REKLAMA

Wasze sprawy

Dzieci są przeliczane na złotówki

Opublikowano 03 lipca 2021, autor: Michał Szczęch

Nie milkną echa decyzji burmistrz Danuty Wojtasik o połączeniu klas w podstawówce w Nowym Miasteczku. Radni i sołtysi dyskutowali o tym w środę, w trakcie sesji.

Temat swoją interpelacją wywołał radny Paweł Kozłowski. Zwrócił uwagę, że wcześniej, zanim zapadła decyzja, zabrakło takich rozmów. – Burmistrz podjęła decyzję jakby w tajemnicy, w ukryciu ? zasugerował.

Na sesji pojawiły się dwie przedstawicielki rady rodziców (poprosiły o niepodawanie nazwisk). Przyniosły skargę na decyzję burmistrz Wojtasik, którą po obradach miały wysłać do kuratorium. Nie było chętnych, żeby tę skargę odczytać na głos. – Dajcie, ja przeczytam ? zgłosił się w końcu Artur Buśko, sołtys Rejowa.

Sołtyska: – Rodzice mają rację

Rodzice w swoim piśmie zarzucili burmistrz Wojtasik nie tylko podjęcie decyzji za plecami wszystkich, ale też między innymi szukanie oszczędności kosztem dzieci. Ich zdaniem łączenie dwóch mniejszych klas w jedną większą negatywnie odbije się na uczniach, zwłaszcza teraz, gdy wychodzimy z trzeciej fali pandemii, a za rogiem czai się czwarta.

W trakcie sesji wywiązała się dyskusja, w jaki sposób należy potraktować pismo rodziców oraz czy zostało sformułowane we właściwy sposób. Takiemu stawianiu sprawy sprzeciwiła się Beata Górska-Rabczewska, sołtyska Rejowa, która uczy w szkole w Bolesławcu, więc zna się na edukacji. – Może każde zdanie należałoby skonsultować z prawnikami ? ironizowała i zaapelowała, żeby jednak pismo rozpatrzyć, bez względu na to, jak je napisano. – Jest dużo racji w tym, co przedstawiają rodzice ? przyznała. Zgodziła się z tezą, że dzieci po pandemii są rozbite psychicznie, więc to nie jest dobry czas, żeby łączyć klasy i tłoczyć uczniów w klasach prawie 30-osobowych.

Grażyna! Obudź się! 

– Rosną statystyki samobójstw wśród dzieci i młodzieży ? zwróciła uwagę radna Małgorzata Żmijowska. Zasugerowała, że nie tylko w wyniku pandemii, ale też z powodu braku kontaktu z rówieśnikami.

– To wina rodziców ? zarzuciła radna Grażyna Kwiecień.

– Grażyna! Obudź się! Opamiętaj się! – skarciła Żmijowska.

– Jaka wina rodziców!? – oburzyła się Łucja Pieniacka, sołtyska Borowa Polskiego. – Nauczyciele nie będą w stanie zapanować nad 28 uczniami w klasie, zwłaszcza zdalnie ? dodała.

O tym, jak wygląda zdalna edukacja, opowiedziała Ewelina Cisakowska, sołtyska Gołaszyna, która pracuje w szkole w Nowym Miasteczku. – Nauczyciel raczej rzadko łączy się z uczniami na żywo. Częściej zadaje coś, a uczniowie sami muszą sporządzać notatki ? Cisakowska nie ukrywała, że to musi być dla uczniów sporym utrudnieniem.

– A do tego cały czas komendy „załóż maseczkę”, „ściągnij maseczkę”, „wirus cię zabije”, „wirus cię nie zabije” – radna Żmijowska, mówiąc te słowa, próbowała zwrócić uwagę na fakt, jak bardzo psychika młodych ludzi jest teraz obciążona.

Świat się zmienił 

O tym, jak niefortunna może być decyzja o łączeniu klas, w swoim piśmie wysłanym do rady przestrzegają nauczyciele z miejscowej podstawówki, zrzeszeni w związkach zawodowych. Wyliczają uczniów z różnymi dysfunkcjami, z niepełnosprawnościami. Takich jest sporo. W prawie 30-osobowych klasach nauczyciel albo nie będzie miał czasu dla takich uczniów, albo dla pozostałych. Zwracają uwagę na depresję, która coraz częściej dotyka uczniów podstawówek. Na coraz częściej występujące problemy ze skupieniem i logopedyczne, które wynikają ze zbyt częstego używania sprzętów elektronicznych, głównie komputerów i telefonów. „Zmienił się świat, zmienili się uczniowie” – piszą.

Burmistrz: – Decyzji nie zmienię

Wojtasik przyznała w środę, że rozumie obawy rodziców i nauczycieli. Decyzji zmieniać jednak nie zamierza. Powód? Gmina potrzebuje oszczędności. – 28 uczniów w klasie jest dopuszczalne prawem ? powiedziała w trakcie obrad. I podkreśliła, że przy podejmowaniu tego typu decyzji nie musi pytać o zgodę ani radnych, ani rodziców. Miała żal do rodziców, że nie przyszli do niej porozmawiać, że zawołali media. Rodzice tłumaczą od ponad dwóch tygodni, że przecież nie wiedzieli o planach pani burmistrz, więc niby o czym mieli wcześniej rozmawiać. Ich zdaniem to Wojtasik powinna wyjść z inicjatywą.

– Sytuacja finansowa gminy jest ciężka, a mimo to poprawiamy komfort nauczania, płacąc z budżetu gminy ? broniła się Wojtasik, mając na myśli choćby trwający właśnie remont wszystkich szkolnych budynków za 8 milionów złotych. Zwracała uwagę, że gminy muszą dopłacać coraz więcej do subwencji.

Efekt długofalowy

– A jakie będą zyski z tego łączenia klas? ? zapytała sołtyska Pieniacka.

Wojtasik nie potrafiła wskazać konkretnej kwoty. Powiedziała tylko, że to ma być „efekt długofalowy”, że decyzja była trudna, ale konieczna.

– Nasze dzieci są przeliczane na złotówki. I to jest przerażające ? oburzył się radny Paweł Pawliszyn. Wytknął Wojtasik, że z jednej strony szuka oszczędności, a z drugiej chce budować halę sportową za grube miliony. – Koszty utrzymania tej hali będą potężne. To nas może pogrążyć. I pani mówi o oszczędnościach? Nawet Szkondziak, na którego tak wszyscy narzekamy, nie oszczędzał na dzieciach. No chyba, że chodzi o to, że mamy mieć niewykształcone społeczeństwo, bo takim rządzi się łatwiej ? skwitował Pawliszyn, sugerując, że decyzja o łączeniu klas doprowadzi do obniżenia poziomu nauczania.

Napisz komentarz »