REKLAMA

Aktualności, Wasze sprawy

Nie zostawili nawet na chleb

Opublikowano 17 października 2020, autor: Patryk Świtek

Podali się za lekarzy, więc Piotr Rogowicz (91 l.) wpuścił ich do domu. Ukradli ponad 18 tys. zł.

Pan Piotr mieszka sam we Wrociszowie. W czwartek (8.10.) listonosz przyniósł mu emeryturę. 30 lat przepracował na kolei w Zielonej Górze i dostaje niecałe 2 tys. zł. Pieniądze włożył do koperty i wrzucił pod poduszkę. – To było koło 13.00 – wspomina.

Przed 15.00 do jego furtki podszedł nieznajomy.

– Akurat siedziałem na ławce przed domem. Spytał, czy może u mnie odpocząć. Pozwoliłem mu wejść na ganek. Chciał szklankę wody, ale nie dążyłem po nią pójść. Za chwilę przyszła jakaś babka i mówi, że jest z nim – opowiada pan Piotr.

Nim się zorientował para weszła do kuchni. – Spytali, czy choruję? Odpowiedziałem, że tak, ale dodałem, że mam rodzinnego. A oni na to, że też są lekarzami i przyjechali mnie zbadać – mówi.

– Posadzili mnie plecami do pokoju, w którym trzymałem oszczędności, żebym nie widział, że ktoś tam wszedł. Nie mieli na sobie fartuchów, ani nie wyciągali żadnych narzędzi medycznych, żeby mnie zbadać. Ten facet kazał mi się nachylić i patrzeć w ziemię, a babka w tym czasie weszła do pokoju. Chwilę później wyszli i na piechotę poszli w stronę Nowej Soli – opowiada.

Cała akcja trwała 5 minut.

12 lat odkładałem

Kilka godzin później pan Piotr otworzył szafkę, w której trzymał oszczędności. Chciał dołożyć do nich pieniądze z emerytury.

– Patrzę, a tam nic nie ma. Boże Święty, aż włosy mi dęba stanęły. Zabrali nawet kopertę z emeryturą spod poduszki. Nic nie zostawili. Przez 12 lat odkładałem na kupkę. Miałem 18 tys. 300 zł oszczędności, a teraz nawet na chleb nic nie zostało – mówi.

Sprawę zgłosił policji. Śledczy podobno zabezpieczyli nagrania z prywatnych monitoringów i szukają oszustów, czyli kobiety i mężczyzny w wieku 30-40 lat.

Pan Piotr nie został sam. Beata Boś, sołtyska wsi, nagłośniła sprawę na Facebooku. Odzew był błyskawiczny. Ludzie zaczęli przynosić pieniądze na lekarstwa.

– Przychodzili do mnie. To ktoś stówkę przyniósł, to pięć dyszek, żeby miał na chleb, czy jakieś małe zakupy. No i na leki, bo mam problemy z prostatą. Bardzo dobrzy ludzie. Gdyby nie oni, to bym zginął – mówi.

– Wiele osób chce pomoc – mówi B. Boś. – Do końca tygodnia mamy rozpisany grafik z sąsiadkami, która kiedy gotuje obiad dla pana Piotra. Zebraliśmy też trochę pieniędzy.

Pomoc zaoferowała także Małgorzata Nitka, sołtyska Starego Stawu, która prowadzi Wielobranżową Spółdzielnię Socjalną w Kożuchowie. – W przyszłym tygodniu będziemy dowozić panu Piotrowi obiady. Jeśli będą mu smakowały, to pomyślimy o dalszej pomocy – mówi.

– Nie śpię po nocach. Cały czas myślę o tym, że mnie okradziono. Łajzy. Ktoś im musiał dać cynk. Przyszli zaraz po tym, jak dostałem emeryturę i wiedzieli, gdzie mam oszczędności. Czy oni mają jakieś sumienie? Niech policja zamknie tę całą bandę – kończy.

Policja przestrzega

– Starsze osoby powinny być teraz szczególnie ostrożne, bo oszuści wykorzystują pandemię i podają się za lekarzy, pracowników sanepidu, czy poczty – mówi Renata Dąbrowicz-Kozłowska, rzecznik nowosolskiej policji.

– Jeżeli mamy wątpliwości, dobrze jest powiadomić rodzinę, że ktoś do nas przyszedł. Jeśli nie mamy pewności, że dana osoba jest tym, za kogo się podaje, nie wpuszczajmy jej do domu. W przypadku, gdy nachalnie próbuje wejść, należy zadzwonić na numer alarmowy 112 – dodaje.

Policjanci przestrzegają też przed oszustami, którzy handlują różnymi specyfikami, które mają mieć właściwości zwalczające wirusa. Oni także często podszywają się pod służby sanitarne, czy Ministerstwo Zdrowia. Ostrożnie powinniśmy także podchodzić do ofert internetowych. W sieci sprzedawane są bowiem różnego rodzaju talizmany, amulety czy mikstury, które mają chronić przed koronawirusem.

Napisz komentarz »