REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Za młoda na śmierć

Opublikowano 05 września 2020, autor: Patryk Świtek

Piękna i wesoła – taka była Karolina Bieńkowska (19 l.) z Nowej Soli. W sobotę (29.08.) zginęła w wypadku w Lubięcinie.

Karolina i Dawid pojechali na mecz piłki nożnej. Przy okazji chcieli się też spotkać ze znajomymi. Przed 20.00 wracali do Nowej Soli. Jechali motorem Dawida.

Piotr mieszka przy głównej drodze. Wspomina, że był akurat w ogródku z synem. – Słyszałem, że ktoś pruje przez wioskę ścigaczem. Na wysokości mojego płotu wskoczył na lewy pas i wyprzedzał osobówkę. Z drugiej strony nadjechał bus. Motocyklista myślał chyba, że zdąży, bo dodał gazu. Nie zdążył…. Kierowca busa nie miał szans zareagować. Usłyszałem tylko huk – opowiada.

Suzuki z impetem uderzyło w busa. Dawid i Karolina spadli z motoru. Świadkowie opowiadają, że 19-lataka zatrzymała się dopiero pod płotem, kilka metrów dalej. Nadjeżdżający kierowcy zaczęli udzielać im pomocy. Wezwano służby ratunkowe. Pierwsi na miejscu byli ochotnicy z Lubięcina. Później dojechała karetka i strażacy z Nowej Soli. Stan Karoliny był tak poważny, że wezwano śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, który zabrał ją do szpitala w Zielonej Górze. Niestety nie udało się jej uratować. Dawida przewieziono karetką do szpitala w Nowej Soli. W śpiączce trafił na oddział intensywnej terapii.

Byłą cudowną córką

Karolinę pochowano w piątek (4.08.). – Była kochana – mówi pan Dariusz, ojciec dziewczyny. – Żona powtarzała, że miała mój charakter. Często się przekomarzaliśmy. Była cudowną córką. Nie dało się na nią gniewać. Była bardzo zaradną dziewczyna. Wiedzieliśmy, że poradzi sobie w życiu. Chcieliśmy wysłać ja na studia, żeby się kształciła – wspomina.

– Uwielbiała zwierzęta. Miała w sobie jakiś dar, że one też ją kochały. Nawet konia by rozśmieszyła – mówi. Na dowód pokazuje zdjęcie, które wisi w jej pokoju, a na nim Karolina i koń Ikar, który pokazuje zęby. Wygląda jakby oboje się śmiali.

Zdjęcie zrobiono w stadninie w Stawach k. Lubięcina. Karolinę dobrze tam pamiętają. – Chłopak przywoził ją motorem – słyszymy. – Bardzo sympatyczna dziewczyna. Miła, pomocna i życzliwa dla innych. Pomagała tym, którzy się dopiero uczyli. Nigdy nie trzeba było jej dwa razy prosić o pomoc. Ikar to był jej ukochany koń. Było widać, że do zwierząt podchodzi z pasją.

W mieszkaniu państwa Bieńkowskich jest więcej zdjęć córki. Portrety, wspomnienia z wakacji. Na wszystkich widać piękną, młodą, wesołą dziewczynę. – Taka była. Uśmiechnięta i pełna energii. Miała całe życie przed sobą – mówi jej ojciec.

Przy drodze w Lubięcinie palą się teraz znicze. Przywożą je młodzi ludzie. Przyjaciele Karoliny i Dawida.

Nie wiem, czy wybaczę

Karolina poznała Dawida dwa lata temu. Od kilku miesięcy mieszkali razem. – Zawsze wydawał mi się rozsądnym chłopakiem. Teraz nie wiem, co myśleć – mówi pan Dariusz. Był w Lubięcinie i widział miejsce, w którym chłopak wyprzedzał. – Uczestniczyliśmy we mszy za Dawida, bo jest w śpiączce, ale nie wiem, czy kiedykolwiek będę w stanie mu wybaczyć. Po prostu dziś tego nie wiem – mówi załamany.

Wspomina, że nigdy nie widział, żeby przyjeżdżał po jego córkę motorem. – Nie wiedziałem, że ją wozi. A nawet gdyby było inaczej, to co mogliśmy zrobić? Mogliśmy jedynie prosić o rozsądek – tłumaczy.

Opowiada, że córka namawiała go, żeby sam kupił motor i zrobił uprawnienia. – Miałem taki plan. Ja z drugiej strony chciałem namówić ją i Dawida, żeby zrobili prawo jazdy na ciężarówkę – mówi. Ojciec Karoliny prowadzi firmę transportową.

Mama Dawida nie znalazła siły, żeby rozmawiać o synu. Lekarzom na razie nie udało się wybudzić go ze śpiączki. Znajomi mówią, że motory to była jego „zajawką”. Na Facebooku umieścił zdjęcie jak po ul. Wojska Polskiego w Nowej Soli jedzie na jednym kole. Komentarz matki: „Dawid ja przez ciebie osiwieje”.

Co zrobi prokurator?

Śledztwo w sprawie wypadku prowadzi nowosolska prokuratura. Wiadomo, że 36-letni kierowca fiata ducato był trzeźwy. Jechał prawidłowo. Sekcja wykazała, że Karolina miała poważne obrażenia wewnętrzne. Śledczy czekają na wybudzenie Dawida. Jego krew wysłali do analizy. Powołany zostanie także biegły z zakresu rekonstrukcji wypadków drogowych. Śledztwo jest prowadzone pod kątem spowodowania wypadku ze skutkiem śmiertelnym.

– Wstępne ustalenia są takie, że motocyklista wyprzedzał w miejscu niedozwolonym. Ale jest jeszcze zbyt wcześnie, żeby mówić o zarzutach dla kogokolwiek – mówi Łukasz Wojtasik, zastępca rzecznika prasowego prokuratury okręgowej w Zielonej Górze.

Napisz komentarz »