REKLAMA

Polityka

Polish Alaska

Opublikowano 28 listopada 2020, autor: Patryk Świtek

Dzieci piszą listy do świętego Mikołaja. Stanisław Tomczyszyn (PSL) napisał do prezydenta USA… Ki czort?

Arkadiusz Dąbrowski, rzecznik lubuskiego PSL (to nie żart, od niedawna istnieje takie stanowisko), tłumaczy zawiłości tego manewru w prosty sposób. W Żaganiu stacjonują amerykańscy żołnierze, więc można powiedzieć, że Amerykanie są naszymi sojusznikami.

– A jeśli nasi sojusznicy wybierają głowę państwa, to chyba nic dziwnego, że gospodarz województwa składa gratulacje ich nowemu prezydentowi – wyjaśnia błyskotliwie rzecznik PSL.

Co Tomczyszyn napisał Bidenowi? Pogratulował wyboru na 46. prezydenta USA, a potem przytoczył kilka cytatów o demokracji. Między innymi, że „to rząd obywateli, sprawowany przez ludzi dla ludzi” (Abraham Lincoln), a także, że „jest najgorszą formą rządu, nie licząc innych form” (Winston Churchill).

Polish Alaska

Jeśli Biden miał ten list w ogóle w rękach, to dopiero w połowie dowiedział się, kim jest autor. Tomczyszyn pisze, że reprezentuje Lubuskie, czyli polską Alaskę. Skąd takie porównanie? Bo nasze województwo jest zalesione w 52 proc., a na Alasce… też rosną drzewa. Więcej porównań brak. Wystarczy chwila w sieci, żeby dowiedzieć się, że zima trwa tam 9 miesięcy (przez 67 dni w roku słońce nie wschodzi, a przez 84 nie zachodzi), a główne surowce eksportowe, to złoto, ropa naftową i uran. U nas zimy nie było od kilku lat, słońce wschodzi i zachodzi codziennie, a jak podaje Urząd Marszałkowski, gospodarczo słyniemy z produkcji motoryzacyjnej, komputerowej, a także z drewna, korka, słomy i wikliny. No i najważniejsze – Alaska nie ma Winobrania. I właśnie na ten „największy festiwal wina w tej części Europy” S. Tomczyszyn zaprosił prezydenta USA. Trudno sobie nawet wyobrazić, jak ta wizyta miałaby wyglądać, ale internauci szybko podrzucili, że najlepiej jakby J. Biden przyjechał w dzień występu Dody. Inni dodają, żeby pójść za ciosem i przy okazji zaprosić Michaela Jordana na mecz Zastalu. Panowie mogliby nawet przylecieć jednym samolotem. Był też wpis, żeby wicemarszałek wziął się za robotę, a nie za pisanie listów…

Biden nie odpisał

Niestety J. Biden nie odpisał. Ale nikt w PSL nie spodziewał się innego scenariusza

– Szczerze mówiąc, byłbym zaskoczony, gdyby to zrobił. W końcu gratulacje Panu Bidenowi składały setki tysięcy osób. Gdyby miał im wszystkim odpisać, to spędziłby swoją 4 letnią prezydenturę wysyłając listy do osób na całym świecie – tłumaczy lotnie A. Dąbrowski.

Sam wicemarszałek chyba też zdawał sobie sprawę, że stoi na przegranej pozycji: – Wiem, że to political fiction, ale być może przy odrobinie szczęścia prezydent Biden przyjmie nasze zaproszenie – czytamy na Facebooku. W tym miejscu lubującemu się w cytatach wicemarszałkowi możemy zadedykować tylko ten: „nadzieja umiera ostatnia”. I podsuwamy inny pomysł. Na Alasce filię ma biuro Świętego Mikołaja. Do niego też można pisać listy. A nuż wpadnie na Winobranie…

Napisz komentarz »