REKLAMA

Aktualności, Zdrowie

O co walczą pielęgniarki?

Opublikowano 26 czerwca 2021, autor: Michał Szczęch

Ogólnopolski strajk pielęgniarek wisi w powietrzu. ? Warunki pracy i płacy są niegodne ? mówią Maria Jaskuła i Dorota Adamczyk, pielęgniarki z nowosolskiego szpitala, działaczki związku zawodowego. ? Starzejemy się, chorujemy, szybciej umieramy ? alarmują.

– Górnicy wyjdą na ulice, narobią hałasu i każdy z nimi negocjuje. Ze strachu. Z nami nikt nie rozmawia ? skarży się Dorota Adamczyk, pielęgniarka na oddziale urologii, w zawodzie od 33 lat, wiceprzewodnicząca Zarządu Zakładowej Organizacji Związkowej Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych przy nowosolskim szpitalu. ? Dlatego skończmy z myśleniem, że pielęgniarka to musi być ta potulna, pokorna ? dodaje Maria Jaskuła, pielęgniarka na oddziale anestezjologii i intensywnej terapii, w zawodzie od 29 lat, sekretarz wspomnianego związku zawodowego.

Traktują nas jak służące

– Mówią o nas „średni personel” ? kontynuują D. Adamczyk i M. Jaskuła. ? Bywa, że lekarze, zwłaszcza ci starszej daty, podchodzą do nas lekceważąco, traktują jak służące. Potrafią powiedzieć „trzeba było się uczyć na lekarza”. A przecież my w większości mamy wyższe wykształcenie, mnóstwo ukończonych szkoleń i kursów.

– Lekarze mają kontrakty zadaniowe, czyli im więcej zrobią, tym więcej zarobią. Więc chcą robić więcej i nie przejmują się, że brakuje pielęgniarek, że my musimy pracować za dwie, albo nawet za trzy. Przyjęło się, że jedna pielęgniarka słucha nawet trzech lekarzy na raz. Ma zapamiętać, co każdy powiedział, co zalecił. To ryzyko dla pacjentów. I dla nas!  Przecież ciąży na nas ogromna odpowiedzialność, również karna. Nie dopilnuję pacjenta ze schizofrenią, wyskoczy przez okno. Będę winna.

Jesteśmy starą kadrą

W nowosolskim szpitalu pracuje ok. 450 pielęgniarek. D. Adamczyk i M. Jaskuła szacują, że mniej więcej co trzecia uzyskała lub wkrótce uzyska wiek emerytalny.

Średnia wieku pielęgniarek w nowosolskim szpitalu to ponad 54 lata. I cały czas rośnie. Średnia w lubuskiem to 55 lat, w skali kraju ? 52 lata.

– Ubezpieczyciele nie chcą nas ubezpieczać, dają niekorzystne stawki, bo jesteśmy grupą ryzyka ? zwraca uwagę M. Jaskuła. – Jesteśmy starą kadrą, tak mówią. Społeczeństwo się starzeje. Wzrasta zapotrzebowanie na opiekę pielęgniarską. Kto ma ją zapewnić?

Pracujemy za grosze

Domową wizytę położnej u noworodka i jego mamy NFZ wycenił na 29 złotych, wliczając w to koszty dojazdu.

– Pani robiąca rzęsy czy paznokcie, w godzinę zarabia więcej. Praca położnej jest niżej wyceniana od pracy kosmetyczki. Żyjemy w kraju absurdów ? denerwuje się D. Adamczyk. Ma 53 lata i żeby godnie zarabiać, pracuje w trzech miejscach. – Jeździmy z pracy do pracy, ze szpitala do szpitala. W miesiącu wyrabiamy nie 160 godzin, tylko 200, a nawet więcej. To niszczy życie osobiste. W domu ciągle się myśli „a czy ja wszystko w pracy zrobiłam?”. Nie można zasnąć.

Owszem, w prywatnych klinikach, w wielkich miastach, pensje pielęgniarek mogą być na wyższym poziomie Ale tam znajdzie zatrudnienie tylko odsetek personelu. Reszta tyra za grosze lub wyjeżdża za granicę. Na przykład do Niemiec, gdzie liczba pielęgniarek na każdy tysiąc mieszkańców jest dwa razy wyższa niż w Polsce (11,3). W Szwajcarii ten współczynnik jest trzykrotnie wyższy (16). W Polsce na każdy tysiąc mieszkańców przypada średnio 5,4 pielęgniarek. To zatrważająco mało.

– Młode dziewczyny nie przyjdą do pracy za 3 tys. zł na rękę. A tyle się im oferuje ? kontynuuje D. Adamczyk. – Pielęgniarki w wieku przedemerytalnym zarabiają jeszcze mniej. A po 40 latach pracy dostaną nieco ponad 2 tysiące złotych emerytury. Między innymi dlatego, mimo wieku emerytalnego, zostają w zawodzie. Zostają też z powodu braków kadrowych.

Często chorujemy

– Jesteśmy psychicznie i fizycznie zmęczone, zniszczone ? skarży się M. Jaskuła. ? To się odbija nie tylko na pacjencie, któremu nie poświęcamy tyle czasu, ile powinnyśmy. To się odbija również na nas. Wiele z nas ma grupę inwalidzką. Chorują nasze kręgosłupy, stawy, biodra. Któraś ma trzy przepukliny w kręgosłupie i nadal pracuje, choć powinna być już na rencie. Dalej dźwiga, bo kto ma to robić? Praca zmianowa, więc niespanie w nocy, skutkuje nadciśnieniem, bezsennością, cukrzycą ? wylicza D, Adamczyk, którą atakuje rwa kulszowa. – Często bierzemy środki przeciwbólowe, bo inaczej z takimi schorzeniami nie byłybyśmy w stanie pracować. A każda z nas w trakcie dyżuru musi dźwignąć nawet kilkunastu pacjentów. Jest plaga otyłości, niektórzy pacjenci ważą 150 kilo i więcej, nawet 200. Zdarzają się nieprzytomni, albo po znieczuleniu, więc bezwładni.

Nowosolskie pielęgniarki zmierzyły, ile średnio pokonują kilometrów w trakcie dyżuru. ? Wyszło, że 12 ? zdradza D. Adamczyk. ? Wiele z nas ma przez to żylaki.

Szybciej umieramy

Polskie pielęgniarki, gdy wreszcie przechodzą na emeryturę, są tak zniszczone, że cały czas się leczą. Umierają średnio w wieku 62 lat, przy średniej długości życia kobiet w Polsce wynoszącej 81. To dane z pięciu ostatnich lat.

– Ludzie nie mają świadomości, że to aż taki dramat. Za kilka lat pielęgniarek będzie jeszcze mniej, zaczną zamykać szpitale. Nami na pewno nie będzie miał się kto opiekować ? przestrzega M. Jaskuła. – Wami również – te słowa kieruje do czytelników „Regionalnej”. – Przez lata powtarzałyśmy sobie „W końcu zauważą, że nas prawie już nie ma”. I co? I kolejne rządy tego nie widzą, albo raczej nie chcą widzieć. Chodzi o pieniądze. Rząd nie chce dać uczciwych podwyżek.

Protesty są nieuniknione

Pielęgniarki walczą nie tylko o podwyżki, ale też między innymi o urlopy na podratowanie zdrowia. Kolejne rządy nie chcą wprowadzić takich urlopów, bo wiele pielęgniarek musiałoby ratować to zdrowie i nie byłoby komu pracować.

– Uczciwą zapłatą za pracę to 5-6 tysięcy złotych na rękę ? mówi D. Adamczyk. O takie pensje walczą pielęgniarki.

-Bez pielęgniarek nie da się leczyć ludzi ? alarmują pielęgniarki ze związku zawodowego. – Ludzie często myślą, że pielęgniarka pije kawę, pięknie wygląda i pachnie. Tak się nas pokazuje w serialach. Dopiero jak pacjenci trafiają do szpitala, jak widzą, co robi pielęgniarka, to mówią „za skarby świata bym tak nie mogła”.

A jednak warto?

– Chcemy, mimo wszystko, zachęcić młodych i wrażliwych ludzi, również młodych mężczyzn, do zainteresowania się studiami pielęgniarskimi i położniczymi ? M. Jaskuła przekonuje, że satysfakcja, mimo wszystko, jest ogromna, gdy udaje się pomóc kolejnym schorowanym ludziom.

Napisz komentarz »