REKLAMA

Sport

Liga, puchar, derby

Opublikowano 24 października 2020, autor: Filip Pobihuszka

O niefortunny mecz w Starym Kurowie, niecodziennego przeciwnika w Pucharze Polski i dzisiejsze derby pytamy trenera Arki Nowa Sól, Mirosława Zelisko.

Tydzień temu piłkarze z Nowej Soli wybrali się aż za Gorzów Wielkopolski, by w Starym Kurowie zmierzyć się z tamtejszym Meprozetem. W spotkaniu padła tylko jedna bramka, niestety dla gospodarzy. Warto też dodać, że Arka grała bez Wojtka Uścio i Marcina Tomczaka, czyli popularnego „Chińczyka”.

Komentuje Mirosław Zelisko: – Jeśli chodzi o posiadanie piłki, to mecz może i był wyrównany. Ale jeśli chodzi o sytuacje podbramkowe, to my stworzyliśmy zdecydowanie więcej. Może nie jakoś specjalnie dużo, ale gdybyśmy wygrywali do przerwy 3:0 lub 2:0 to gospodarze nie powinni mieć pretensji to nikogo.

Mieliśmy słabą skuteczność, a bramka zdobyta przez przeciwnika była trochę kuriozalna. Nasz zawodnika wybijał piłkę, ta odbiła się od nóg przeciwnika, wpadła prosto pod nogi napastnika, który skorzystał z tego prezentu. Oni stworzyli jedną akcję, po czym okazało się, że był spalony, więc tak naprawdę nie stworzyli żadnej dogodnej sytuacji. Drużna Meprozetu nie prezentowała się jakoś nadzwyczajnie, choć było kilka ciekawych osób, które trochę lepiej grają w piłkę.

Nie ma w piłce nożnej pecha. To jest po prostu nieudolność, jeśli nie potrafimy sami strzelić. I jak się nie wykorzystuje swoich sytuacji, to się potem mści. My absolutnie nie mamy się czegoś wstydzić, ale w tym dniu nie udało się wygrać.

Chińczyk jest naszym bardzo wartościowym środkowym pomocnikiem, o dobrych warunkach fizycznych i wiadomo, że trochę ciężko go zastąpić, ale ci którzy weszli na boisko dali z siebie wszystko. To był mecz do wygrania.

To pole nie boisko

Kilka dni temu rozlosowano też pary w Pucharze Polski. 31 marca w meczu 1/8 finału, nowosolanie pojadą do Szlichtyngowej, by powalczyć z A-klasowym Orłem, który ostatnio niespodziewanie wyeliminował z rozgrywek Koronę Kożuchów.

Trener Zelisko: – Gra z Orłem polega na tym, że oni nie mają boiska. Tam się wychodzi na pole, gdzie nogi można połamać… Mecz tam nie ma sensu, bo to nie jest mecz piłkarski.

Piłkarze narzekają, że na Narodowym są złe warunki do grania, bo jak się ogląda Ligę Mistrzów, to tam faktycznie są „stoły”. No tak porównują nasze boisko do tego w Szlichtyngowej, to nasze jest tym z Ligi Mistrzów…

To będzie marzec, to będzie okres przygotowawczy do nowej rundy, więc spodziewam się, że to będzie ostre przetarcie. W lidze też musimy grać na różnych boiskach. No i nie jest powiedziane, że nie będziemy grali w śniegu. Ale zakładam, że Arka będzie przygotowana i zmotywowana, już przez trenera Sobczaka, na każe warunki. Myślę, że chłopaki będą chcieli wygrać kolejne spotkanie w Pucharze Polski, bo rozgrywki stają się coraz bardziej prestiżowe i coraz więcej zespołów chce w nim zaistnieć.

Poważne derby

Dziś (24 października) o 12.30 Arka na własnym stadionie podejmie drugą drużynę zielonogórskiej Lechii. Niestety, z powodu epidemii, mecz odbędzie się bez publiczności.

– To są derby z poważnym i wzmocnionym przeciwnikiem. Mam nadzieję, że nasze braki kadrowe nie będą aż tak widoczne, bo problemów zdrowotnych wciąż trochę jest. Nawet bez kibiców damy z siebie wszystko i postaramy się o dobre spotkanie – mówi Zelisko.

Napisz komentarz »