REKLAMA

Samorząd

Wójt przed sądem

Opublikowano 14 marca 2021, autor: Patryk Świtek

Izabela Bojko nie wypiera się, że powiedziała do radnej, że ma „niewyparzoną mordę”. Twierdzi jednak, że jest niewinna. Podobno wpływ na jej zachowanie miały intymne zdarzenia z życia prywatnego.

W piątek (12.03.) przed Sądem Rejonowym w Nowej Soli ruszyła głośna sprawa. Na ławie oskarżonej zasiadła wójt Izabela Bojko. Już na wstępie jej adwokat chciał, żeby dziennikarze opuścili salę.

– To sprawa o znieważenie. Nie powinna być jawna – argumentował Łukasz Cieślak.

Prokurator, a także adwokat pokrzywdzonej (radnej Moniki Ostrowskiej), nie zgodzili się z tą opinią.

– Obraźliwe słowa padły w stronę funkcjonariusza publicznego na komisji gminy, więc rozprawa powinna być jawna – mówili.

Sędzia Konrad Kęsek zgodził się z nimi, ale wtedy Ł. Cieślak zawnioskował o wyłączenie z jawności części wyjaśnień I. Bojko. – Będzie mówiła o traumatycznych, intymnych sprawach ze swojego życia prywatnego, które miały wpływ na to zdarzenie. Ich ujawnienie mogło by mieć wpływ na jej prywatność – tłumaczył.

– Przecież pani wójt jest z wykształcenia prawnikiem. Na pewno tak potrafi dobierać słowa, żeby ochronić swoją prywatność – zauważył Łukasz Miller, adwokat M. Ostrowskiej.

– Tu nie o słowa chodzi, ale o fakty – tłumaczył Ł. Cieślak.

Częściowo wygrał tę batalię, bo sędzia intymne wyjaśnienia utajnił.

„Morda” nie oznaczała twarzy

– Czy pani się przyznaje? – spytał na wstępie K. Kęsek.

– Nie – odpowiedziała wójt i dodała, że będzie odpowiadała tylko na jego pytania.

K. Kęsek przeczytał jej wyjaśnienia złożone w prokuraturze, w których przyznała, że słowa padły pod wpływem impulsu i emocji, przez atmosferę, którą wytworzyła radna. Tłumaczyła, że mają konflikt.

– Dokonałam już aktu przeprosin pani Ostrowskiej. Słowo przepraszam padło na uroczystej sesji absolutoryjnej. Podeszłam do pokrzywdzonej i wręczyłam jej kwiaty, ale ich nie przyjęła – powiedziała I. Bojko.

Później opowiedziała, jak wyglądają komisje w gminie. – To są techniczne spotkania, na których omawia się uchwały. Często język radnych jest agresywny, potoczny, dochodzi do specyficznej wymiany zdań, a nawet do przekleństw – mówiła wójt.

– Samo stwierdzenie o „niewyparzonej mordzie” nie dotyczyło fizyczności pani radnej, ale jej sposobu bycia i języka, jakim operuje. Tonu, sposobu wypowiedzi i ciągłej pretensjonalności – wyjaśniała.

Komisje agresywne, z wulgaryzmami

– Proszę zauważyć, że przed stwierdzeniem „mam dosyć twojej niewyparzonej mordy” użyłam przedrostka „za przeproszeniem”. Więc już wtedy uprzedzałam, że przepraszam, za to co zaraz powiem – tłumaczyła.

– „Za przeproszeniem” jest pani zdaniem usprawiedliwieniem, tego co się mówi? – pytał sędzia.

– Oczywiście na sesji nie użyłabym takiego stwierdzenia, ale na komisji radni i wójt debatują trochę ostrzej. Ten język jest agresywny, często wulgarny i tak przebiegają niemal każde obrady – powiedziała.

– Napięcie między mną, a radną trwa od wielu lat. Ciągle krytykuje moją pracę, nawet w mediach. Mimo wszystko ubolewam nad tym, co się stało i te słowa nie powinny nigdy paść – stwierdziła. W tym momencie dała znak sędziemu, że zaraz zacznie mówić o intymnych sprawach. K. Kęsek przerwał rozprawę i wyprosił obecnych – dziennikarza „Regionalnej” i szefa miejskiej spółki. Kiedy wznowił ją w trybie jawnym, wójt jeszcze raz przeprosiła radną.

Ktoś ma wadę słuchu?

Zeznawała też  M. Ostrowska.

– Posiedzenia komisji są jawne, chociaż gmina nie informuje na stronie, kiedy mają się odbywać. Akurat na tej nie było nikogo z prasy, więc wójt pozwoliła sobie powiedzieć do mnie te słowa – powiedziała.

Prokuratora interesowało, kto sporządzał protokół z komisji.

– Łukasz Kopij, który odpowiada za biuro rady, razem z przewodniczącym Radosławem Kołpaczkiem – odpowiedziała M. Ostrowska.

– A czy jest możliwe, żeby ktoś nie słyszał słów pani wójt? Może ktoś ma wadę słuchu, albo pomieszczenie jest zbyt duże i jest pogłos?

– Nie. Nawet jak padły te słowa, to zapytałam wójt, czy powiedziała to do mnie i odpowiedziała, że tak.

– Czy podczas komisji dochodzi do tego, że radni przeklinają?

– To nieprawda. Nie ma czegoś takiego.

– A ta sesja, na której została pani przeproszona, odbyła się już po tym jak akt oskarżenia trafił do sądu?

– Tak. To była ustawka. Wójt nie podała mi nawet ręki. Oddała mi kwiaty, które przed chwilą dostała od przewodniczącego.

Nie mogłam uwierzyć

– Widzi pani możliwość, żeby się pojednać?

– Ciężko to określić, bo po przeprosinach już na kolejnych posiedzeniach pracownicy urzędu, skarbnik, wójt, przewodniczący, znów mnie obrażali, że jestem niedouczona, że robię prywatę, odbierali mi głos. Opisywano mnie też na gminnym Facebooku.

– A czym podyktowane było pani pytanie do wójt, żeby się upewnić czy mówiła do pani?

– Byłam zaskoczona, że to się stało. Nie mogłam uwierzyć, że padły obraźliwe słowa. A ja tylko zadawałam pytania, na które wójt powinna odpowiadać.

– Ktoś zareagował na te słowa?

– Nikt. Wielu radnych też nie mogło uwierzyć w to, co się stało. Pan przewodniczący powinien przerwać i zareagować, ale nic nie zrobił.

Na tym rozprawę przerwano. Na następnej, która odbędzie się w kwietniu, prokurator chce przesłuchać Łukasza Kopija, a adwokat radnej – przewodniczącego Radosław Kołpaczka.

Napisz komentarz »