REKLAMA

Aktualności, Polityka

Niech pożyją za dwa tysiące

Opublikowano 22 sierpnia 2020, autor: Michał Szczęch

– Jak im mało, ziemniaki niech kopią! Truskawki niech idą zbierać! Niech dorabiają jak my – pomstują ludzie. Są wściekli na posłów.

Posłowie, sfrustrowani niskimi ich zdaniem zarobkami, postanowili podnieść swoje uposażenia. Bo ubrania i wyjazdy kosztują. Bo średnie wynagrodzenie w Polsce wzrosło, a ich zarobki nie. Bo jest coraz drożej…

Obecnie szeregowy poseł, który nie jest ani szefem komisji, ani nie dostaje dodatków za udział w kilku komisjach, dostaje 9 tys. 892 zł uposażenia poselskiego brutto  (na rękę prawie 6 tys. zł). Do tego dochodzi dieta parlamentarna – 2 tys. 473 zł brutto (ok. 2,3 tys. zł na rękę). Po wprowadzeniu podwyżek, mieli zarabiać, razem z dietami, ok. 13 tys. zł na rękę. Zatem podwyżka miała wynieść tyle, ile miesięcznie zarabia przeciętny obywatel, choćby nauczyciel czy ratownik medyczny.

Opozycja dogadała się z PiS. 14 sierpnia większość Sejmu zagłosowała za podwyżkami. Wprawdzie Senat, po burzy medialnej i oburzeniu społeczeństwa, ustawę odrzucił, więc wróci ona do Sejmu na ponowne głosowanie i wiele wskazuje na to, że tym razem nie przejdzie. Ale wśród ludzi pozostały gniew i rozgoryczenie.

 

Barbara Sobota

z Bytomia Odrz.

pracuje za granicą

– Za taką podwyżkę, jakiej chcieli posłowie, niejednokrotnie musi wyżyć cała rodzina przez miesiąc. A często nie ma nawet tyle i też musi wyżyć. Ale skąd oni, bogacze z sejmu, mają to wiedzieć? Bogaci chcą się bogacić jeszcze bardziej, a nam, ludziom biednym, takich podwyżek nie dadzą nigdy. Żeby utrzymać rodzinę, wyjeżdżam do pracy za granicę. Opiekuję się tam osobami starszymi. To ciężki kawałek chleba. Niech taki jeden czy drugi poseł też tak popracuje.

Marek Chyl

z Nowego Miasteczka

pracuje w zakładzie kamieniarskim

– Masakra! Jak im mało, to niech idą dorobić w polu. Ziemniaki niech kopią! Bo ja, jeśli mi brakuje, to muszę iść dorobić do pensji. Takie czasy, że ludziom obniżają wynagrodzenia, że na potęgę ludzie tracą pracę, a posłowie przyznają sobie podwyżki. Gdy o tym usłyszałem, to szlag mnie trafił! No po prostu trafił mnie szlag!

Krystyna Olszewska

z Bytomia Odrz.

emerytka

– W sejmie tylko się kłócą i nic więcej. Więc niby za co te pieniądze? Ja mam miesięcznie 1100 złotych emerytury i muszę za to wyżyć, a oni mają o wiele więcej i jeszcze sobie podwyższają. Tak się cieszyłam, jak dali mi podwyżkę 70 złotych. Oni na jeden obiad potrafią wydać trzy razy tyle. Ja muszę za moją emeryturę porobić opłaty, muszę zjeść, muszę kupić węgiel i drewno. Ale żyję i Bogu za to dziękuję.

Elżbieta Frydrych

z Bytomia Odrz.

emerytka

– Co ja, emerytka, mogę powiedzieć? W szoku byłam, jak to usłyszałam! Samotna jestem, bo wdowa. I muszę się utrzymać z 1700 złotych emerytury. Zastanawiam się, czy oni przeżyliby za taką pensję. Może warto dać tym z sejmu na przykład po dwa tysiące. Zobaczymy, czy przeżyją.

Jadwiga Podgórska

z Nowego Miasteczka

nauczycielka

– Wielu musi żyć za minimalną krajową, a posłom ciężko żyć za to, co dostawali do tej pory. Przed wyborami mówią, że idą do sejmu dla idei, a tu nagle okazuje się, że chcą sobie podwyższać uposażenie i prawie wszyscy są za. Gdy to zobaczyłam, wyłączyłam telewizor z nerwów. Bo nie mają pieniędzy dla biednych, dla chorych, dla dzieci, nie mają dla nauczycieli, nie mają na edukację, a mają na podwyżki. Obłęd!

Krzysztof Haciarek

z Nowego Miasteczka

emeryt

– Minister całkiem niedawno wysyłał nauczycieli na truskawki, gdy dopominali się o podwyżki. Więc może niech nasi szanowni posłowie też pójdą zbierać truskawki, skoro im pieniędzy brakuje. Fakt, sezon na truskawki już się skończył. Ale jest borówka, więc niech zbierają borówki. Na wsiach brakuje rąk do pracy, więc na pewno ktoś ich zatrudni.

Zygmunt Barczak

z Nowej Soli

emeryt

– Powinni podnieść, bo to ograniczyłoby korupcję. Nie jest to jednak dobry czas na tego typu podwyżki, bo mamy przecież pandemię koronawirusa. Ludzie tracą pracę, obniżane są ich pensje, więc politycy nie wykazali się wyczuciem.

Dodatkowe przywileje posłów:

– gdy rozpoczyna pracę w Sejmie w nowej kadencji, rezygnuje z dotychczasowej pracy i przysługuje mu rekompensata;

– może liczyć na ryczałt za prowadzenie biura w terenie (12 tys. 150 zł brutto miesięcznie);

– jeśli pełni funkcję wiceprzewodniczącego komisji stałej, dostaje dodatkowo 15 proc. pensji;

– jeśli jest przewodniczącym podkomisji stałej, dostaje 10 proc. pensji;

– jeździ za darmo publicznym transportem, komunikacją miejską;

– ma prawo do darmowych przelotów w krajowym przewozie lotniczym;

– kwota wolna od podatku przysługująca posłowi wynosi 30 tys. zł

Napisz komentarz »