REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Kostka nie była niebezpieczna

Opublikowano 14 marca 2021, autor: Patryk Świtek

Tak twierdzi Jakub Z. (20 l.), który napadł na stację benzynową w Nowym Miasteczku. Właściciela uderzył nią w głowę. Ukradł 263 zł. – Potrzebowałem pieniędzy na narkotyki. Pana Ryśka znam od lat. Przepraszam go. To było niepotrzebne – tłumaczył na sprawie.

We wtorek (9.03.) ruszył proces w sprawie rozboju w Nowym Miasteczku. Na ławie oskarżonych zasiadł Jakub Z. (20 l.), który w czerwcu ub. roku napadł na stację benzynową. Ryszarda Piętaka (66 l.), właściciela, uderzył w głowę kostką brukową, a później zadał mu jeszcze kilka ciosów pięścią w twarz. Z kasy ukradł 253 zł.

Proces zaczął się z godzinnym opóźnieniem, bo spóźnił się prokurator z Nowej Soli. Kiedy wreszcie dotarł, okazało się, że prokuratura chce zmienić kwalifikację czynu. Początkowo oskarżała Jakuba Z. o zwykły rozbój (zagrożony od 2 do 12 lat), teraz chciała, aby był to rozbój z użyciem niebezpiecznego narzędzia (za to grozi od 3 do 15 lat).

– Przyznaje się pan do winy? – spytała sędzia Izabela Świetlicka.

– Tak, ale do zarzutu, który został postawiony na początku. Do dzisiejszego się nie przyznaję, czyli, że miałem niebezpieczne narzędzie – odpowiedział Jakub.

To był plan

Sędzia odczytała wyjaśnienia Jakuba na policji i prokuraturze. Powiedział, że ok. 7.00 wyszedł z domu. Ubrał się podwójnie. Chciał napaść na stację, bo potrzebował pieniędzy. Po drodze wziął „polny kamień”, który zmieścił się mu w kieszeni. Stację i właściciela znał dobrze, bo często robił tam zakupy. – Poprosiłem o pepsi, bo wiedziałem, że pan Rysiek musi się obrócić, żeby po nie sięgnąć. Wtedy uderzyłem go kamieniem. Z kasy brałem na oślep po 5 i 2 zł. Ciuchy chciałem spalić, ale były zbyt mokre. Wyrzuciłem je – opowiadał.

– Dlaczego ukradł pan pieniądze? – pytała sędzia.

– Byłem uzależniony od narkotyków. Zażywałem metamfetaminę – tłumaczył.

– A dlaczego ta stacja?

– To nie było przemyślane.

– A mówił pan, że wyszedł z domu w podwójnym ubraniu. Czemu miało to służyć?

– Jakby mnie poszukiwała policja, to bym je zrzucił i się go pozbył – przyznał Jakub.

– Czyli to jednak było przemyślane. Pan się przygotował, zaplanował wszystko. Wiedział pan, kto pracuje na stacji?

– Pan Rysiek i jego żona. Oni te stację prowadzą od 10 lat.

– A wiedział pan, w jakim są wieku?

– Tak około 60 lat.

Kostka brukowa, czy polny kamień?

Kluczowe dla ustalenia wysokości kary jest stwierdzenie, czy kostkę, którą uderzał Jakub można zakwalifikować, jako niebezpieczne narzędzie. W swoich wyjaśnieniach 20-latek przyznał, że był to „polny kamień”.

– A czemu pan mówi, że wziął polny kamień, a nie kostkę brukową? – pytała sędzia i pokazała szarą kostkę, którą zabezpieczyła policja.

– Wydawało mi się, że to kamień.

– A kim pan jest z zawodu?

– Malarz-tapicer.

– Czyli budowlaniec. I nie potrafi pan odróżnić kamienia od kostki brukowej? – dziwiła się sędzia. – A czemu pan w ogóle uderzył właściciela?

– Chciałem go obezwładnić. Nie myślałem wtedy.

– A te ciosy pięściami. Skąd pan wiedział jak bić? Trenuje pan sztuki walki?

– Nic nie trenuję, na filmach widziałem.

– A co pan zrobił z pieniędzmi?

– Część wydałem na narkotyki, ale kupiłem też papierosy, chipsy, pepsi i jeszcze 20 zł koledze oddałem.

– Co się z tymi narkotykami stało?

– Nie zdążyłem zażyć. Wyrzuciłem je jak nadjechała policja.

Areszt pokazuje prawdę

Podczas wyjaśnień na policji Jakub powiedział, że „jest mu głupio w ch…”.

– A pan w ogóle żałuje tego, co zrobił? – pytała I. Świetlicka.

– Bardzo.

– Miał pan okazje przeprosić pokrzywdzonego?

– Nie, bo siedziałem w areszcie. Dzisiaj chciałem go przeprosić.

– Interesował się pan w ogóle jego zdrowiem? Pisał do prokuratury czy policji w tej sprawie?

– Nie interesowałem się. Nie wiedziałem, że mogę zapytać o to prokuraturę.

Obrońca Jakuba domagał się, żeby sędzia zwolniła go z aresztu.

– Czemu się pan nie zgadza z decyzją o umieszczeniu w areszcie? – sędzia zapytała Jakuba.

– Przesiedziałem już 8 miesięcy. To miejsce pokazuje prawdę. Zrozumiałem, co zrobiłem.

– Czyli to miejsce ma na pana dobry wpływ – zauważyła sędzia.

– Tam nie jest tak kolorowo.

Na koniec zwrócił się do R. Piętaka. – Chciałem przeprosić pana Ryśka. To co zrobiłem było niepotrzebne  – powiedział.

Prokurator chce 6 lat

Pan Ryszard też zeznawał. Opowiedział, że Jakuba Z. od razu rozpoznał. Mimo, że chłopak był zamaskowany, to ma charakterystyczny niski głos. – Znam go od dziecka – powiedział.

– To był pierwszy napad u pana? – pytała sędzia.

– Nie. Trzeci albo czwarty – dopowiedział R. Piętak.

Sędzia dopytywała go o obrażenia. – Miałem rozciętą skórę na czole i głowie. Pękniętą szczękę. Spuchniętą twarz. Na jedno oko nie widziałem. Przez długi czas mogłem jeść tylko zupki, bo nie mogłem ruszać szczęką, ona mnie zresztą boli do dzisiaj. Głowa też mnie boli. Zrobiłem się strachliwy. Boję się osób, które stoją za mną, każdy szelest mnie niepokoi – powiedział. Złożył wniosek o odszkodowanie w wysokości 621 zł, to skradzione pieniądze i koszt leczenia, a także 10 tys. zł zadośćuczynienia.

Prokurator chce dla Jakuba 6 lat więzienia. Tłumaczył, że kostkę należy uznać za niebezpieczne narzędzie, bo jest twarda i ma ostre krawędzie. Dodał, że z wyjaśnień oskarżonego wynika, że wszystko zaplanował i działał w sposób przemyślany.

– To kara nader surowa – stwierdził Marcin Waszak, obrońca Jakuba. Według niego łatwo określić, że niebezpiecznym narzędziem jest nóż, czy pistolet, ale nie kostka brukowa. Chciał, aby sędzia wymierzyła najniższą możliwą karę.

I. Świetlicka wyrok wyda w przyszłym tygodniu.

Napisz komentarz »