REKLAMA

Polityka

Tymczasowy Tomczyszyn

Opublikowano 23 stycznia 2021, autor: Patryk Świtek

Poznaliśmy nowego prezesa lubuskiego PSL.

W poniedziałek (18.01.) zdecydowali o tym powiatowi szefowie partii. Przypomnijmy, po śmierci Jolanty Fedak w partii nastało bezkrólewie. Jak tłumaczył nam Arkadiusz Dąbrowski, rzecznik lubuskiego PSL, formalnie partię reprezentował pięcioosobowy zespół, w skład którego wchodzi on, Łukasz Porycki (wicemarszałek), Stanisław Tomczyszyn (wicemarszałek), Mirosław Glaz (dyrektor w Urzędzie Marszałkowskim) i Zbigniew Kołodziej (szef klubu PSL w sejmiku). W partii były dyskusje o przyśpieszonych wyborach, ale ostatecznie zwyciężył pomysł, żeby wybrać jedną osobę z zarządu, która tymczasowo będzie prezesem. Padło na S. Tomczyszyna.

– Byliśmy jednogłośni. Stanisław Tomczyszyn w strukturze wojewódzkiej ma najsilniejszą pozycję. Jest pierwszym zastępcą pani marszałek i członkiem naczelnego komitetu wykonawczego, więc nie było sensu rozglądać się za innymi kandydatami – mówi  Czesław Fiedorowicz, członek PSL i były przewodniczący sejmiku.

Musi być dwóch kandydatów

Wybór prezydium musi jeszcze zatwierdzić zarząd województwa, ale to formalność. S. Tomczyszyn ma być tymczasowym prezesem, do czasu wyborów. To oznacza co najmniej pół roku na stołku, bo ludowcy mówią, że wybory prawdopodobnie odbędą się dopiero po wakacjach. One są tajne, więc członkowie partii muszą się spotkać. Jest też inny problem.

– Statut PSL jest dość nietypowy. Zakłada, że musi być co najmniej dwóch kandydatów, żeby odbyły się wybory – tłumaczy Cz. Fiedorowicz. Jeśli więc S. Tomczyszyn dalej będzie chciał być prezesem i zgłosi swoją kandydaturę, to musi mieć chociaż jednego konkurenta. Cz. Fiedorowicz widzi potencjalnych kandydatów. – Może Łukasz Porycki, albo któraś z koleżanek z północy województwa. Jest wiele osób, które w naszej partii mają kompetencję by przewodzić – mówi. Spytaliśmy Ł. Poryckiego czy ma takie aspiracje. Odpowiedział wymijająco, że jego kariera dopiero nabiera rozpędu.

Napisz komentarz »