REKLAMA

Kultura, Oświata

Ruszyły matury!

Opublikowano 08 maja 2021, autor: Filip Pobihuszka

Miała być „Lalka” i faktycznie – była. Mimo że maturzyści przewidzieli co będzie, to nauka zdalna do najłatwiejszych nie należała. – To rozleniwia – mówią.

Kasztany nie bardzo chcą kwitnąć, ale matury ruszyły i tak. We wtorek, tuż po majówce, rozpoczęły się egzaminy dojrzałości. Na pierwszy ogień, tradycyjnie, poszedł język polski.

Przed maturą trwała oczywiście giełda tematów, które mogą pojawić się w części otwartej, tam gdzie maturzyści muszą napisać wypracowanie. W rankingach wysoko stała „Lalka” Bolesława Prusa. Okazało się, że słuszne, bo zgodnie z przewidywaniami pojawiła się wśród tematów do wypracowania obok „Ziemi Obiecanej” Reymonta i wiersza „Strych” Beaty Obertyńskiej.

– Tak, była „Lalka” i chyba wszyscy bardzo się z tego cieszymy – mówi Wiktoria Frąckowiak, maturzystka z Liceum Ogólnokształcącego w Nowej Soli. – Myślę, że w szkole dość dobrze przerobiliśmy tę lekturę i dlatego taki temat dał nam duże pole do popisu – wyjaśnia.

Wiktoria i jej koleżanki (wszystkie trzy z „matfiza”) zgodnie przyznają, że przygotowania do matury w czasie pandemii nie zawsze wyglądały tak, jak wszyscy by tego chcieli.

– Czasami jest tak, że włączy się lekcje, ale i tak robi się swoje. Zwłaszcza, że lekcje języka polskiego są często jak wykłady i czasami ciężko tego słuchać w skupieniu – komentuje Anna Irzykiewicz.

– Mnie wszystko rozpraszało – mówi Emilia Semań. – Jeśli trzeba coś robić, to jeszcze można się jakoś zaangażować w zajęcia. Ale jeśli chodziło tylko o słuchanie, to wiadomo, że człowiek pójdzie sobie do kuchni jedzonko zrobić, albo znajdzie coś innego do roboty. Ciężko się skupić przy komputerze – dodaje.

– Było ciężko – mówi Wiktoria. – Ale jak już szłyśmy na egzamin, to z nastawieniem, że zrobiliśmy wszystko, co w naszej mocy. Nie ma kontaktu międzyludzkiego, dużo lepiej, gdy nauczyciel coś nam tłumaczy w klasie, niż przez komputer – kwituje.

Zacząłem się uczyć dwa dni przed

Mimo, że niemal wszyscy prorokowali pojawienie się „Lalki”, nie wszyscy zdecydowali się pisać właśnie w oparciu o powieść Prusa.

– Ja akurat wybrałem interpretację wiersza – mówi Jakub Domrzalski. A całą maturę podsumowuje: – Nie było źle.

Z kolei o swojej nauce w realiach pandemii, poza szkołą mówi tak: – To przygotowanie było zerowe.

– Zacząłem się uczyć dwa dni przed maturą – przyznaje z rozbrajającą szczerością. – Ale chyba poszło dobrze, jestem zadowolony, dałbym sobie 30 procent – mówi.

Przed Jakubem jeszcze m.in. egzamin z geografii. –  Myślałem o tym, żeby w przyszłości zająć się geodezją – wyjaśnia.

Ciężko się skupić w pokoju do spania

Sebastian Kossakowski był z kolei jednym z tych, którzy obryli się z „Lalki” i dobrze na tym wyszli. – Można było spodziewać się akurat tej lektury, bo dawno jej nie było. Przed maturą często pracowaliśmy nad „Lalką” i ja też głównie z tego się przygotowywałem – mówi. – Celuję w jakieś 70-80 proc – dodaje.

Sebastianowi nauka w domu nie przeszkadzała. Na własną rękę organizował sobie maturalne przygotowania. – Mi to pasowało, mogłem sam sobie rozłożyć naukę w czasie. Uczyłem się sam, niezależnie od lekcji, po zajęciach zawsze można było sobie jakieś tematy dokończyć – wyjaśnia. Ale nie ukrywa też, że koncentracja w domu siada. – Ciężko się skupić, przed komputerem, w pokoju, w którym się śpi – wyjaśnia.

Oprócz obowiązkowych egzaminów z matmy i języka obcego, Sebastian zamierza napisać jeszcze maturę z historii.

Wstać pięć minut przed lekcją

Iwona Sasiak na maturę poszła w crocsach, czyli słynnych, markowych klapkach. Rozważa dalszą edukację pod kątem kryminologii. Ale póki co chce dowiedzieć się, jak dobrze poszło jej z powieścią Prusa. – Dzień przed maturą robiłam sobie powtórkę właśnie z „Lalki” – przyznaje. – Robiłam sobie notatki, korzystałam z tego, co znalazłam w Internecie, albo z tego, co przysłali nam nauczyciele. Powtarzałam sobie lektury, streszczenia. Dużo nauki we własnym zakresie, jeśli chodzi o język polski. Bo z matematyką to już się tak nie da – tłumaczy.

– Przyzwyczaiłam się po jakimś czasie do nauki w domu, ale to jest ciężkie, bo nie czuć takiego obowiązku, jak w przypadku normalnego chodzenia do szkoły. Zawsze się rano wstawało, jechało autobusem… Teraz można było wstać nawet pięć minut przed lekcją – komentuje.

Matematyka była łatwiejsza?

W środę blady strach padł na humanistów, odsapnąć z kolei mogli ścisłowcy. W środę pisano matmę. Ale pod murami „Baczyna” dało się usłyszeć głosy, że tegoroczny egzamin był łatwiejszy od tego, z czym zazwyczaj musieli mierzyć się licealiści.

– Wydaje mi się, że matura nie była trudna. Na pewno była łatwiejsza niż te z poprzednich lat, które robiliśmy w ramach przygotowań – komentuje Ola Rypson. To w sumie dobrze, zważywszy na fakt, że nauka w domu nastręcza problemów motywacyjnych. – Czasami wstawałam i mogłam cały dzień coś robić, a innym razem odcinało i koniec. Wszystko zależało od dnia – opowiada.

Frakcję raczej umiarkowanych optymistów reprezentował Jakub Derewońko. Jak mu poszło? – Zobaczymy. Ciężko powiedzieć – mówi. – Niektóre zadania były łatwe, inne mniej. Ciężko jednoznacznie stwierdzić, jako poszło, ale myślę, że 30 procent będzie – mówi. – Polski był dla mnie dużo mniej stresujący niż matematyka. Ale jestem dobrej myśli – dodaje.

– Najgorszym aspektem tej pandemii jest to, że wszyscy się rozleniwili przez ten czas. Ciężko się zabrać za naukę. W szkole jest nauczyciel, który cały czas się na ciebie patrzy, a w domu, wiadomo, kamerki nie zawsze są włączone. To miało zły wpływ na przygotowania do matury. Ja byłem zdania, że dobrze byłoby przynajmniej miesiąc przed egzaminem zrobić powtórki w szkole. Efekty byłyby lepsze – komentuje.

Napisz komentarz »