REKLAMA

Polityka

Dowhan: wpadłem w internetową dziurę

Opublikowano 16 maja 2021, autor: fp

– Byłem gotowy zrzec się mandatu, gdybyśmy zawalili to głosowanie przeze mnie – mówi Robert Dowhan. W kluczowym momencie posiedzenia, senatorowi wywaliło Internet.

Senat odrzucił kandydaturę Bartłomieja Wróblewskiego na Rzecznika Praw Obywatelskich. Podczas czwartkowego głosowania poparło go 48 senatorów, przeciwnych było 49. Dwie osoby się wstrzymały. To daje w sumie 99 oddanych głosów. Byłaby setka, gdyby nie problemy techniczne senatora Roberta Dowhana.

– Ten jeden głos którego brakowało w głosowaniu nad RPO to mój. Niestety złośliwość rzeczy martwych! Zagłosowałem PRZECIW, ale system internetowy zawalił. Nigdy nie popieram kandydatury pana Wróblewskiego! Gdyby mój głos zaważył, że RPO zostałby wybrany, to honorowo złożyłbym mandat Senatora RP – napisał na Facebooku jeszcze tego samego wieczora.

Do senatora Dowhana dodzwoniliśmy się w piątek. Opowiedział, jak wyglądało niefortunne głosowanie.

– Głosowałem zdalnie i zagłosowałem przeciw, ale ponieważ byłem w ruchu, to sygnał był na tyle słaby, że po prostu nie przekazał mojego głosowania dalej – wyjaśnia. – No, tak się czasami zdarza. Złośliwość rzeczy martwych – mówi.

Dowhan podkreśla, że choć pierwszy raz zdarzyła mu się taka sytuacja, podobne problemy zdarzały się wcześniej innym senatorom.

Reasumpcja głosowana? – To się zdarza się bardzo rzadko. To muszą być rzeczy ewidentne. Np. komuś na sali przestała działać karta. W takich przypadkach jak mój, reasumpcji nie ma. To była moja wina, że w danym momencie wpadłem w internetową dziurę – wyjaśnia Dowhan.

Senator podkreśla jednak, że mimo jego problemów, udało się wygrać to arcyważne głosowanie. – To jest najważniejsze, że udało się obronić demokrację i senat nie powołał pana Wróblewskiego na rzecznika. To jest człowiek, którego nie popieramy, którego ja nie popieram, bo to jest przeciwnik kobiet, demokracji i zmian. On jest bezpośrednio związany z jedną partią polityczną, a przecież rzecznik powinien być bezstronny – wyjaśnia. – Jestem za demokracją, za równością, za ludźmi, bez dzielenia ich na kobiety, mężczyzn czy osoby innej orientacji. Ciężko więc, żebym popierał taką kandydaturę – dodaje.

Dowhan wyjaśnia też, że koledzy z senackich ław szybko wybili mu z głowy pomysł zrzekania się mandatu. – W emocjach przyszło mi do głowy, że byłoby to honorowe rozwiązanie. I byłbym na to gotowy, ale już mnie wyprostowali, że to nie takie hop-siup, bo przez kilka miesięcy senat liczyłby 99 osób. Tu nie ma tak, jak w sejmie, że wchodzi kolejny z listy. Trzeba zorganizować nowe wybory. A to by pewnie trwało z pół roku – tłumaczy.

Napisz komentarz »