REKLAMA

Samorząd

Płotem podzieleni

Opublikowano 01 listopada 2020, autor: Patryk Świtek

Mieszkańcy Lubieszowa po raz kolejny mają kłopot z funduszem sołeckim. Władze gminy odrzuciły ich wnioski. Problemem są przepisy, ale chyba też… córka sołtysa.

Lubieszów chciał z funduszu sołeckiego wyremontować płot przy boisku. Koszt 31 tys. zł. Wójt Izabela Bojko odrzuciła ten wniosek, a jej radni podtrzymali tę decyzję. Władze tłumaczyły, że byłaby to niegospodarność, bo gmina ma koncepcję modernizacji tego boiska.

– W ubiegłym roku też odrzucono wniosek sołectwa w tej sprawie. Historia się powtarza – zauważył na komisji (22.10.) Zbigniew Ogrodniczuk.

– Bo sołectwo nie przyjmuje do wiadomości, że jest plan na to miejsce – tłumaczyła Justyna Antecka-Klimek, skarbnik gminy.

– Czy ktoś w ogóle widział ten plan? – dopytywał radny.

– Pani radnej z Lubieszowa pokazaliśmy wszystkie projekty i plany – odpowiedziała skarbnik.

– Gmina nie ma żadnych planów, a już na pewno projektu, który zostałby złożony do ministerstwa. Ma koncepcję, czyli kartkę papieru z obrazkiem, na którym nie ma nawet pieczątki – powiedziała Monika Ostrowska.

Z. Ogrodniczukowi na komisji pokazano tę koncepcję. W przerwie też chcieliśmy ją zobaczyć, ale Łukasz Kopij, zastępca wójt, tłumaczył, że jest popisana.

– Bo przy mnie nanosił długopisem płot na ten rysunek – zdradza Z. Ogrodniczuk.

W trakcie sesji (odbyła się tuż po komisji) apelował do radnych, żeby nie odrzucali wniosku sołectwa. Przypomniał, że zrobili tak w ub. roku i nadzór wojewody wytknął naruszenie prawa. Stwierdził, że skoro gmina nie złożyła wniosku o dofinansowanie do ministerstwa, to wioska może wymienić płot ze środków sołeckich, bo nie jest to sprzeczne ze strategią rozwoju gminy.

– Znów popełniamy ten sam błąd. Wojewoda już raz napisał nam, że rażąco naruszyliśmy prawo. Ludzie zastanówmy się, co my robimy? – mówi Z. Ogrodniczuk. Radni wójt byli nieugięci i odrzucili prośbę Lubieszowa.

Bo źle uzasadnili

Na tej samej sesji (22.10.) głosami radnych wójt przepadł także drugi wniosek wsi. Mieszkańcy chcieli postawić altanę przy placu zabaw i świetlicy. Problemem było uzasadnienie wniosku. Skarbnik tłumaczyła, że kontrola Regionalnej Izby Obrachunkowej z 2018 roku wytknęła wójt, że przyjmowała wnioski sołectwa z błędnie wpisanym uzasadnieniem. I. Bojko postanowiła więc w tym roku bardziej skrupulatnie przyglądać się tej części pism od rad sołeckich.

W uzasadnieniu Lubieszowa czytamy m.in., że „Ustawienie altan pozwoli na schronienie przed warunkami atmosferycznymi”, a to źle.

– Wszystko ustaliliśmy z pracownikami gminy. Dokładamy jeszcze środków do tej inwestycji. A wciąż jest jakaś niezgodność. Co jest źle? Czemu wciąż odrzucacie nasz wniosek – pytała M. Ostrowska.

– Odrzucenie dotyczy tylko tego, że uzasadnienie nie spełnia wymogów, nie dlatego, że nie chcemy wykonać tego zdania. Opieramy się tylko na wytycznych kontroli. A ta wskazała, że musi być prawidłowe uzasadnienie – odpowiedziała skarbnik. Wójt spojrzałaby na wniosek przychylnym okiem, gdyby napisano np. że, altany „poprawią infrastrukturę wsi”.

– Ile wniosków z innych sołectw zostało odrzuconych przez złe uzasadnienie? – dopytywał Kazimierz Statkiewicz. Nikt nie odpowiedział.

Inne pytanie miał Z. Ogrodniczuk: – Jeśli uzasadnienie było nieprawidłowe, to czemu nie wezwano sołtysa, żeby je poprawił?

– Wezwaliśmy sołtysa, ale podtrzymał swój wniosek – odpowiedziała skarbnik.

M. Ostrowska, zarzuca jej kłamstwo i pokazuje pismo do sołtysa, w którym nie ma takiej propozycji.

– Nikt z gminy do mnie nie dzwonił w tej sprawie. Co więcej byliśmy z radą sołecką u pani skarbnik, to nas nie przyjęła i nie wyznaczyła innego terminu – mówi Kazimierz Krawczyk, sołtys Lubieszowa.

To przez Ostrowską

– Mam pytanie do innych sołtysów. Jak wy to robicie, że wasze wnioski przechodzą? – mówiła M. Ostrowska.

Odpowiedziała Małgorzata Młynarek, radna i sołtyska Przyborowa: – My do sołtysa Krawczyka nic nie mamy. To pani pisze za niego te wszystkie pisma. To przez panią Lubieszów jest pokrzywdzony. Jak gmina coś potrzebuje, dzwonią do mnie, przyjeżdżam i poprawiam. Nie ma problemu.

– Też byśmy sobie życzyli w Lubieszowie, żeby to tak działało – stwierdziła M. Ostrowska.

– Zawsze coś wymyślają, żeby nam wniosek nie przeszedł. Innym przyjmują, a nam nie. A przecież wojewoda powiedział, że mamy rację. I taka to robota. Znów będziemy musieli się odwoływać do wojewody. A co do Moniki, to w czym ona jest winna? Że jest córką sołtysa? Że jako radna dopytuje o wieś, w której mieszka? Przecież ona też jest w radzie sołeckiej – tłumaczy K. Krawczyk.

Napisz komentarz »