REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Prawie umarł przez kiełbasę

Opublikowano 21 września 2020, autor: Michał Szczęch

Rysiek Olech, 27-latek z Bielaw, zjadł kawałek podsuszanej kiełbasy i zaczął się dusić.

Już w domu poczuł, że kawałek kiełbasy widocznie stanął mu w przełyku, bo miał problemy z oddychaniem. Mimo wszystko, poszedł do sklepu na piwo. Usiadł pod wiatą, wziął łyka. Kawałek kiełbasy, który stał w przełyku, widocznie się przesunął, bo Rysiek zaczął się dusić.

– Jak przyszedłem pod wiatę, to charczał, a z jego ust leciała ślina i piana. Umierał na moich oczach! ? opowiada Marian Smykacz, który wezwał pogotowie.

Szpital w Nowej Soli nie dysponował wolną karetką. Ambulans wysłano ze Wschowy. To blisko pół godziny drogi. W takich przypadkach liczy się każda minuta, dlatego powiadomiono strażaków z OSP Siedlisko.

Zawyła syrena

W remizie stawili się 19-letnia Julia Jura, 24-letnia Patrycja Bereś, 20-letni Konrad Kula i starszy o sześć lat Dariusz Kula, kuzyn Konrada, który usiadł za kierownicą. – Weźmy lżejszy wóz, to szybciej dotrzemy na miejsce ? powiedział przytomnie Dariusz. Młodzież ruszyła z odsieczą. Gdy dojechali na miejsce, Rysiek tracił przytomność. Leżał przy drodze, na trawie.

Dariusz ma doświadczenie w byciu strażakiem ochotnikiem. Julia i Patrycja uprawnienia do wyjazdów na akcje mają raptem od lipca, bo wtedy zdały egzaminy. Z Konradem są w trakcie robienia kursu z udzielania pierwszej pomocy. To był ich chrzest bojowy, pierwsza taka akcja, gdy ludzkie życie wisiało na włosku. A zachowali się tak jakby strażakami byli od wielu lat. Zastosowali chwyt Heimlicha. Uderzali ręką w łopatki…

Dotarli w ostatniej chwili

– Nie pamiętam, ile to trwało ? mówi Patrycja.

– Nie wiedziałam, co się dzieje wokół nas, taka byłam skupiona na ratowaniu ? mówi Julia. Gdy Rysiek wreszcie zaczął łapać oddech, rozejrzała się. – Zobaczyłam tłum ludzi. Gdy wstałam, aż cała się trzęsłam, chyba ze stresu i emocji. Dotarło do mnie, że uratowaliśmy temu chłopakowi życie ? Julia, gdy o tym opowiada, ma gęsią skórkę.

– Bohaterką się nie czuję, bo ratowanie to nasz obowiązek ? podkreśla Patrycja. – Ale taka sytuacja na pewno zmienia patrzenie na świat, przewartościowuje pewne sprawy. To niesamowite uczucie, aż ciężko opisać.

– Człowiek utwierdza się w przekonaniu, że bycie strażakiem coś znaczy, że jesteśmy potrzebni ? mówi Konrad.

Jakbym tonął

Karetka, z Ryśkiem na pokładzie, popędziła najpierw do szpitala w Nowej Soli. Tam nie było laryngologa, więc popędziła do szpitala w Zielonej Górze. Po badaniach wypuścili Ryśka do domu.

– Jestem wdzięczny za uratowanie życia, nawet nie wiem, co powiedzieć ? mówi Rysiek. – Gdy leżałem na trawie i nie mogłem oddychać, przed oczami przeleciało mi całe życie, jakby film. A później poczułem się tak jakbym tonął. Przez chwilę pomyślałem nawet, że umrę. Film się urwał i straciłem przytomność.

Rysiek uważa, że dostał od losu drugą szansę. – Może to znak, żebym się wreszcie ogarnął? – pyta z powagą, by po chwili zażartować w swoim stylu: – Głupio byłoby umrzeć przez kiełbasę. Dlatego teraz, jak będę chciał ją zjeść, to najpierw zmielę w maszynce.

– Ty po prostu nie jedz tak łapczywie ? śmieje się Marian Smykacz.

RAMKA

Jak wykonać chwyt Heimlicha?

Polega na wywarciu nacisku na przeponę osoby, która się zadławiła. W ten sposób można wypchnąć ciało obce za pomocą powietrza znajdującego się w drogach oddechowych. Należy stanąć za dławiącym się człowiekiem i objąć go rękoma na wysokości jego pasa, zacisnąć obie ręce powyżej jego pępka i pochylić nieco do przodu. Następnie energicznie uciskać przeponę ruchem do siebie i do góry (źródło: poradnikzdrowie.pl).

komentarz »
  1. renata 9 października 2020 08:34 - Odpowiedź

    Brawo za uratowanie chłopakowi życie jeszcze raz gratuluję za odwagę i tak trzeba postępować i dawać dobry przykład dla ludzi o dobrym sercu .

Napisz komentarz »