REKLAMA

Wasze sprawy

Pokrzyżował plany

Opublikowano 10 kwietnia 2021, autor: Patryk Świtek

Żaden deweloper nie stworzy osiedla w lasku przy ul. Mickiewicza. Działki rozeszły się w różne ręce. Dwie kupił Janusz Kott, który od 12 lat walczy z władzami miasta, żeby zostawiła w spokoju tę część miasta.

J. Kott nie zdradza, ile wydał na dwie działki. Mówi za to, że ta sprawa kosztowała go wiele nerwów, zdrowia, zaniedbaną firmę i stracone kontrakty. Do końca próbował zablokować przetarg. Kilka dni przed licytacją napisał do nowosolskiego sanepidu, że w pandemii ma się odbyć spotkanie w Urzędzie Miasta. Władze chwaliły się, że wadium wpłacono 55 razy, zapowiadało się więc, że przyjdą tłumy. Anna Roskwitalska, szefowa sanepidu już po fakcie odpisała mu, że kontaktowała się w tej sprawie z Jackiem Milewskim. Uspokoił ją, że sala będzie przewietrzona i zdezynfekowana i jest na tyle przestronna, że da się z łatwością zachować odległość 1,5 metra. Poza tym wpuszczeni zostaną tylko uczestnicy przetargu (miasto ma listę), którzy mają nosić maseczki, a w trackie spotkania też będzie wietrzone. Sanepid nie widział problemów. – Na sali, w której zwykle odbywają się sesje łącznie z pracownikami urzędu było 20 osób – zdradza J. Kott.

Niech ludzie korzystają

Licytacja była ostra. Niektórzy wpłacili wadium aż na pięć działek. Ostatecznie każda poszła w inne ręce. – To pozytywna wiadomość, bo żaden deweloper nie zrobi tam osiedla – mówi J. Kott.

J. Milewski jeszcze tego samego dnia pochwalił się na Facebooku, że miasto zarobiło 2 mln 165 tys. zł i kolejny raz zadeklarował, że w pozostałej części lasku zrobi „park rekreacji”. Podobno ceny niektórych działek przekroczyły grubo 300 tys. zł.

– Wiem, że pokrzyżowałem plany niektórym osobom, a zwłaszcza deweloperom, którzy nie mają żadnych skrupułów przy likwidacji przyrody – tłumaczy J. Kott. Zapowiada, że na swoich działkach nie zamierza na razie nie robić niczego. – Nawet znaku „teren prywatny” nie będę wstawiał. Niech ludzie korzystają i spacerują – mówi.

To nie koniec

Ta historia przyniosła mu wiele refleksji.

– Po pierwsze, że niewiele jest warte słowo Wadima Tyszkiewicza, który obiecywał ludziom, że zostawi ten lasek w spokoju. Po drugie, że nie ma co liczyć na opozycję, która nie poinformowała mieszkańców o zakusach władz, by zmienić plan zagospodarowania przestrzennego dla tego terenu. O 17 klakierach Tyszkiewicza w radzie nawet nie będę wspominał, bo na nich od początku nie można było liczyć w tej sprawie – mówi.

Cały czas zastanawia go pośpiech władz. – Ledwie radni klepnęli uchwałę o zmianie planu, a następnego dnia jechano z nią do wojewody. Teraz kiedy zaczęliśmy ją skarżyć Jacek Milewski zorganizował przetarg nie czekając, jaki będzie wyrok w Naczelnym Sądzie Administracyjnym w Warszawie. A co jeśli będzie niepomyślny dla władz miasta? Co wtedy? Działki zostały sprzedane, a drzewa pewnie będą już wtedy wycięte. Kto za to odpowie? – zastanawia się J. Kott.

– Władze cieszą się z pieniędzy, które zarobiły. Ogłosiły wielki sukces. Nikt się nie przejmuje tym, że pod topór pójdą stuletnie drzewa, a najmniej pewnie Tyszkiewicz, który ma przecież swoje ranczo we wsi Mesze. Tam zawsze sobie może uciec pooddychać. Są drzewka i świeże powietrze. A mieszkańcy niech się tu duszą. Warto, żeby następnym razem ludzie zastanowili się przy urnach na kogo głosują – stwierdza J. Kott.

– To jeszcze nie koniec – dodaje. – Żeby to klakierstwo rozwalić, poświęcę się i sam będę kandydował w następnych wyborach do rady. Zachęcam ludzi, żeby się do mnie przyłączali. Może uda się wreszcie zrobić porządek w tym mieście – mówi.

komentarz »
  1. nowa sól bez milusia! 27 czerwca 2021 14:17 - Odpowiedź

    Panie Januszu (jeżeli można mi się tak zwracać do pana), jestem pełen uznania dla Pana społecznikowskiej postawy. Gdyby takich ludzi jak Pan było więcej, rzeczywistość, która nas otacza byłaby inna, lepsza i bardziej przyjazna.
    Co się tyczy pana Milewskiego, to jego dni w Nowej Soli jako prezydenta są policzone. Do tej pory był „przyczepiony” do pleców Wadima Tyszkiewicza. W tej chwili Tyszkiewicz wycofał dla Milewskiego poparcie i Milewski jest skończony.
    Jeszcze raz w imieniu mieszkańców i swoim dziękuję Panu za Pańskie zaangażowanie i postawę w obronie komfortu życia nowosolan! Gdyby zechciał Pan kandydować na Prezydenta Miasta zapewniam, że zarówno ja oraz mieszkańcy okolicy parku przy ul. Mickiewicza, ale nie tylko – oddamy na Pana głos!

    z wyrazami najwyższego szacunku pozdrawiam
    Mieszkaniec

Napisz komentarz »