REKLAMA

Aktualności, Zdrowie

Dziś światem rządzi śmierć

Opublikowano 03 kwietnia 2021, autor: Michał Szczęch

– Mąż umiera u nas, na zakaźnym, a w tym samym czasie na OIOM-ie umiera żona. To się dzieje. Taki jest w tej chwili świat. Świat, którym rządzi śmierć. Jeśli szepienia nie będą prowadzone sprawnie, jeśli społeczeństwo nie zrozumie, że nie ma od tego odwrotu, to tej śmierci będzie jeszcze więcej – przestrzega Jacek Smykał, kierownik Klinicznego Oddziału Zakaźnego Szpitala Uniwersyteckiego w Zielonej Górze.

Panie doktorze, jechać na Wielkanoc, czy nie jechać? Dziadkowie są po dwóch dawkach szczepionki. Można ich odwiedzić?

– Odporność poszczepienna u 15-20 procent zaszczepionych osób nie występuje. Czyli jest pewna grupa pacjentów, co obserwujemy również u nas w szpitalu, która została zaszczepiona, a mimo tego zachorowała. Organizm nie wytworzył u nich wystarczającej ilości przeciwciał. Niemniej jednak osoby te znacznie łagodniej chorują niż te niezaszczepione.

Zatem nie powinniśmy jechać? 

– Jeśli mieliśmy kontakt z kimś, kto choruje, to nie jedźmy nawet do tych osób, które były zaszczepione.

Niektórzy boją się szczepić. Boją się ryzyka powikłań. Jak to ryzyko się ma do ryzyka ciężkiego przebiegu Covid-19?

– My pracownicy szpitala, jako pierwsza grupa, szczepieni byliśmy Pfizerem. Po pierwszej dawce raczej nie było problemów ogólnych, czyli gorączki, złego samopoczucia, obrzęków w miejscu podania. Tylko niektóre osoby to zgłaszały. Ale to może się zdarzyć po każdej szczepionce. Zauważyliśmy, że po drugim szczepieniu zdarza się to częściej, niż po pierwszym. I co ciekawe, częściej u ludzi młodych. Ludzie starsi łatwiej przechodzą szczepienia. Nie mają objawów ogólnych, nie są zmęczeni, nie mają dreszczy…

Z czego to może wynikać?

– Ze sprawności układu immunologicznego. U ludzi młodych ten układ reaguje spontanicznie. Ale to nie jest powód, żeby kogoś nie szczepić.

Co pan myśli, gdy słyszy antyszczepionkowców?

– Mam wrażenie, że to są ludzie z objawami lęku i depresji, zawsze niezadowoleni ze wszystkiego. Nieszczepienie w tej chwili jest ogromnym ryzykiem. Bo wirus w tej chwili nie ma preferencji wiekowych. Również młodzi coraz częściej przechodzą Covid. Wiemy, że dzieci się zakażają i są hospitalizowane. Wirus teraz nie wybiera głównie osób starszych. Wybiera wszystkich. I ci, którzy nie będą się szczepić, zachorują i być może umrą.

Z czego to wynika, że chorują coraz młodsi i coraz częściej? Z tego, że bagatelizujemy wirusa? Z tego, że wirus się zmienia?

– Skoro część społeczeństwa już została zaszczepiona, czyli grupa po 70 roku życia, to ryzyko, że te osoby zachorują, jest już znacznie mniejsze. Dlatego wirus z całą siła uderza w coraz młodszych. Obecnie w Polsce 80 procent wirusa, to wersja brytyjska. Jest ona niezwykle złośliwa. Jeden chory może zakażać nawet do pięciu osób. Wirus zabija najsłabszych. Później tych trochę silniejszych. W końcu zacznie zabijać dzieci. Przed nami kolejne wyzwania, czyli szczepienie młodzieży i dzieci, czego w Polsce niestety jeszcze nie widzimy.

I chyba długa droga prze nami?

– Tak, niestety długa droga.

Coraz głośniej się mówi o powikłaniach, które mogą nas dotknąć już po przechorowaniu Covida. To objawy psychiatryczne, depresyjne…

– Nawet 20-30 procent ozdrowieńców ma różne objawy związane z przebytym Covidem. Są to objawy różnorodne, nie tylko psychiatryczne, takie jak lęki, zaniki pamięci, problemy z koncentracją. Mogą to być też problemy z układem ruchu, neurologiczne, z układem krążenia. Mogą się utrzymywać nawet kilka tygodni. Leczenie takich pacjentów, to następny etap walki z Covidem. Ogromna grupa ludzi wychodzi spod respiratorów ciężko okaleczona. Wymagają wszelakiej pomocy ? rehabilitantów, kardiologów, lekarzy od chorób płuc. Dzwonią do nas tacy ludzie. Mówią, że wyszli ze szpitala, że teraz mają problemy. Pytają, co mają zrobić.

Co mają zrobić?

– Kontaktować się ze specjalistami. Jeśli takiego pacjenta stać na kupienie na przykład kondensatora tlenu, to kupuje i oddycha. Musi wykonywać ćwiczenia oddechowe. To bardzo ważne.

Pamiętam pierwszą konferencję prasową, którą zwołał pan na początku 2020 roku w szpitalu. Wtedy Covid szalał w Chinach, nie było go jeszcze w Polsce. Tezy, które pan wtedy stawiał, okazały się słuszne, celne. Minął rok. Jak dziś pan widzi naszą przyszłość? Do kiedy potrwa trzecia fala?

– Jeżeli w najbliższych miesiącach 70-80 procent naszego społeczeństwa nie zostanie zaszczepiona, to na jesień będzie czwarta fala. Niestety, szczepienia od początku były źle zorganizowane. W Polsce nie przyjęto zasad, które obowiązywały na świecie. W wielu krajach do wykonywania szczepień nie odsyłano lekarzy, tak jak to się działo i dzieje u nas. Tam szczepi personel średni.

Jest też ogromne ryzyko, że przyjdzie kolejna wersja wirusa. Pojawiła się brytyjska, wkrótce może się pojawić południowoamerykańska. Wtedy może się okaże, że szczepionki trzeba będzie modyfikować, bo obecne są już nieskuteczne. Mamy przed sobą wiele pytań, na które nie ma odpowiedzi. Dlatego teraz musimy skupić się na ratowaniu społeczeństwa, żeby jak najmniej ludzi umarło. Trzeba też przygotować się na następne pandemie, bo ta na pewno nie będzie ostatnia.

Co jeszcze, poza zbyt wolnym tempem szczepień, blokuje drogę do wygrania z Covidem?

– W Polsce mamy kiepskie obostrzenia. Spójrzmy na Francję, na Niemcy, jakie tam są ograniczenia. A u nas mamy bylejakość. Pojawia się ponad 30 tysięcy zakażeń na dobę. Wtedy potrzebny jest zupełny lockdown, potrzebna jest godzina policyjna. I skuteczne egzekwowanie. A u nas tego brakuje. Rozumiem, że ludzie zdejmują maseczki w parku, na działce. Ale dlaczego zdejmują je w sklepie, gdzie są tłumy!?

To dużo zmienia, gdy maseczka jest tylko naciągnięta na usta, a na nos już nie?

– To jest fatalne. Trzeba je nosić poprawnie, trzeba zmieniać. I nawet ludzie zaszczepieni muszą je nosić, bo nigdy nie ma pewności, czy też nie zarażają.

Czyli w obecnej sytuacji, jaką mamy w Polsce, z obecnym tempem szczepień i podejściem do restrykcji, czwarta fala jest nieunikniona?

– Jest bardzo prawdopodobna. Potrzebne są natychmiastowe zmiany. I potrzebna jest świadomość społeczna.

Jak ją obudzić?

– Jest sposób. W czerwcu być może pojawią się paszporty dla zaszczepionych osób, które będą umożliwiały wyjazdy. Wtedy to będzie motywacja dla reszty społeczeństwa, żeby się zaszczepić.

Przestaliśmy się bać wirusa?

– Tu może nie chodzi o strach, a o przyzwyczajenie. Był pierwszy lockdown i opustoszały ulice. A proszę zobaczyć, co się teraz dzieje. Nawet nekrologi nie robią już na ludziach wrażenia.

Przejrzałem dane ze szpitala za miniony rok. Wyszło, że średnio co 7 pacjent covidowy umarł.

– Na OIOM-ie zgonów jest zdecydowanie więcej, natomiast na innych oddziałach, na przykład na zakaźnym, nieco mniej. Ale zgony są wszędzie. Umierają całe rodziny. Mąż umiera u nas, na zakaźnym, a w tym samym czasie na OIOM-ie umiera żona. To się dzieje. Taki jest w tej chwili świat. Świat, którym rządzi śmierć. Jeśli szczepienia nie będą prowadzone sprawnie, jeśli społeczeństwo nie zrozumie, że nie ma od tego odwrotu, to tej śmierci będzie jeszcze więcej. Bo mały wirus jest silniejszy od największych umysłów ludzkich.

Co dziś wiemy o tym wirusie?

– Na pewno jest bardzo prymitywny. Tyle tylko, że te prymitywne wirusy wywołują najgorsze choroby.

Ile lat jest pan lekarzem?

– W październiku będę miał czterdziestolecie pracy na oddziale zakaźnym.

Jaki był dla pana ten miniony rok naznaczony Covidem?

– Bardzo ciężki psychicznie. Ponieważ ilość śmierci, z którą jako pracownicy szpitala się spotkaliśmy i spotykamy jest tak duża, że czasami nas to przerasta. Od marca 2020 roku nie mieliśmy urlopów. Jedyna radość, to wprowadzenie szczepień. To dla mnie najważniejszy dzień ubiegłego roku. Ostatnio ktoś mnie zapytał, czy lekarze mają jeszcze misję. Odpowiedziałem, że jedynie misja nas trzyma przy życiu. Znajdujemy się na pewnym etapie historii, o której będą na pewno mówiły pokolenia, o ile ten świat przeżyje. Jeżeli wirus nie zabije większości ludzi.

A może tak być?

– Oczywiście. Jeśli nie ten wirus, to inny. Społeczeństwo niech padnie na kolana i przemyśli swoje zachowanie.

Co na przykład?

– Trzeba wiele spraw przewartościować. W społeczeństwie potrzebna jest solidarność.

Wirus uczy pokory?

– Przychodzą do nas pacjenci, którzy przechorowali wirusa, rozmawiam z lekarzami, którzy przechorowali. Mówią „mój świat sprzed Covida się skończył, ja teraz mam świat po Covidzie”. Mówią, że muszą zmienić swój stosunek do wielu problemów, sytuacji, do rodziny, do spraw zawodowych. Ten wirus naprawdę dużo zmienia. Stoimy w miejscu historycznym.

Zabija nas coś, czego nie widzimy.

– Tak. I najbardziej ohydne i wstrętne jest wykorzystywanie pandemii do celów politycznych. Tak nie może być.

Ale tak się dzieje.

– Polityka powinna odejść na bok, najważniejszy powinien być wspólny cel. Politycy, którzy nie potrafią wznieść się ponad egoizm, to są mali ludzie. Na egoizmie nie wygramy, tylko na wspólnej pracy. Dzięki solidarności damy społeczeństwu szansę przeżycia, a przynajmniej jego części. Zaś antyszczepionkowcy, którzy nie chcą żyć, pewnie będą musieli odejść z tego świata. Bo taka jest kolej każdej epidemii.

Napisz komentarz »