REKLAMA

Sport

Kado nie miało litości

Opublikowano 12 września 2020, autor: Sławomir Janusz

Gościom z Raculi trudno odmówić serca i chęci do walki, ale w starciu z Kado Górzyn rzadko gościli pod bramką rywala. Miejscowi męczyli się tylko do przerwy. Później spokojnie wypunktowali przyjezdnych.

To był mecz Michała Galika. Lider Kado strzelił trzy bramki i dyrygował kolegami na boisku. Do przerwy miał sporo uwag do grającego na prawej stronie Marcina Azarowskiego. Młody pomocnik zawężał pole gry, a koledzy podawali mu w ciemno linii. Tych strat zrobiło się tyle, że Azarowski nie wyszedł już na drugą połowę. Jego miejsce na boisku zajął Marcin Pietras, ale najpierw zebrał od trenera solidną burę za to, że nie przykładał się do rozgrzewki. W pierwszych czterdziestu pięciu minutach Górzyn trafił tylko raz. Trudną piłkę na prawym skrzydle opanował Erwin Mróz, minął Łukasza Rauchuta i wyłożył ją Galikowi, który nie zwykł marnować takich okazji. Tuż przed gwizdkiem obrońca Drzonkowianki wyciął w polu karnym Artra Dąbrowskiego, ale sędziowie nie dopatrzyli się faulu. Napastnik Kado miał uzasadnione pretensje, ale arbiter pozostał niewzruszony. Tuż po zmianie stron Górzyn powinien dostać drugą jedenastkę. Tym razem za zagranie ręką. Strzał z dystansu Patryka Poprawskiego został zatrzymany klasycznym, siatkarskim blokiem. Trener Karol Widerowski miał pretensje do bocznego, ale ten szybko uciął temat.

– Główny stał blisko i widział dokładnie. On decyduje ? powiedział sędzia z chorągiewką.

– Czasem trzeba mu pomóc. Proszę się nie bać ? ripostował szkoleniowiec gospodarzy.

Po chwili emocje ostudził drugi gol Michała Galika. Napastnik Kado świetnie zachował się przy rzucie rożnym.

– Wzrost nie jest może jego atutem, ale ma niesamowity timing. Wyjście w powietrze ma kapitalne ? chwalił po meczu swojego kapitana K. Widerowski.

Po tym golu Górzyn zupełnie opanował sytuację na boisku. Co chwilę kotłowało się pod bramką Michała Grzegorczyka. Bramki padły jednak tylko dwie. Najpierw Michał Dyderski efektowną podcinką przechytrzył golkipera gości. Potem dużym sprytem błysnął Galik, który na gola zamienił rzut z autu Michała Prokopowicza.

– Od początku zdominowaliśmy przeciwnika i narzuciliśmy swoje warunki. Troszkę zabrakło finalizacji. Cieszy przede wszystkim zero z tyłu. Było w nas sporo sportowej złości po ostatniej, niepotrzebnej porażce ? podsumował Karol Widerowski.

Krzysztof Nykiel, trener Drzonkowianki, nie miał za bardzo nastroju do rozmowy. Tłumaczył, że musiałby cały czas mówić o błędach.

– Niech pan powie chociaż, dlaczego nie próbowaliście rozgrywać piłki od bramki, jak ostatnio z Mieszkiem Konotop?

– Na tak małym boisku się nie da ? usłyszeliśmy.

LZS Kado Górzyn ? Drzonkowianka PKM Zachód Racula 4:0 (1:0)
Bramki: Galik 3 (20. min, 55. min, 89. min), Dyderski (74. min)
Kado: R. Dąbrowski ? Tymczy, Prokopowicz, Poprawski, Mróz, Galik, Dyderski (od 80. min Gawron), A. Dąbrowski (od 77. min Stelmach), Błądek, Azarowski (od 46. min Pietras), Nowak.
Drzonkowianka: Klima (od 40. min Grzegorczyk) ? Bania (od 81. min Burman), Miller (od 60. min Malinowski), Kałużny (od 46. min Żywczyński), Savchyshyn, Cheb, Rechun (od 65. min Lebedenko), Kula, Poniedziałek, Rauchut, Falów.
Żółte kartki: Poprawski ? Grzegorczyk.
Napisz komentarz »