ekipę od władzy. Myśli naweto referendum w sprawie odwołania całej rady.

Wniosek o odwołanie zarządu powiatu  P. Ficner zaprezentował w poniedziałek (13.07.) w Bobrownikach. Przypomnijmy, że zarząd tworzy pięć osób: starosta Iwona Brzozowska, wicestarosta Waldemar Wrześniak oraz członkowie Sylwia Wojtasik, Andrzej Staroszczuk i Andrzej Żuberek. Wszyscy należą do komitetu KWW Wadim Tyszkiewicz.

P. Ficner wymienia trzy powody, które dyskredytują ludzi Tyszkiewicza: – Rada powiatu, która jest organem kontrolnym, przez półtora roku nie usłyszała od zarządu o tym, co się dzieje na składowisku w Bobrownikach. Po drugie mieszkańcy musieli wyjść na drogę, żeby walczyć o swoje prawa i do dziś nie uzyskali żadnej pomocy od powiatu. Zarząd nadal stoi na stanowisku, że wszystko jest zgodne z prawem. Trzecia sprawa dotyczy tego, jak rada została potraktowana. Kiedy chcieliśmy podjąć stanowisko w tej sprawie usłyszeliśmy, że nie jesteśmy kompetentni – powiedział.

Radnego PiS wspiera poseł Jacek Kurzępa. Zdradził, że prawnicy z Ministerstwa Klimatu przyglądają się pozwoleniom, które wydawali urzędnicy starostwa. O akcji policji rozmawiał z ministrem sprawiedliwości.

– Mam wrażenie, że nie dołożono należytej staranności przy wydawaniu decyzji. Nie sprawdzono dostatecznie wiarygodności inwestora, a potem zostawiono sprawy samym sobie. Gdyby nie obywatelska postawa mieszkańców, to pies z kulawą noga nie przyjechałby tu z żadną kontrolą. Niefrasobliwość, to jest najdelikatniejsze określenie, jakie przychodzi mi do głowy przy recenzowaniu władz powiatu – mówi poseł.

– Decyzje w sprawie składowiska zostały podjęte w sposób nieczytelny i niejasny. Samorząd lokalny ignoruje opinię mieszkańców – powiedział J. Kurzępa.

 

Czy to będzie kosztowny znak?  

Bartosz Smolak, prezes spółki Rekultywacja Odra Bobrowniki, poszedł do sądu. Zaskarżył decyzję I. Brzozowskiej dotyczącą ograniczenia przejazdu przy ul. Wiśniowej. Czy to słaby punkt, który w przyszłości będzie kosztował powiat odszkodowanie?

– Sprawa jest w toku. Na tym etapie jest zbyt wcześnie, by podejmować kolejne kroki – mówi B. Smolak. Wylicza, że każdy dzień, w którym nie może dokończyć rekultywacji kosztuje go 20 tys. zł.

Barbara Wróblewska, burmistrz Otynia, o znak starała się od stycznia br. – Starosta wzywała do uzupełnienia dokumentacji – mówi. Chodziło o dokumentację technologiczną w zakresie badań nośności. Gmina ich nie dostarczyła.

Kiedy w maju na drogę wyszli mieszkańcy. Pokazywali policji, że ciężarówki wjeżdżają na ul. Wiśniową, mimo ograniczenia tonażu do 3,5 tony.  Okazało się wtedy, że bez zgody starostwa ktoś wkopał znak. Szybko go usunięto. Kto ustawił znak?  – Nie wiem. On był tam nielegalnie. Wszyscy ratowali się jak mogli, żeby ciężarówki nie rozjeżdżały nam drogi. Przypomnę, że jest to droga, którą wyremontowaliśmy przecież za publiczne pieniądze. Kiedy zaczęły się protesty, pani starosta pozytywnie zareagowała na nasz wniosek o ograniczenie tonażu i zatwierdziła znak do 10 ton – tłumaczy.

 Jeśli nie zarząd, to rada

Żeby odwołać zarząd powiatu potrzeba 3/5 głosów, czyli 13 radnych. Rada Powiatu nowosolskiego liczy 21 radnych. Komitet Wadima Tyszkiewicza ma jedenastoosobowa reprezentację. Są to: Jarosław Suski, Andrzej Dela, Sylwia Wojtasik, Iwona Brzozowska, Bogumiła Ulanowska, Jarosław Intek, Andrzej Żuberek, Romuald Fedorczak, Andrzej Staroszczuk, Marcin Kula, Waldemar Wrześniak. Opozycja ma 10 głosów.

– Jeśli ktoś ma 100 proc. władzy, to ponosi 100 proc. odpowiedzialności. Jeśli nie uda się odwołać zarządu, pójdziemy krok dalej i zrobimy referendum w sprawie odwołania całej rady – dodaje P. Ficner.

Zarząd powiatu nie chciał rozmawiać o sprawie.

Napisz komentarz »