REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Spłonął żywcem

Opublikowano 14 marca 2021, autor: Patryk Świtek

Tragiczna noc w Książu Śląskim. W swoim domu spłonął 67-letni mężczyzna.

Pożar zauważono w czwartek (11.03.), około północy. Na miejsce przyjechało aż pięć zastępów straży pożarnej. Oprócz zawodowców z Nowej Soli, byli także ochotnicy ze Studzieńca, Lasocina, Mirocina Górnego i Kożuchowa.

– Kiedy dojechaliśmy na miejsce budynek stał już cały w płomieniach. Ogień wydostawał się przez dach – opowiadają strażacy.

Sąsiedzi powiedzieli strażakom, że w środku może być starszy mężczyzna, który jest inwalidą. Ratownicy przeszukali wszystkie zadymione pokoje, ale nikogo nie znaleźli. Do jednego z pomieszczeń nie mogli się jednak dostać, bo stało w ogniu.

– Płonęły ściany, sufit, podłoga, meble. Dopiero, gdy przytłumiliśmy płomienie dało się tam wejść. Wszystko było doszczętnie spalone – mówią.

Podczas przeszukiwania zgliszczy znaleziono ciało 67-letniego mężczyzny. Było zwęglone.

Cała akcja ratownicza trwała do 5.00 rano. W międzyczasie na miejsce przyjechała policja i prokurator. Na razie nie wiadomo, co mogło być przyczyną pożaru. – Nic nie wskazuje jednak na to, że mogło to być podpalenie – mówi Justyna Sęczkowska, rzecznik nowosolskiej policji.

W pożarze zginął 67-letni Stefan. – Mieszkał sam i rzadko pojawiał się we wsi. Jeden kolega tam do niego chodził i go odwiedzał. Czasem przyjeżdżała siostra – słyszymy. W Książu potwierdzają, że był inwalidą. – Nie miał jednej nogi. Zamiast niej miał protezę i jeździł na wózku inwalidzkim – mówią mieszkańcy.

Napisz komentarz »