REKLAMA

Polityka

Żart prezydenta?

Opublikowano 03 kwietnia 2021, autor: Patryk Świtek

Janusz Kubicki wymyślił prosty sposób, żeby w sejmiku nastała zgoda. Trzeba na nowo rozdać stołki, a koalicja dobrowolnie odda władzę opozycji. – Dobry żart na prima aprilis – komentuje Waldemar Sługocki (PO).

W poniedziałek (29.03.) znów obradował sejmik. Platforma Obywatelska te spotkania porównuje do serialu „Moda na sukces”. Przewodnicząca Wioleta Haręźlak przed uchwałą dotyczącą zmian w budżecie zarządziła przerwę do 12 kwietnia. Zapowiada się więc, że sesja kolejny raz będzie serwowana w odcinkach. Sejmik to przedstawienie dla koneserów i ludzi o mocnych nerwach. Przykład z poniedziałku: radni przez godzinę spierali się o stanowisko „w sprawie wsparcia dla osób zaangażowanych w walkę z epidemią”. Nie chodziło o pieniądze, inwestycje, czy nawet stołki, tylko o pismo, które ma dodać otuchy personelowi medycznemu. Wątpliwe, żeby w ogóle jakaś pielęgniarka czy kierowca karetki miał czas je przeczytać. A nawet gdyby, to raczej życia mu ono nie zmieni.

Prezent dla mieszkańców

Porównanie do „Mody na sukces” jest chybione, bo lubuska polityka to raczej serial komediowy. Coś w stylu „Alternatywy 4”. Ostatnia w trakcie jałowych debat pod mury Urzędu Marszałkowskiego podeszli Janusz Kubicki, prezydent Zielonej Góry i poseł Łukasz Mejza. Rozłożyli baner i zwołali konferencję. Na planszy zaprezentowali hasło „Lubuski kompromis”. To nic innego jak nowe rozdanie stołków. Dziś w pięcioosobowym zarządzie dwa należą do PO, dwa do PSL i jeden do SLD. Po zmianie PO zostałaby z marszałkiem, PSL z wicemarszałkiem, do zarządu wszedłby wicemarszałek z Bezpartyjnych Samorządowców i po jednym członku zarządu z Samorządowego Lubuskiego i PiS. Takie rozwiązanie ma sprawić, że w województwie zapanują zgoda i dobrobyt. Kubicki pomyślał też o SLD, które ma dwóch radnych. Dla przedstawiciela tej partii wymyślił fotel przewodniczącego sejmiku.

– Wiem, że wszyscy pomyślą, że to niemożliwe, ale ja wierzę w ludzi i jeśli lubuscy politycy pokazaliby, że potrafią wspólnie pracować i się dogadać, to byłby najlepszy prezent dla mieszkańców w te święta – powiedział J. Kubicki.

Obaj politycy zapytani o kandydatów do zarządu odpowiedzieli, że to temat „wtórny”. Najpierw trzeba się dogadać, a później poszuka się odpowiednich ludzi. Zarzut, że nowy podział w zarządzie dałby przewagę PiS, a PO dobrowolnie oddałaby władzę, J. Kubicki szybko zbył: – Ten podział na Polskę PiS-u i Platformy jest najgorszy. Wojny partyjne czas odłożyć. Województwo lubuskie należy do mieszkańców – tłumaczył.

Będzie konsensus, to będzie kompromis

Następnego dnia swoją rolę w tym przedstawieniu odegrał PSL. Nie wiadomo, czy graficy ludowców w pocie czoła pracowali całą noc, czy akcja była już dawno zaplanowana, ale z samego rana Stanisław Tomczyszyn, Mirosław Glaz i Arkadiusz Dąbrowski pojawili się ze swoją planszą. „Kompromis” był już zajęty, więc w ruch poszedł słownik synonimów. Tak powstał „Zielonogórski konsensus”. Polega on na…rozdaniu stołków. Tym razem chodzi o stołki w urzędzie Kubickiego. PSL proponuje, żeby do urzędu weszło trzech nowych wiceprezydentów, po jednym z PO, PSL i SLD. PiS miałby się zadowolić przewodniczącym rady, którego zresztą już ma. Kompromis jest więc uzależniony od konsensusu.

J. Kubicki szybko odpowiedział na Facebooku. „Cieszę się z tego, iż będzie Kompromis Lubuski i przedstawiciel każdego klubu w Zarządzie. Ponadto będzie też Kompromis Zielonogórski, jeżeli jest to warunek, to ja go dla dobra województwa jestem gotów na kompromis” – skomentował.

Bierzemy to na poważnie

– Oczekujemy, że prezydent nie rzuca słów na wiatr i jego propozycję traktujemy poważnie – mówi A. Dąbrowski. W czwartek (1.04.) PSL wskazało, że wiceprezydentem z ich ramienia mógłby być wicemarszałek Łukasz Porycki.

Sławomir Kowal (Bezpartyjni): – To nie jest nowa propozycja, bo my mówimy o tym od początku kadencji, że każdy klub powinien mieć reprezentanta w zarządzie. Teraz mamy szansę pokazać, że nie ma u nas wojny polsko-polskiej – mówi. Kandydatem Bezpartyjnych do zarządu miałby być Wacław Maciuszonek.

Kazimierz Łatwiński (PiS) uważa, że „Lubuski kompromis” ma sens. – To zależy, jakie cele przez tę zmianę chcielibyśmy osiągnąć, czyli jaki byłby zakres obowiązków przedstawiciela PiS w zarządzie i czy miałaby realne kompetencje. Na pewno ustałyby ciągłe utarczki i konflikty z rządem. Co więcej, gdyby w zarządzie był np. wicemarszałek od nas mógłby się zająć dużymi infrastrukturalnym inwestycjami opartymi na środkach rządowych. To byłaby na pewno wartość dodana, bo bylibyśmy silniejsi jako województwo w kontaktach z rządem – komentuje.

Twardo po ziemi stąpa za to Tadeusz Ardelli (PiS): – To było wystąpienie pod publikę, żeby się zareklamować. Ta propozycja polega na tym, żeby obsadzić ludzi na stanowiskach. A jeszcze do tego PiS traktują po macoszemu. Nikt z nami nie rozmawia i nagle z mediów dowiadujemy się, że dostalibyśmy członka zarządu, chociaż jesteśmy największym klubem. Nie będzie tu zgody – mówi.

Przestrzelił

Inaczej na całą akcję patrzy PO.

Sebastian Ciemnoczołowski: – Prezydent  Zielonej Góry znany jest z niedorzeczności. Przypomnijmy, że mówił kiedyś o koronaściemie. Jeżeli jego wystąpienie to nie jest kolejna ściema, to niech najpierw wprowadzi zmiany w swoim urzędzie i udowodni, że poważnie podchodzi do tego tematu – mówi.

Waldemar Sługocki, szef lubuskiej PO: – Prezydent przestrzelił z konferencją. Powinien ją zrobić 1 kwietnia. Wyszedłby wtedy dobry żart na prima aprilis. Życzę mu dużo zdrowia i refleksji na święta – mówi.

Napisz komentarz »