REKLAMA

Aktualności, Sport

Wraca Dozamet!

Opublikowano 11 lipca 2021, autor: Filip Pobihuszka

Fuzja Arki Nowa Sól i Akademii Piłkarskiej Falubazu w jeden wielki klub, oraz zmiana nazwy na KS Dozamet – to dwa wydarzenia, które śmiało można określić rewolucją w nowosolskiej piłce.

Obie decyzje klepnięto w miniony weekend na walnym zabraniu Arki, podobnie jak wybory uzupełniające do zarządu. Prezesem pozostał Marek Grzelka, wiceprezesem został Damian Stopa z APF. Ze starego zarządu we władzach klubu ostał się Krystian Proćko, a skład uzupełnili Leopold Kopaczyński, Tomasz Buda i Tomasz Krębuszewski.

– Nie chcę patrzeć na to w ten sposób, że to my ratujemy Arkę. Tak naprawdę za chwilę Arki nie będzie. Będzie Dozamet i traktuję to jako nowy projekt i wyzwanie. Napawa mnie optymizmem potencjał, który mamy w akademii i potencjał marki Dozamet. Bardzo zadowoleni są też kibicie, bo oni mocno o to walczyli – komentuje Stopa.

Będziemy mieć świeżą krew

Decyzje podjęte na walnym to efekt rozmów, które Grzelka i Stopa prowadzili od grubo ponad miesiąca. Ale nowy wiceprezes nie ukrywa, że pomysł jest dużo starszy.

– 10 lat temu, gdy powstawała akademia, miałem z tyłu głowy, że warto byłoby współpracować z klubami, gdzie są drużyny seniorskie. Wszystko po to, by zamknąć piramidę szkoleniową. Do tej pory kończyliśmy na młodziku, trampkarzu. Zawsze szukałem klubu, by najbardziej uzdolnionych chłopców ogrywać i pchnąć gdzieś dalej – wyjaśnia. – W końcu na nasze 10-lecie się udało, mamy prezent zarówno dla siebie, jak i mieszkańców. I dla mnie, bo to spełnienie moich marzeń – dodaje Stopa.

– Zyskaliśmy płynność przechodzenia z rocznika do rocznika. Perspektywa zasilania pierwszego zespołu będzie dużo większa niż przy jednym zespole juniorskim. Za chwilę zrobią się nam dwa, albo trzy, będziemy mieć świeżą krew, a tego nam trochę brakowało. Nie chcemy szukać ludzi z zewnątrz – komentuje z kolei Grzelka.

Mocna piramida szkoleniowa

– W Akademii jest ok. 200 dzieci, w Arce ok. 150. Łącznie daje nam to 350. To jest dużo jak na województwo. Będzie z czego wybierać. Struktury, nabory – to wszystko się nie zmienia. Zmienia się to, że nabory będą do Dozametu – mówi Stopa.

Koordynatorem szkolenia został Kacper Dworak znany z pracy w APF. Stopa zapowiada mocny nacisk na szkolenie dzieci i młodzieży, a w przyszłości – kto wie – być może klasy sportowe. – Moim marzeniem i wyzwaniem jest szkoła mistrzostwa sportowego. Ale to są plany na przyszłość – wyznaje. – Dziś chcemy zbudować mocną piramidę, stworzyć klub oparty o wychowanków – dodaje

– Wiodące roczniki, jeśli rodzice wyrażą zgodę, będą grały już jako Dozamet. Mamy w nich duży potencjał, co roku byliśmy w pierwszej czwórce w każdej kategorii wiekowej – mówi Stopa.

Władze klubu zapowiadają, że kolejny sezon chcą już rozpocząć pod szyldem Dozametu. Choć dziś zgłoszone drużyny figurują jeszcze jako MKP Arka, na dniach dopięte mają być wszystkie formalności, łącznie z uaktualnieniem wpisu do KRS.

Liczymy na przywiązanie do klubu

A co z pierwszym zespołem? Rewolucji w klubie towarzyszy też zmiana trenera. Grzegorza Karmelitę zastąpi Mariusz Karpiński, który prowadził zespół już w ostatniej kolejce rundy, podczas przegranego meczu z Syreną Zbąszynek.

– To trener od nas, znany i dobrze odbierany w środowisku. I on już ten zespół buduje. Przez ostatni miesiąc wykonał wiele pracy, rozmawiał z zawodnikami zarówno z obecnego składu, jak i z powiatu – mówi Stopa.

– To musi być kompletnie osobny dział w klubie – komentuje Grzelka. – Kwestia znalezienia pieniędzy na ten zespół jest najbardziej istotna. Ile uda nam się zebrać, tyle będziemy mogli zaproponować. Zawsze byłem daleki od obiecywania złotych gór. Ściśle trzymam się kwot – wyjaśnia. –  Ciężko jest ludzi w Nowej Soli zatrzymać. Wymagania są wyśrubowane m.in. przez zespoły z niższych klas, bo tam ktoś ma fantazję i ładuje pieniądze w zespół. My możemy tylko liczyć na to, że górę weźmie przywiązanie do klubu, chęć współpracy – tłumaczy.

Konkretne sumy i deklaracje

A skoro już mowa o pieniądzach. Do tej pory największym sponsorem Arki było miasto. W tym roku klub dostał dotację w wysokości 190 tys. zł.

Stopa twierdzi, że kwoty, jakie płynęły na piłkę nożną z magistratu zostaną utrzymane na tym samym poziomie, zwłaszcza, że pomysł fuzji i powrotu do starej nazwy spotkał się z entuzjazmem samego Jacka Milewskiego, który udzielił przedsięwzięciu prezydenckiego błogosławieństwa.

Oczywiście, jeśli nowy klub ma zamiar na poważnie myśleć o piłce nożnej, sama dotacja to za mało. Obaj prezesi twierdzą jednak, że jest spora szansa na pozyskanie znaczącego wsparcia od sponsorów.

Grzelka: – Połączył się dwie największe siły piłkarskie w okolicy i jest to czytelny sygnał, że ktoś chce się tym zająć na poważnie, że można się porozumieć, zrobić coś razem, mieć szersze spectrum, działać długofalowo.

Stopa: – Padały nawet konkretne sumy i deklaracje. To jest budujące. Nie spodziewałem się, że ten ruch wyzwoli tyle pozytywnej energii.

Tu warto też wspomnieć, że składki dla rodziców, którzy posyłają swoje dzieci na piłkę, nie powinny wzrosnąć. Wręcz mogą zmaleć. Stopa wyjaśnia: – Na razie nie chcemy robić gwałtownych ruchów, każdemu dajemy czas, by mógł się do tego przekonać. U nas składka wynosi 120 zł, w Arce 60 zł. Więc może spotkamy się w połowie. Więcej niż 120 zł na pewno nie będzie.

Miałem lekki stres, jak szukałem teczki

Prawa do nazwy Dozamet wygasają w roku 2025. Jak to więc możliwe, że już od najbliższego sezonu piłkarze mają grać pod nowym – starym szyldem? Wszystko za sprawą dokumentu, który przeleżał u Damiana Stopy aż 10 lat, a który podpisał nieżyjący już Janusz Wójcik.

– Papier ten załatwiałem razem z Robertem Michalakiem, byłym zawodnikiem Dozametu. Razem zakładaliśmy klub i wówczas uzyskaliśmy od pana Wójcika takie oświadczenie, że możemy używać tej nazwy – opowiada. – Gdybyśmy tego nie mieli, musielibyśmy załatwiać to przez kancelarie, czekać na wygaśnięcie praw. Ten dokument rozwiązuje nam problem – wyjaśnia.

Co się jednak wiceprezes nadenerwował, to jego. – Miałem lekki stres jak szukałem tej teczki z dawnych lat. Na początku pochwaliłem się, że mam taki papier, a potem był problem z szukaniem. Jak już znalazłem, to kamień mi z serca spadł, bo moment jest idealny, by zmienić nazwę. Dobrze, że go nie wyrzuciłem – mówi. – Mam nadzieję, że z tą nazwą wróci lepsza piłka i stworzymy fajne miejsce do rozwoju dla dzieci. Według mnie ta zmiana to kluczowy element. Oczywiście klub też wykonał pracę, bo to przecież nie jest tylko kwestia papierka – dodaje.

Warto podkreślić, że klub wraca nie tylko do nazwy. Grafik pracuje już nad nowym herbem klubu, który ma być zmodyfikowaną wersją tego, którym posługiwał się Dozamet w czasach swojej świetności. A piłkarze, jak przed laty, występować będą w biało-czerwonych barwach.

Co przed nami?

Liga ruszy już za kilka tygodni. Wszystko wskazuje na to, że nowosolanie ponownie będą musieli spędzić sezon w okręgówce. Choć jest jeszcze teoretyczna szansa na to, że któryś klub zrezygnuje z gry w IV lidze, a zwolnione miejsce zajmie Nowa Sól ratując się tym samym przed spadkiem.

Grzelka zaznacza, że jest świadom, że taki scenariusz nie jest kompletnie nierealny. Ale…

– No dobra, fajnie. Ale czy my jesteśmy gotowi na IV ligę pod wszelkimi względami? Myślę, że ostatnia runda pokazała, że nie do końca – mówi. I dodaje, że nie jest przekonany do utrzymywania się w lidze „psim swędem”, podczas gdy nie wszystkie sprawy w klubie wyglądają optymalnie.

– Co będzie, to będzie. Jesteśmy gotowi na obie ewentualności. Wizerunkowo fajniej byłoby zostać w IV lidze. Ale każdą ewentualność przyjmiemy z pokorą – kwituje.

Tak czy siak, jest pomysł, by na pierwszy mecz „nowego” Dozametu zaprosić byłych zawodników „starego” Dozametu.

– Historia zatoczyła koło, jestem z tego dumny – mówi Stopa. – Jeżeli będzie modernizacja stadionu, a wiem, że w latach 2022-23 miasto ma starać się o sfinansowanie tej inwestycji, na pewno pomyślimy o sali czy chociaż gablocie pamięci. Chcemy zmobilizować lokalne środowisko, bo każdy coś tam w domu ma. To byłaby super rzecz, to przecież kawał historii – wyjaśnia.

– IV liga to główny cel. Ale gdyby udało się nam być w III lidze? Myślę, że 40-tysięczne miasto na to zasługuje – kwituje wiceprezes.

Napisz komentarz »