REKLAMA

Kultura, Oświata

Żeby dzieci poszły w świat

Opublikowano 12 grudnia 2020, autor: Michał Szczęch

Anita Dolata, nauczycielka muzyki i plastyki z Nowego Miasteczka, od lat ze swoimi uczniami odnosi sukcesy na arenie nie tylko ogólnopolskiej, ale też międzynarodowej.

Anita Dolata: – Do konkursów, które odbyły się niedawno, zgłosiłam nie tylko uczennice, które od lat odnoszą sukcesy wokalne, ale zgłosiłam też świeżynki, czyli Maję, Weronikę, Patrycję i Julkę. Te dziewczęta zaprezentowały się w konkursach plastycznych i również wypadły wspaniale.To mnie ucieszyło najbardziej.

Regionalna: Co te sukcesy dają uczniom?

– Może w przyszłości ktoś zostanie artystą, może będzie śpiewał, może malował zawodowo. Ale nie to jest najważniejsze. Chodzi przede wszystkim o uwrażliwianie i budowanie odwagi. Dzięki konkursom, dzieciaki zdobywają pewność siebie, nie tylko na polu artystycznym, ale też ogólnie, w życiu. Mogą się przekonać, że coś potrafią, że są w czymś dobre. I wcale nie są gorsze, czy do tyłu, skoro są z mniejszej miejscowości. Po konkursach pytam, co je cieszy najbardziej, a one mówią, że zobaczył je świat. Obecnie konkursy odbywają się w internecie, co ułatwia nam starty, bo na zagraniczne wyjazdy nie zawsze można sobie pozwolić.

Dzieci z Nowego Miasteczka idą w świat?

– Dokładnie. Jesteśmy z małego miasteczka, a doceniają nas we Francji, na Malcie, w Czechach, we Włoszech…

A pani co dają te sukcesy?

– Jestem dumna, bo musiałam pracować sporo lat, żeby te sukcesy przyszły. Dzięki tym zdolnym dzieciakom ja też zdobyłam trochę sławy, choćby tu, w regionie. Mówią, że jestem dobrą nauczycielką. I to jest dla mnie bardzo cenne. Niedawno otrzymałam też tytuł ambasadora twórczości dziecięcej.

Kto nadał pani taki tytuł?

– Organizatorzy jednego z międzynarodowych konkursów.

Wraca pani do domu, siada na kanapie i co myśli? Że znowu sukces, znowu się udało?

– Tak, cieszę się z tego, że znowu o nas mówią. To buduje również moją pewność siebie.

Nie wierzy pani w swoje umiejętności?

– Nie zawsze. Nie wiem dlaczego, ale ciągle muszę utwierdzać się w tym, że jestem dobra. Potrzebuję, żeby czasem ktoś powiedział „świetnie ci poszło”, albo „jesteś super”. W tej chwili robię siódmy kierunek studiów ? logopedię. Nie tylko dla siebie, ale też dla dzieciaków z Nowego Miasteczka i okolic, żeby im pomagać.

Siódmy kierunek!? To jakie wcześniej pani skończyła?

– Muzykę, plastykę, filozofię, muzykoterapię, wiedzę o kulturze, oligofrenopedagogikę…

Nie kusiło panią, żeby z takimi kwalifikacjami wyfrunąć gdzieś dalej, do dużego miasta?

– Może chciałabym spróbować czegoś innego, nawet za granicą. Ale z drugiej strony jestem związana z Nowym Miasteczkiem. Tu jest mój dom, moja pierwsza praca, moi przyjaciele, moi uczniowie.

Skąd pani pochodzi?

Urodziłam się w Kożuchowie. Mieszkałam tam przez dziesięć lat. Gdy miałam cztery latka, okazało się, że mam słuch. Zapisali mnie do ogniska muzycznego. Marzyłam, że będę grać na pianinie. Ale to drogi instrument, rodziców nie było stać, więc dziadek powiedział „skrzypce!”. Na początku to był dla mnie tragiczny instrument. Gdy grałam, to sąsiedzi wychodzili z domów, bo nie chcieli słuchać. Ale z czasem nabrałam umiejętności. Po sześciu latach skończyłam ognisko muzyczne i z rodzicami przeprowadziłam się do Kiełcza. Szkołę podstawową miałam na popołudnie, na drugą zmianę, bo tyle było wtedy dzieci, więc nie mogłam tego pogodzić ze szkołą muzyczną. Pewnie mój zapał i pasja by się skończyły, gdyby nie nauczycielka, pani Ludwika. To ona wyprowadziła mnie na tory muzyczne, dostrzegła we mnie potencjał, dowartościowała mnie, powiedziała, że coś potrafię.

Ważne są takie słowa dla ucznia?

Bardzo ważne. Dzieciom i młodzieży częściej powinniśmy mówić, że są w czymś dobre, powinniśmy dostrzegać ich talenty i pomagać w rozwoju. Bardzo dużo daje dziecku to, że ktoś powie „jesteś dobry”, „to co robisz, jest dobre”, „rozwijaj się w tym kierunku”, dobrze, jeśli ktoś poprowadzi dziecko. Dla mnie taką osobą była właśnie pani Ludwika, do której wróciłam po latach, na praktyki studenckie. Dzięki niej nabyłam umiejętności prowadzenia zajęć w ciekawy sposób.

Ile lat pracuje pani w Nowym Miasteczku?

– Dwadzieścia trzy lata.

Liczyła pani sukcesy, które na przestrzeni tych lat udało się osiągnąć z uczniami? Ile ich było?

– O rany, dużo! Nigdy nie liczyłam. Po prostu są i z tego się cieszę. To mnie nakręca, pcha do przodu.

Jakie macie najbliższe plany konkursowe?

– Na przykład konkurs kolęd. Wysyłam nagrania Kasi do Gdańska. Aśkę zgłaszam na festiwal do Macedonii. Jest też kilka zaproszeń, między innymi do Włoch i Czech, więc będę musiała przewertować internet i również tam wysłać zgłoszenia. Przyszła też propozycja z konkursu piosenki kresowej. Nie ma zmiłuj się.

Dziękuję za rozmowę.

Napisz komentarz »