REKLAMA

Kultura, Oświata

Herb, co ma 500 lat

Opublikowano 03 kwietnia 2021, autor: Filip Pobihuszka

– Taki dokument herbowy to unikat na skalę kraju – mówi pan Paweł, regionalista i miłośnik lokalnej historii. Podczas pracy nad filmem dokumentalnym pozyskał skan dokumentu z XVI wieku, a otyński ratusz zasponsorował jego tłumaczenie.

Herb Otynia przedstawia przedstawia rycerza na wieży, gotowego do rzutu kamieniem. Dokładnie to samo przedstawia tatuaż, który Paweł Ilnicki ma na przedramieniu. – Jeszcze wymaga małych poprawek – śmieje się.

Historia, zwłaszcza ta lokalna, to jego pasja od wielu lat. Ma już na koncie dwa filmy dokumentalne: o grodzisku w Bobrownikach i zamku w Otyniu. Ten drugi pojawił się w Internecie w tym tygodniu. Można go szukać na YouTube, na kanale Tajemnice Środkowego Nadodrza. To całkowicie oddolna inicjatywa, robiona czysto hobbystycznie.

Ten dokument to unikat

Podczas poszukiwania materiałów do swojej produkcji, pan Paweł dowiedział się, że w państwowych archiwach znajduje się oryginał pochodzącego 1528 roku dokumentu herbowego.

– Pisałem do pana Tomasza Andrzejewskiego, dyrektora muzeum w Nowej Soli, czy wie coś na ten temat lub ma może zdjęcie tego dokumentu. Mówił, że zrobił kiedyś zdjęcia, ale bardzo słabej jakości – opowiada. – Napisałem więc do archiwum we Wrocławiu no i okazało się, że za opłatą mogą mi to zeskanować i wysłać. Nie wiedziałem do końca czego się spodziewać, czy samego tekstu, czy może rysunku herbu – opowiada.

Gdy skan dotarł, okazało się, że dokument prezentuje się naprawdę imponująco.

– Otyń ma szczęście, bo taki dokument herbowy zachował się w przypadku naprawdę niewielu miast. To jest unikat na skalę krajową – wyjaśnia pan Paweł.

Ratusz zasponsorował tłumacza

Ilnicki ponownie odezwał się do nowosolskiego muzeum z prośbą o pomoc w tłumaczeniu dokumentu. Dostał namiar na fachowców, którzy wycenili usługi na 700 zł. – Ja mówiłem, że mogę zapłacić, to w końcu moja pasja – mówi. Ostatecznie tę stosunkowo niewielką kwotę wyłożył otyński Ratusz. – Fajnie, że urząd zasponsorował tłumaczenie, to przecież dziedzictwo nas wszystkich – komentuje.

Burmistrz Barbara Wróblewska przyznaje, że już wcześniej wiedziała, że taki dokument istnieje. – Nie ukrywam, że bardzo zależało mi na jego treści. To jest istotne dla mieszkańców i jestem pod wielkim wrażeniem zaangażowania tak młodego człowieka. Chylę czoła przed takimi ludźmi. Widać, że tym żyje – komentuje.

Ludność polsko-niemiecka 

Skąd u pana Pawła taka fascynacja ziemią otyńską? – Mam przodków, jeszcze Niemców, stąd, ze Stanów. Sam teraz mieszkam w Stanach. Oni byli chyba jedynymi, którzy zostali tu po wojnie. Być może też przez to ta miłość do tych ziem – tłumaczy.

– Od setek lat ludność na tych terenach była mieszana, polsko-niemiecka – wyjaśnia. – To nie było tak, że odzyskaliśmy ten Zachód po tysiącu lat. Nawet w moim filmie jest motyw buntu chłopskiego w Bobrownikach przeciw Jezuitom, w którym brała udział ludność mówiąca w języku polskim. Nawet kaplicę w klasztorze nazywano „polską” – opowiada. I podkreśla, że właśnie ze względu na trudną miejscami historię, warto czasem pokazywać jej pozytywne aspekty.

Napisz komentarz »