REKLAMA

Aktualności, Wasze sprawy

Rzeź w szkole

Opublikowano 03 października 2020, autor: Michał Szczęch, Patryk Świtek

„Jutro o tej porze zacznie się rzeź” – napisała 16-letnia Kinga H. w internecie. We wtorek przyniosła do szkoły dwa kuchenne noże. Rzuciła się na uczniów i zaczęła dźgać.

We wtorek Kinga rozmawiała ze szkolnym pedagogiem. Rozmowa dotyczyła rzezi, zapowiedzianej w internecie.

– Zadziałaliśmy błyskawicznie – mówi Dorota Krasowska, wicedyrektorka LO nr V w Zielonej Górze. – Tego samego dnia, gdy tylko dotarła do nas informacja, że coś może się wydarzyć, uczennicę poproszono natychmiast do pedagoga…

Co stało się w gabinecie? Nie wiadomo. Kinga nagle wybiegła na korytarz. Sięgnęła do plecaka po dwa kuchenne noże…

Rzuciła się do ataku

Drasnęła ostrzem jedną osobę, drugą, trzecią… Nożami machała na oślep. Gdy popłynęła krew, w szkole wybuchła panika.

– Zaczęliśmy uciekać w popłochu – relacjonują uczniowie.

Po chwili korytarzem biegł tłum nastolatków. Krzyczeli z przerażenia.

– Ten płacz, ten krzyk, to było coś strasznego. Zbiegaliśmy po schodach, a ona za nami…

Kinga dwie uczennice raniła ostrzem w plecy, jednej rozcięła łuk brwiowy. Skierowałaby ostrze nieco niżej i dziewczyna straciłaby oko.

– Usłyszałem najgorszy krzyk w moim życiu – relacjonuje uczeń. – To było przerażenie połączone z bólem. Po chwili jedna z ranionych dziewczyn wbiegła do naszej klasy…

Emocje ogromne i straszne

– Syn schował się w klasie, zamknęli drzwi od środka ? mówi Monika Dudziak z Nowego Miasteczka. – Ciężko mi o tym opowiadać, ciężko powstrzymać emocje. Przecież moje dziecko też mogło tam ucierpieć. Dobrze, że syn zdążył się schować – pani Monika oddycha z ulgą.

Córka Joanny z Bytomia Odrzańskiego nie zdążyła. Zamarła w przerażeniu. Kinga podbiegła i raniła ją nożem w plecy.

– Emocje do dziś są we mnie ogromne i straszne. I pewnie na długo pozostaną ? mówi przez łzy pani Joanna. – Wcześniej nawet nie potrafiłabym wyobrazić sobie takiej sytuacji, że ktoś mojej córce, od tyłu, bez uprzedzenia, wbija w plecy nóż.

Na szczęście córka pani Joanny ma się już lepiej, fizycznie i psychicznie. Wystarczyłby jednak trochę mocniejszy cios, wystarczyłoby inne ułożenie ostrza, i pani Joanna córki mogłaby dzisiaj już nie mieć.

Wezwano policję, pogotowie

Gdy Kinga wbiegła do jednej z klas, któryś z uczniów rzucił w nią krzesłem. Wybiegła na korytarz.

Na miejsce wezwano policję. – Dziewczynę obezwładnili nauczyciele – komentuje Małgorzata Barska, oficer prasowa komendy w Zielonej Górze.

Wezwano karetkę pogotowia. – Do szpitala trafiło troje uczniów z powierzchownymi ranami kłutymi – informuje Sylwia Malcher-Nowak, rzeczniczka szpitala w Zielonej Górze. Uczniów opatrzono i odesłano do domów.

Kinga nie trafiła do aresztu. Policja nie zdradza, gdzie ją umieszczono. Informacji tej nie podaje również Sąd Rejonowy w Zielonej Górze, do którego w środę (30.09) wpłynęły akta sprawy. – O losie 16-latki zadecyduje wydział  do spraw rodzinnych i nieletnich – informował w czwartek Tomasz Holeniewski, wiceprezes sądu. W piątek Holeniewski poinformowała nas, że Kindze przedstawiono trzy zarzuty popełnienia czynów karalnych z art. 157 k.k., czyli spowodowania średniego uszczerbku na zdrowiu pokrzywdzonych. – Taka kwalifikacja prawna czynów oznacza, że sprawczyni nie będzie odpowiadała jak osoba dorosła, lecz zgodnie z przepisami ustawy o postępowaniu w sprawach nieletnich – wyjaśnia Holeniewski. – Ponadto zastosowano wobec niej środek tymczasowy o charakterze leczniczym. Bez zgody sądu rodzinnego nieletnia nie będzie mogła opuścić miejsca, do którego została skierowana.

Kinga i jej ofiary, to osoby nieletnie, dlatego wyłączono jawność sprawy. – Sąd nie może udzielić więcej informacji – kwituje Holeniewski.

Jak kontrolować

tylu uczniów?

– Próbuję tę sytuację jakoś zrozumieć ? mówi Joanna, mama ranionej uczennicy z Bytomia Odrz. – W LO nr V uczą się wspaniali młodzi ludzie. W każdej grupie może jednak znaleźć się ktoś, kto wyrządzi zło. I tak stało się w liceum mojej córki.

Po tragedii uczniowie wspierali jeden drugiego, podnosili siebie na duchu. W środę przed lekcjami, zebrali się na apelu. Odśpiewali hymn szkolny. „Miejcie nadzieję!… Nie tę lichą, marną ” – niosło się z kilkuset młodych gardeł przy ulicy Zachodniej.

– Szkoła działa normalnie – komentuje wicedyrektorka Krasowska. – Zorganizowaliśmy spotkania wszystkich klas z psychologami i pedagogami, a później wróciliśmy do lekcji.

Inaczej jest z klasą Kingi. Tam rozmowy uczniów z psychologami i pedagogami wciąż trwają. – Potrzebne jest tam większe wsparcie – mówi wicedyrektorka. Nie zgadza się z komentarzami, że zawiniła szkoła. – Mamy 650 uczniów. Trudno sobie wyobrazić, że ktokolwiek jest w stanie panować nad wszystkim, co robi młody człowiek, co się dzieje w internecie i we wszystkich mediach społecznościowych.

Świetna uczennica…

Rodzice Kingi wynajęli zielonogórską kancelarię Majchrzaków. – Jeszcze się nie spotkałem z tą dziewczyną – komentuje mecenas Witold Majchrzak. – Tam musiało się coś dziać, skoro taka dziewczyna, z dobrego domu, troskliwej rodziny, poukładana, wrażliwa, spokojna, świetna uczennica zrobiła coś takiego. Nie sądzę, żeby chciała wyrządzić komuś krzywdę, to była raczej manifestacja. Coś musiało ją do tego skłonić.

– W szkole nie była przez nikogo dręczona – mówią rówieśnicy. – Była raczej odludkiem, samotnicą.

Zapowiedzi rzezi miała opublikować w internecie kilka. Wrzucała też na Facebooka swoje zdjęcia z zamazanymi oczami, tak jakby szykowała się do roli oskarżonej.

Po raz pierwszy zamazała sobie oczy 28 września 2019 roku, czyli równo rok przed tragedią. Od tamtej pory dodawała już tylko takie. „Po co zamazujesz sobie oczy?” – zapytał Norbert pod zdjęciem zamieszczonym 15 lutego. „Bo lubię” – odpisała Kinga.

Na Instagramie napisała: „Chciałabym by ktoś zauważył, że coś jest nie tak. Pomimo mojego uśmiechu nie wszystko jest w porządku”.

Napisz komentarz »