REKLAMA

Kultura, Oświata

Pamiątki po hucie

Opublikowano 07 listopada 2020, autor: Filip Pobihuszka

Produkty z Krausewerku do dziś można znaleźć na ulicach. Można pójść na dworzec, lub… spojrzeć pod nogi.

Zakłady Krausewerk już na początku XX wieku były molochem, przy którym dzisiejsze nowosolskie fabryki wypadają blado. Dziesiątki hektarów ziemi w różnych częściach miasta, własne osiedla, szeroko zakrojony socjal dla pracowników, czy nawet zakładowy tabor kolejowy wraz z infrastrukturą. Wymieniać można długo.

Produkcja wszystkiego

Huta Krausego miała ogromną paletę produktów. Wydana w roku 1911 książka Industrie und Ingenieurwerke in Mittel- und Niederschleisen (Zakłady przemysłowe i inżynieryjne na Środkowym i Dolnym Śląsku) wymienia cały szereg rodzajów żeliwa, staliwa czy różnego rodzaju odlewy, ale też „wyroby emaliowane (takie jak np. naczynia kuchenne), elementy sanitarne i kanalizacyjne, wyposażenia myjni dla fabryk i warsztatów, piece żeliwne różnego rodzaju do różnych zastosowań, żeliwne okienka, żeliwne obiekty oświetleniowe (jak np. świeczniki, kinkiety, latarnie – zarówno te na gaz, jak i elektryczne), różnego rodzaju pompy ogrodowe, budowlane i uliczne, do celów rolniczych, przemysłowych i handlowych, toalety, pojazdy do odbioru nieczystości, ręczne i parowe pompy powietrza, osie pojazdów, maszyny dla rzeźników i wędliniarni, stacje wodne dla dworców kolejowych, spryskiwacze, chłodnice, separatory smoły i urządzenia do odsysania gazu dla gazowni”.

W późniejszych latach asortyment poszerzał się jeszcze bardziej, a podczas obu wojen światowych produkcję przestawiano na wiadome tory.

Żurawie i kanały

Wiele z tych produktów przetrwało do dziś. Maszynki do mięsa z napisem Krausewerk Neusalz (Oder) pojawiają się co jakiś czas na internetowych aukcjach (tylko w latach 1911 – 1912 wyeksportowano grubo ponad 100 tys. sztuk maszynek produkowanych na amerykańskiej licencji).

Długo po wojnie przejeżdżające przez Nową Sól parowozy korzystały z żurawi wodnych. Jeden (oczywiście z Krausewerku) do dziś stoi na nowosolskiej stacji, kilka lat temu były dwa.

Jednak ze wszystkich produktów huty chyba żadne nie trzymają się tak dobrze jak włazy kanalizacyjne. Te, które ostały się na ulicach Nowej Soli, do dziś pełnią swoją funkcję. Podwójnie cieszy zaś fakt, że podczas niektórych remontów nie decydowano się wymieniać poniemieckich klap na nowe.

Pięknie zachowany właz można znaleźć na ul. Wróblewskiego. Jest tam zarówno nazwa zakładów jak i miasta, oraz numer 217. Gdyby ktoś zastanawiał się co oznaczają te cyfry, w podwórku obok znajdzie pewien trop. A konkretnie podobną klapę, ale z numerem 218. Możliwe, że to po prostu numery seryjne tego konkretnego modelu. Czy na ulicach Neusalz było ponad 200, czy może 300 i więcej takich włazów? Ciężko stwierdzić. Na pewno różniły się wzorami. Do dziś można odnaleźć je w różnych częściach miasta.

Bibliografia:

– T. Andrzejewski, M. Gącarzewicz, J. Parahus, Nowosolskie Ulice. Tom III. L-O, Nowa Sól 2011.

Napisz komentarz »