REKLAMA

Samorząd

Akcja Kołodziej

Opublikowano 12 września 2020, autor: Patryk Świtek

W tle walki o władzę w województwie trwa inna batalia. Wewnętrzne rozgrywki w PSL.

Poniedziałek (7.09.). Sejmik online. Łukasz Mejza (Bezpartyjni) już na samym początku zgłasza uchwałę. Mówi, że rano rozesłał ją do wszystkich radnych. Nie każdy przeglądał pocztę, więc odczytuje. Chce, żeby radny Zbigniew Kołodziej (PSL) trafił do rady nadzorczej Wojewódzkiego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej. Jako wiceprzewodniczący dostawałby tam ok. 2,5 tys. zł miesięcznie. Uzasadnienie jest takie, że radny ma problemy finansowe. W czerwcu hakerzy ukradli mu z konta internetowego prawie 400 tys. zł. Bank chcę spłaty debetu 68 tys. zł.

Sebastian Ciemnoczołowski (PO) pyta, czy jest zgoda Kołodzieja. Mejza odpowiada, że jest. Ustna. Słyszał ją kilkakrotnie w towarzystwie innych osób. Ciemnoczołowski twierdzi, że nie ma zgody. Trwają nerwowe próby dodzwonienia się do Z. Kołodzieja, ale jego komórka jest zajęta. W sesji nie uczestniczy. Ciemnoczołowski prosi o przerwę. Mejza upiera się, żeby uchwałę dać pod obrady. Nagle na ekranie pojawia się Kołodziej. Udało mu się zalogować. Mówi, że nie chce zaogniać sytuacji w sejmiku i tworzyć jeszcze większych podziałów. Nie zgadza się kandydować i prosi o odłożenie tej uchwały. Dokument nie trafia pod obrady.

Kto dzwonił do Kołodzieja?

Ł. Mejzę pytamy, skąd wziął uchwałę.

– To wniosek naszego klubu, zaprzyjaźnionego z nami klubu i PSL-u – tłumaczy. Nie wie, dlaczego klub PSL sam go nie zgłosił.

– Zbyszek Kołodziej, jako przewodniczący komisji rolnictwa i ochrony środowiska, powinien reprezentować sejmik w Wojewódzkim Funduszu Ochrony Środowiska. Takie prawo przyznaje nam ustawa. Stwierdziliśmy, że warto byłoby z niego skorzystać, szczególnie w kontekście tego, co zdarzyło się u radnego. Okradziono go na bardzo dużą kwotę. Solidarność koleżeńska podpowiadała też, że należy mu pomóc – tłumaczy.

Lider Bezpartyjnych twierdzi, że Z. Kołodziej odrzucił propozycję pod naciskiem czołowych polityków Platformy.

– Ciekaw jestem, czy w trakcie obrad dzwonił do niego Waldemar Sługocki – zastanawia się Ł. Mejza.

Spytaliśmy o to szefa lubuskiej PO.

– Bez komentarza – powiedział krótko Waldemar Sługocki.

Podzielone PSL

W kuluarach mówi się, że „akcja Kołodziej” to wewnętrzna rozgrywka PSL.

– U ludowców zbliżają się wybory i grupa Stanisława Tomczyszyna próbuje osłabić ekipę  Jolanty Fedak – słyszymy od jednego z radnych koalicji.

Z. Kołodziejowi bliżej do Stanisława Tomczyszyna. Tymczasem miejsce w radzie nadzorczej WFOŚiGW zajmuje Czesław Fiedorowicz, człowiek Joli Fedak.

– Podmiany nie zgłosił nikt z PSL, bo tam nie ma porozumienia w tym temacie. My poparlibyśmy tego kandydata, którego wskazałby koalicjant – tłumaczy radny PO.

To, że uchwałę podsunął Ł. Mejza, dla Platformy jest dowodem, że w „akcji Kołodziej” palce maczał Janusz Kubicki. Prezydent Zielonej Góry od pewnego czasu chętnie fotografuje się z S. Tomczyszynem i komplementuje wicemarszałka.

Swój cel J. Kubicki osiągnął. Na pewno zdenerwował Jolę Fedak i Waldemara Sługockiego. Pokazał też, że koalicja jest osłabiona i ma słaby punkt, czyli podzielone PSL.

Napisz komentarz »