REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Nasza pani psycholog

Opublikowano 16 maja 2021, autor: Michał Szczęch

Pamiętacie sprawę dyrektorki z Nowej Soli, którą grupa pracownic oskarżyła o mobbing? Od października ubiegłego roku opisujemy kolejne wątki tej sprawy. Okazuje się, że kwiatków związanych z dyrektorką było więcej…

W 2013 roku została biegłą z dziedziny psychologii w Sądzie Okręgowym w Zielonej Górze. Na jakiej podstawie, skoro nie jest psycholożką, tylko pedagogiem? – o to zapytałem w sądzie pod koniec stycznia. Sędzia Diana Książek-Pęciak, rzeczniczka okręgówki, odpowiedziała, że „Prezes Sądu Okręgowego w Zielonej Górze (obecnie jest nim sędzia Bogumił Hoszowski ? dop. red.) zbada kwalifikacje biegłej do pełnienia funkcji w dziedzinie psychologii”.

Mijały kolejne tygodnie…

W oczekiwaniu na odpowiedź, skontaktowałem się z Dolnośląskim Centrum Psychoterapii we Wrocławiu. Bo na podstawie dyplomu ukończenia Studium Psychologii Sądowej, zdobytego właśnie w tej szkole, a także na podstawie dyplomu magistra pedagogiki, sąd wpisał dyrektorkę na listę biegłych psychologów. Nauka w studium trwała trzy miesiące. To raptem kilka weekendowych zjazdów.

– Ukończenie naszego studium podnosi kwalifikacje, ale na pewno nie czyni z kogoś biegłego, bo o tym decyduje prezes danego sądu ? poinformowali. – Ukończenie naszego studium nie czyni też z uczestnika psychologa. Nasi kursanci są o tym informowani.

Zatem dyrektorka musiała wiedzieć, że nie jest psycholożką, gdy starała się o posadę biegłej z tej dziedziny.

„Nasza pani psycholog”

W 2019 roku dyrektorka objęła posadę psychologa w domu opieki dla seniorów pod Nową Solą. Mówili tam na nią „nasza pani psycholog”. Aby objąć posadę, przedłożyła między innymi dyplom studium w zakresie psychologicznego wspomagania dzieci i młodzieży z trudnościami, zdobyty na Uniwersytecie Wrocławskim. Nauka w takim studium trwa dwa semestry w trybie zaocznym. Przedłożyła też certyfikat w zakresie treningu zastępowania agresji, a także świadectwa ukończenia szkoleń, między innymi z zakresu pomocy psychologicznej dla osób po doświadczeniach traumatycznych, interwencji kryzysowej w sytuacji katastrofy i porwania zakładników, interwencji kryzysowej u ofiar mobbingu i agresji. Tego typu szkolenia można ukończyć w Studium Interwencji Kryzysowej, w trakcie kilku weekendowych zjazdów.

Może te dokumenty uczyniły z dyrektorki psycholożkę? – zapytałem o to kolejnych ekspertów…

Nic z tych rzeczy!

– Psychologiem jest ktoś, kto posiada tytuł magistra w tej dziedzinie, tylko i wyłącznie ? to komentarz doktor Bernadetty Izydorczyk, konsultant krajowej w dziedzinie psychologii klinicznej.

– Psychologiem nie można zostać po ukończeniu kursów albo z tytułu zasiedzenia na jakimś stanowisku, na przykład stanowisku dyrektora poradni ? to komentarz doktor Krystyny Panas, prezeski Polskiego Towarzystwa Psychologicznego, wieloletniej biegłej w dziedzinie psychologii klinicznej.

Psycholożka kliniczna Izabela Sumińska, biegła i konsultant województwa lubuskiego w tym zakresie, sytuację, gdy biegłym zostaje ktoś bez kierunkowego wykształcenia, porównała do bycia rehabilitantem po trzymiesięcznym kursie. – Taki rehabilitant może połamać komuś kości ? przestrzegła.

– To tak, jakby biegłym lekarzem był ktoś, kto nie ukończył medycyny ? oceniła Jolanta Danielak, psycholożka kliniczna z Zielonej Góry i biegła w tej dziedzinie.

Drzwi do ucieczki

Co z kwalifikacjami dyrektorki, które sąd zaczął sprawdzać na początku lutego? 23 kwietnia, czyli po prawie trzech miesiącach oczekiwań, rzeczniczka sędzia Książek-Pęciak przysłał mi lakoniczną odpowiedź w tej sprawie, że dzień wcześniej prezes sądu zwolnił dyrektorkę z funkcji biegłej. „Decyzja została wydana na prośbę biegłej, w oparciu o §6 ust. 1 pkt 1 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 24.01.2005 r. w sprawie biegłych sądowych”. Decyzja ta, zdaniem prezesa, uczyniła bezprzedmiotowym dalsze badanie kompetencji dyrektorki.

Sąd zwolnił dyrektorkę z funkcji biegłej w oparciu o punkt pierwszy rozporządzenia, czyli na jej prośbę. Czy nie powinna zostać zwolniona w oparciu o kolejny punkt, który mówi, że prezes zwalnia z funkcji biegłego, jeżeli zostało stwierdzone, że w chwili ustanowienia biegły nie spełniał warunków do bycia nim?

Powołując się na kolejny punkt, prezes sądu przyznałby jednak, że w 2013 roku popełniono błąd, wpisując dyrektorkę na listę biegłych. Powołując się na punkt pierwszy, sąd nie tylko umył ręce od dalszego badania kompetencji dyrektorki, ale też otworzył jej drzwi do ucieczki.

Co z opiniami?

Jak to możliwe, że dyrektorka została biegłą z dziedziny psychologii, że sąd uznawał jej opinie za wiarygodne i eksperckie? Diagnozy i opinie dyrektorki, jako biegłej psycholog, która nie jest psycholożką, przez osiem lat miały znaczenie dla wyniku kolejnych, często trudnych i delikatnych spraw sądowych, dotyczących między innymi osób, wobec których istniało podejrzenie, że na przykład są niewydolnymi rodzicami albo krzywdzą swoje dzieci.

Czy istnieje ryzyko podważenia sposobu rozstrzygnięcia spraw, w których opiniował biegły bez kierunkowego wykształcenia? Zapytałem o to ekspertów, między innymi Tadeusza Tomaszewskiego, profesora prawa, kierownika Katedry Kryminalistyki Uniwersytetu Warszawskiego, a także Ewę Gruzę, profesorkę nauk prawnych w Katedrze Kryminalistyki Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. – To wyraźna przesłanka do wznowienia postępowania ? ocenili. ? Oczywiście, każdą sprawę należałoby rozpatrywać indywidualnie. Jeśli okazałoby się, że opinie biegłego były błędne, to strony pewnie mogłyby wznawiać postępowanie z racji tego, że wyrok był oparty na dowodzie, który od początku do końca był błędny.

41 spraw

Raz jeszcze skontaktowałem się z Sądem Okręgowym w Zielonej Górze, by zapytać o statystyki dotyczące dyrektorki. Ile wydała opinii dla sądów jako biegła z dziedziny psychologii, nie będąc psycholożką? Okazuje się, że czterdzieści jeden, w tym w postępowaniach cywilnych ? dwadzieścia jeden, w karnych ? szesnaście, w rodzinnych ? cztery.

Napisz komentarz »