REKLAMA

Polityka

Nowy ład w sejmiku

Opublikowano 22 maja 2021, autor: Patryk Świtek

Wacław Maciuszonek zastąpił Wioletę Haręźlak w fotelu przewodniczącego. Radni Samorządowego Lubuskiego zostali wycięci ze stanowisk. Koalicja znów ma bezpieczną przewagę.

Poniedziałkowy (17.05.) sejmik zaczął się od usunięcia Wiolety Haręźlak. Wniosek o jej odwołanie leżał w biurze sejmiku od 10 marca. Taka decyzja wymaga tajnego głosowania, dopóki więc sesje odbywały się zdalnie W. Haręźlak mogła czuć się bezpiecznie. W poniedziałek radni pierwszy raz od dłuższego czasu obradowali w tradycyjny sposób. Można było więc przeprowadzić procedurę odwoławczą. Początkowo wydawało się, że koalicja wykorzystała po prostu szansę. Na sesję nie przyszedł Kazimierz Łatwiński (PiS) i Sławomir Kowal (Bezpartyjni Samorządowcy). Obóz rządzący miał więc przewagę 15 do 13. Dokładnie taki wynik przypieczętował los W. Haręźlak. Jeszcze przed głosowaniem głos zabrał Sebastian Ciemnoczołowski (PO): – Na przestrzeni ostatnich miesięcy doszło do licznych sytuacji, które doprowadziły do wniosku, że sprawowanie tej funkcji przez panią Wioletę Haręźlak, nie jest właściwe i bezstronne. Wykorzystywała pozycję na rzecz swojego klubu Samorządowe Lubuskie – tłumaczy. W. Haręźlak robiła dobrą minę do złej gry: – Myślę, że dołożyłam starań, żebyście państwo czuli się na sejmiku równoprawnymi członkami i mogli decydować o losach województwa. Na tyle się znamy, na ile nas sprawdzono. Życzę powodzenia temu, kto zajmie moje miejsce. To był wielki zaszczyt – powiedziała na do widzenia.

Podminowany grunt

Kiedy po przerwie S. Ciemnoczołowski, szef klubu Platformy, zgłosił na przewodniczącego Wacława Maciuszonka, było już jasne, że Plstforma po cichu dogadała się z Bezpartyjnymi. PiS zgłosił Helenę Hatkę, a Samorządowe Lubuskie ponownie W. Haręźlak. Pierwsza dostał 7 głosów, a druga 5. W. Maciuszonek zgarnął 16 głosów.

W. Maciuszonek dziękował swojej poprzedniczce: –  Mam inną ocenę jej pracy, niż to było we wniosku o odwołanie. Chciałbym wyraźnie powiedzieć, że przystępując do koalicji z kolegami i decydując się zostać przewodniczącym miałem na względzie, żeby ustała walka. Mój główny cel, to zagasić wszystkie konflikty. Wiem, że nie będzie to łatwe, bo wstępuję na podminowany grunt. Ale mam nadzieję, że uda się pewne rzeczy załagodzić, myślę głównie o niepotrzebnym konflikcie z prezydentem Zielonej Góry. Mam marzenie, żeby polityka krajowa nie docierała na tę salę. Wolałbym, żebyśmy skupili się na naszych problemach – powiedział.

 

Polityka jest dla mądrych

 

Wybór W. Maciuszonka oznacza, że Bezpartyjni Samorządowcy stali się nieformalnymi koalicjantami PO, PSL i SLD. Dotychczas w sejmiku był pat 15:15. Teraz koalicja będzie miała 18 głosów. Największym przegranym jest Janusz Kubicki, prezydent Zielonej Góry. Wydawało się, że dotychczas to on jest głównym rozgrywającym w sejmiku i trzyma zarząd województwa  w szachu. Miał swoją przewodniczącą (W. Haręźlak jest jego podwładną w urzędzie), swój klub (Aleksandra Mrozek, też u niego pracuje, Edward Fedko, dostał posadę w reaktywowanym przez Zieloną Górę i Nową Sól Stowarzyszeniu Lubuskie Trójmiasto, Beata Kulczycka, pracuje w urzędzie miasta w Nowej Soli u jego kolegi Jacka Milewskiego). Wydawało się, że na sznurku ma też klub Bezpartyjnych Samorządowców. Ale nawet jeśli tak było, to po odejściu Łukasza Mejzy do Sejmu, ten sznurek się urwał.

– Polityka jest dla ludzi przewidujących, skromnych i mądrych – słyszymy od jednego członków Platformy. Inni dodają, że kiedy J. Kubicki robił politykę na Facebooku, to czołowi politycy tej partii bez fleszy i niepotrzebnego rozgłosu dogadywali się z Bezpartyjnymi.

 

Niektórzy się sparzyli

Podminowany grunt to też dobre określenie dla relacji, jakie funkcjonują w koalicji. Przybyły im trzy głosy, ale Bezpartyjni nie zamierzają bezrefleksyjnie podnosić rąk. W. Maciuszonek zapowiedział, że nie będzie uległym przewodniczącym. – Ostatnie, co o mnie można powiedzieć to to, że będę posłuszny. W moim życiu miałem wiele przypadków, że niektórzy się sparzyli na tym. Jeśli komuś będę lojalny, to tylko województwu lubuskiemu i Lubuszanom – zapowiedział. Dodał też, że nadal ma krytyczne spojrzenie na zarząd.

– Na ten czas nie obowiązują nas żadne umowy polityczne. Interesuje nas zmiana sposobu pracy i rządzenia w województwie. Jeżeli będziemy mieli na to wpływ, to fajnie, ale jeżeli nie to zrobimy krok w tył. Za wszelką cenę nie musimy funkcjonować w tym układzie – komentuje S. Kowal. Zapowiada, że jeżeli będą wątpliwości co do uchwał, będzie brakowało wyjaśnień, to przewodniczący nie będzie ich wnosił do porządku obrad.

Jak ich ruch odebrał Ł. Mezja? – Nie wiem. Nie dzwonił. Co jest trochę dziwne. Ale nie wiem, czy on jest jeszcze bezpartyjny, czy już partyjny. Zresztą on jest zajęty polityką krajową, tam ma swoje cele, co tam sejmik – mówi S. Kowal. Nie udało nam się dodzwonić do Ł. Mejzy.

– Nasza decyzja nie może być odbierana jako zdradza kogokolwiek, bo nasza trójka z prezydentem Kubickim nic nigdy nie podpisywała. Zależy nam po prostu, żeby w woj. lubuskim był spokój – tłumaczy S. Kowal. Czy też dostanie jakieś stanowisko? – Jestem kowalem własnego losu. Pozostaję szeregowym radnym. Mam sporo pracy w komisji rewizyjnej – mówi.

 

Wycięli przewodniczących

 

Już po wyborze W. Maciuszonka zrobiono czystkę w komisjach. Sławomir Muzyka został przewodniczącym  Komisji Współpracy Zagranicznej i Promocji Województwa w miejsce E. Fedki, Małgorzata Paluch-Słowińska została przewodniczącą Komisji doraźnej ds. Klimatu w miejsce B. Kulczyckiej, a Maria Jaworska zastąpiła A. Mrozek, na stanowisku przewodniczącego Komisji Kultury, Edukacji, Sportu i Turystyki.

Warto przypomnieć, że przewodniczący rady pobiera comiesięczną dietę w wysokości blisko 2,7 tys. zł. Szefowie komisji mają 2,3 tys. zł.

Napisz komentarz »