REKLAMA

Sport

Grali do końca. Zgarnęli komplet

Opublikowano 03 kwietnia 2021, autor: Sławomir Janusz

Unia Kunice powinna zagrać z Odrą Bytom Odrzański na własnym obiekcie. Żarskie stadiony są jednak pozamykane, więc zespół Jarosława Gada zagrał na wyjeździe i przegrał. Gola na wagę trzech punktów strzelił w końcówce Tomek Wróbel.

Unia Kunice ? Odra Bytom Odrzański 1:2 (1:1)

Bramki: Matuszewski (42. min) ? Maciej Konsewicz (13. min), Wróbel (86. min)

Unia: Ciesielski ? Karbowski, Perdek, Cyrana, Kościesza ? Pluta, Derkach (od 62. min Gad) ? Volk, Rybak (od 46. min Dudek), Kuś (od 60. min Goc) ? Matuszewski.

Odra: Hoc ? Chłopowiec, Łuczyński, Karbowiak, Czerny ? Pawlak (od 55. min Kacper Konsewicz), Wołkowski ? Wróbel, Michał Konsewicz, Krysiak (od 46. min Mendzelewski) ? Maciej Konsewicz (od 78. min Ziobryniewicz).

Żółte kartki: Derkach, Karbowski, Volk ? Maciej Konsewicz, Chłopowiec.

W pierwszej połowie na boisku rządzili bytomianie. Odważnie atakowali bramkę Rafała Ciesielskiego i po niespełna kwadransie wyszli na prowadzenie. Gola zdobyli po stałym fragmencie gry. Tomek Wróbel dośrodkował z rzutu rożnego. Obrońcy Unii zdołali wybić piłkę, ale Wróbel znów ją przechwycił i idealnie obsłużył Maćka Konsewicza. Napastnik Odry poradził sobie w powietrzu z Łukaszem Cyraną, bramkarz Kunic nie miał już czasu na reakcję i zrobiło się 1:0.

Przyjezdni próbowali szukać szczęścia w prostopadłych piłkach do Denisa Matuszewskiego i Pavla Volka, ale brakowało dokładności.

Perfekcyjny strzał

Odra atakowała głównie skrzydłami i trzeba przyznać, że robiła to skutecznie. Najlepszą okazję zmarnował Łukasz Krysiak, który najpierw efektownie nawinął Mariusza Kościeszę, ale później przegrał pojedynek z R. Ciesielskim. Dwa razy blisko szczęścia był też Michał Konsewicz, ale nie były to tak klarowne sytuacje.

Gdy wydawało się, że pierwsza połowa skończy się minimalnym prowadzeniem miejscowych sprawy wziął w swoje ręce najlepszy strzelec ligi ? Denis Matuszewski. Odebrał rywalom piłkę daleko od bramki i huknął jak z armaty.

– To był nasz jedyny błąd w tej połowie ? mówi Tomasz Skręzyna, szkoleniowiec Odry. Trzeba jednak oddać Denisowi, że uderzył perfekcyjnie ? dodaje.

– Ludzie związani z Odrą mówią, że mieli w tym meczu zdecydowaną przewagę, ale z mojej perspektywy, to aż tak nie wyglądało ? relacjonuje Jarosław Gad, trener Unii. – Raczej skłaniałbym się do tego, że oba zespoły grały niedokładnie. W drugiej połowie Denis trafia na 2:1, ale sędzia podnosi chorągiewkę. Szkoda, bo gdyby nie ten błąd arbitra, mecz mógłby się potoczyć inaczej ? dodaje J. Gad.

Gol w końcówce

Faktycznie wszystko wskazuje na to, że arbiter się pomylił. – To była stykowa sytuacja ? przyznaje Tomasz Skrężyna. – Najpierw mamy setkę Kacpra Konsewicza a po chwili praktycznie tracimy gola. To byłaby dla nas prawdziwa katastrofa.

Zamiast katastrofy w Bytomiu była jednak wielka radość. W końcówce po błędzie defensorów Unii bramkę strzelił Tomek Wróbel. Żaranie nie zdołali już odpowiedzieć.

– Długo drżeliśmy o wynik. Powinniśmy to zakończyć szybciej, nawet w pierwszej połowie ? komentuje T. Skrężyna. – Cieszę się jednak, że znów gramy do końca i dzięki temu zgarniamy trzy oczka. Cieszą też coraz lepsze stałe fragmenty gry, no i szeroka kadra. Z Łukaszem Krysiakiem i Łukaszem Mendzelewskim wyglądamy solidnie. A w odwodzie jest jeszcze Wojtek Zawistowski. Teraz czeka nas mecz z Drzonkowianką. Tabela mówi co innego, ale to nie będzie spacerek ? przestrzega szkoleniowiec Odry.

– Przez łydkę nie mogłem zagrać z Ochlą, choć bardzo chciałem. Wolałem jednak nie ryzykować ? tłumaczy Jarosław Gad. – Teraz już wracam. Na Łęknicę będę gotów do gry w pierwszym składzie. Myślę, że zagramy trochę inaczej niż w Bytomiu. Jedziemy po trzy punkty. Jesienią Łęknica nas wypunktowała jak wytrawny bokser. Teraz zagrają dwa wyrównane zespoły ? kończy szkoleniowiec Unii.

Napisz komentarz »