REKLAMA

Aktualności

My tylko broniliśmy domów

Opublikowano 29 maja 2021, autor: Michał Szczęch

W piątek (28.05) śledziliśmy w nowosolskim sądzie kolejną odsłonę rozprawy dotyczącej Krzysztofa Graczyka. Sąd rozstrzygnie, czy to Graczyk pobił policjantów, czy na odwrót.

Przypomnijmy, że według policjantów Graczyk miał być agresywny, że miał ich wyzywać, odpychać i jednego uderzyć w obojczyk. Zdaniem samego Graczyka i mieszkańców wsi Bobrowniki, świadków zdarzenia, to policjanci użyli niepotrzebnej siły wobec Graczyka.

Do zdarzenia doszło rok temu, w trakcie słynnych protestów we wsi Bobrowniki. W piątek zeznawał w tej sprawie jeden świadek ? Robert Kowalewicz, radny gminy Otyń, który również uczestniczył w protestach.

Przypomniał o kulisach

– Dzień przed protestem odbyło się na boisku zebranie mieszkańców, którzy zadecydowali, że ze względu na brak możliwości rozwiązania problemu z ciężarówkami, które woziły śmieci do Bobrownik, będzie protest ? opowiadał świadek.

Gdy mieszkańcy zablokowali ulicę Wiśniową, przyjechała policja.

– Była duża grupa funkcjonariuszy, po cywilnemu i umundurowanych ? zeznawał. – Policjanci szli w zwartej grupie w naszym kierunku. Niektórzy zachowywali się dosyć dziwnie, mieli czarne rękawiczki i rozstawione ręce ? Kowalewicz podkreślił, że jego zdaniem była to próba zademonstrowania siły. – Następnie policjanci zaczęli mieszkańców przekonywać słownie, że mają opuścić teren drogi, że są tutaj nielegalnie. Osoby, które pozostały na drodze, były usuwane siłą.

Kowalewicz potwierdził, że w stronę policjantów od uczestników protestu mogły lecieć wyzwiska, ale mieszkańcy nie bili mundurowych.

Co wy robicie?!

Kowalewicz zeznał, że wobec niego policjanci również użyli siły. – Ściągnęli z drogi i rzucili plecami na betonowe ogrodzenie. Uderzyłem w ogrodzenie głową. Później dwóch mnie pilnowało.

Gdy Kowalewicz ponownie wszedł na drogę, znowu podbiegło kilku policjantów.

– Rzucili mnie na siatkę, aż się wgniotła i prawie wpadłem na czyjąś posesję.

Gdy starszy mężczyzna krzyknął „Będziecie wpierd…lać te gówna!”, podbiegł Graczyk. Miał krzyczeć do policjantów „Co wy robicie!?”. Zdaniem Kowalewicza, nie używał siły wobec policjantów. Rozłożył tylko ręce.

Potraktowani jak bandyci

– Policjanci rzucili się na pana Graczyka ? kontynuował Kowalewicz. – Złapali go za ręce i zaciągnęli na pobocze. Zrobiło się zamieszanie. Ludzie krzyczeli do policjantów „Panowie! Co wy robicie!? Przecież on nic nie zrobił!”. Ta akcja działa się szybko. Rzucili pana Graczyka na ziemię. Rzucili się na niego. Ja nie słyszałem, żeby pan Graczyk wyzywał policjantów. Chociaż nie byłem dość blisko. Po chwili podszedłem bliżej, przecisnąłem się przez ludzi. Pan Graczyk leżał. Miał twarz wciśniętą w trawę. On już nie mógł nic mówić. Jeden policjant wciskał kolano w jego kręgosłup. Drugi trzymał go za stopę i mu tę stopę wykręcał. A ludzie cały czas krzyczeli „Puśćcie go! On nic nie zrobił!”. Policjanci go skuli. Spodnie mu prawie spadły. Oni go ciągnęli do samochodu, wyginając mu mocno ręce do góry.

Kowalewicz na koniec powiedział: – Część policjantów tylko odpychała ludzi. A niektórzy byli agresywni. Łapali ludzi, tak jak mnie i pana Graczyka. My zorganizowaliśmy ten protest tylko w celu obrony miejsc zamieszkania. A zostaliśmy potraktowani jak bandyci.

Napisz komentarz »