REKLAMA

Aktualności, Wasze sprawy

Chcą mieć wybór!

Opublikowano 01 listopada 2020, autor: Filip Pobihuszka

Trzy tysiące osób demonstrowało w poniedziałek na ulicach Nowej Soli. To efekt wyroku Trybunału Konstytucyjnego ws. aborcji.

Jedno spontaniczne hasło wystarczyło, by w poniedziałek o 18.00 na pl. Wyzwolenia zebrał się tłum wzburzonych nowosolan, głównie kobiet. Bez pozwoleń, ale za to z transparentami, gwizdkami, parasolkami, balonami, światełkami i przede wszystkim hasłami na ustach, tłum ruszył w miasto. Oczywiście sparaliżowało to ruch samochodowy, ale kierowcy klaksonami dawali znać, że rozumieją i popierają protestujących.

Tłum za kierunek obrał sobie biuro PiS na ul. Jaracza. Tam nikt na nich nie czekał, ale protestujący zostawili na miejscu znicze, wieszaki i kilka transparentów. – Mefedron ma lepszy skład od rządu – brzmiał jeden z nich.

Później kolumn zawróciła w stronę centrum.

Cieszę się, że są z nami mężczyźni

Dla wielu kobiet poniedziałkowy protest był pierwszym w życiu.

– Jestem pozytywnie zaskoczona tym, ilu ludzi przyszło! Ale jak nie my, to kto pójdzie? Mimo sygnału, że protest jest odwołany, ludzie jednak chcieli być razem. Nic nam niestraszne! – mówiła maszerująca wraz z koleżankami Marta.

– Pierwszy, ale na pewno nie ostatni – zapewniała z kolei Natalia. Jej frekwencja nie zaskoczyła. – Spodziewałam się tego. Kobiety potrafią się zjednoczyć. Nie mogłyśmy w takiej sytuacji zrezygnować z obrony swoich praw. Pewien poziom złości został przekroczony i myślę, że teraz będzie się to tylko nasilało. Ale cieszę, że są z nami mężczyźni, bo to tak samo ich sprawa jak i nasza – mówiła.

Pilnowanie ładu i porządku

Policja na marszu była, ale w żaden sposób nie próbowała przerywać protestu. – Było spokojnie, bez incydentów – mówi mł. asp. Renata Dąbrowicz-Kozłowska, rzecznik nowosolskiej komendy. – Nasze działania ograniczały się do pilnowania ładu i porządku, a także tego, by ruch na drodze odbywał się w bezpieczny sposób. Taka była nasza rola – komentuje.

Mundurowi szacują, że w poniedziałkowym marszu wzięło udział ok. 3 tys. osób. Podobne liczby można było usłyszeć od samych maszerujących, którzy również usiłowali policzyć własne siły.

To jest temat zastępczy

Maszerujący tłum obserwowali mieszkańcy. Otwierali okna, wychodzili przed kamienice. Kilka osób widząc rozmiar protestu z uznaniem pokiwało głową.

– Zamiast się brać za to, co potrzeba, za wirusa, to się biorą za wyroki. Rząd powinien się na pandemii skupić! – komentowała starsza pani stojąca pod apteką.

– To jest temat zastępczy – mówiła stojąca obok pani Wioleta. – To wszystko nie ma sensu, bo jak ktoś będzie chciał zrobić aborcję, to i tak ją zrobi. A jak kobieta będzie chciała urodzić, to urodzi. To jest sumienie każdego z nas. A kto tu idzie? Młodzi ludzie. To oni będą matkami i ojcami – komentowała. – Ja mam chore dziecko i trochę inaczej na to patrzę. Rząd mówi, że pomaga takim osobom. Guzik prawda. A teraz to przegięli. I chcą w ten sposób przykryć fakt, że nie radzą sobie z pandemią – skwitowała.

Nie damy się zamknąć w domach

Tłum wracając spod biura PiS ponownie przeszedł przez centrum Nowej Soli, skręcił w ul. Zjednoczenia, by zakończyć marsz na fontannach przed Liceum Ogólnokształcącym. Nie był to jednak koniec samego protestu. Kto mógł, wdrapał się na murek okalający fontannę. Co chwila ktoś zarzucał hasła, które tłum chętnie podłapywał.

– To jest zamach na nasze podstawowe prawa! Musiałyśmy coś zrobić, trzeba było wyjść na ulice. Jeżeli będą organizowane kolejne protesty, to po raz kolejny pójdę. Nie damy się zamknąć w domach – mówiła Wiktoria Hołubek, trzymając w ręku transparent z hasłem „Wybór nie zakaz” i symbolem Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. – Zakazują nam aborcji, ale nie mogą nam zakazać walki o swoje prawa – komentowała.

Kaczyński nienawidzi Polaków

W pewnym momencie wśród protestujących pojawił się senator Wadim Tyszkiewcz, którego przywitały ogłuszające owacje.

– W tym mieście mieszka moja córka, moje wnuki, moja żona. I nie chciałbym, żeby jeden, sfrustrowany człowiek, któremu w życiu nic nie wyszło, który nie ma żony i rodziny, decydował o losie 38 milionów Polaków – mówił o Jarosławie Kaczyńskim.

– To wy macie prawo decydować o sobie. To wy wygrywacie tę wojnę, mężczyzn też jest sporo, ale stoimy dziś za waszymi plecami. To wy jesteście bohaterkami – stwierdził, po czym wrócił do Kaczyńskiego: – Ten człowiek, który nienawidzi Polaków, który zarządza ze swojego bunkra, nie ma odwagi, żeby wyjść do ludzi. Trybunał jest tylko narzędziem w ręku tego człowieka. Zmiany powinny być wprowadzane w drodze referendum, to nie może być decyzja jednego człowieka.

To my będziemy decydować!

Ktoś przyniósł megafon, więc kolejne osoby stojące na murku zabierały po kolei głos. Wśród nich była 15-letnia Hanna Jurek, uczennica LO im. K. K. Baczyńskiego. – Ja mam słowo do młodzieży! Walczmy o swoje! Bo za kilka lat to my będziemy decydować o tym, co będzie się działo w naszym państwie! Jesteśmy osobami, które mogą najwięcej zdziałać. Mimo, że mam 15 lat, mogę walczyć o swoje prawo do wyboru! To jest moje ciało! – krzyczała, a tłum wiwatował.

Późnej, już na spokojnie, komentowała: – Ja za trzy lata będę mogła głosować. Ale już teraz interesuję się tym, co się dzieje w tym kraju. Jestem obywatelem, żyję w tym państwie. Mamy nadzieję, że zachęcimy więcej młodzieży by interesowali polityką i tym, co dzieje się w naszym państwie. Ale i tak uważam, że nie jest źle, zresztą wystarczy spojrzeć, ile młodzieży tu przyszło

– Jeżeli nawet w takich małych miastach, będą takie protesty, to rząd w końcu się przestraszy. Powinni się nas bać – skwitowała Hanna.

Napisz komentarz »